Reklama

Reklama

Debata w Sejmie. Braun wykluczony, okrzyki: Precz z faszyzmem

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek wykluczyła posła Konfederacji Grzegorz Brauna z posiedzenia Izby za odmowę założenia maseczki ochronnej. Witek kilkukrotnie bezskutecznie apelowała do Brauna o założenie maseczki, w końcu stwierdziła, że poseł uniemożliwia prowadzenie obrad. Emocje wywołały także okrzyki z sali "Deutschland, Deutschland, über alles" i wystąpienie Antoniego Macierewicza, który stwierdził, że opozycja nie chciała przystąpienia Polski do NATO.

Sejm, który kończy dwudniowe posiedzenie, zajmuje się dziś m.in. kierunkami strategii polskiej polityki względem UE i USA. Posłowie mieli także wysłuchać sprawozdania o stanie negocjacji z Czechami w sprawie kopalni w Turowie. W glosowaniu odrzucono jednak ten punkt. 

Grupiński wnioskuje o wykluczenie z obrad pięciu posłów Konfederacji

Początkowo marszałek Witek zwróciła uwagę innemu posłowi Konfederacji Jakubowi Kuleszy, żeby założył maseczkę; poseł zastosował się do tej uwagi. Grzegorz Braun nie posłuchał kilkukrotnych apeli. W końcu marszałek stwierdziła, że poseł uniemożliwia prowadzenie obrad i wykluczyła go z nich.

Reklama

Przed wykluczeniem Brauna z posiedzenia, głos zabrał Rafał Grupiński (KO). - Chciałem prosić panią marszałek, chyba w imieniu prawie nas wszystkich, o wykluczenie z obrad Sejmu piątki posłów Konfederacji, którzy wczoraj przynieśli hańbę tej Izbie, hańbę Polsce, hańbę ofiarom i potomkom ofiar Holokaustu - powiedział Grupiński.

Stwierdził, że posłowie Konfederacji "po prostu zapomnieli czym jest przyzwoitość i moralność".

Hasła z sali: Precz z faszyzmem!

Robert Winnicki (Konfederacja) odpowiedział Grupińskiemu, że chciałby segregować ludzi ze względu na poglądy. - Gdyby wykluczano za udział w manifestacjach, na których pojawiły się kontrowersyjne rzeczy, to panie pośle cały wasz klub, cały klub Lewicy po zeszłym roku musiałby być wykluczony na zawsze z tych obrad, po 2020 roku was nie powinno być w polskim życiu publicznym - powiedział Winnicki.

Gdy przemawiał Winnicki, posłowie KO skandowali "faszysta" i "precz z faszyzmem".

"Deutschland, Deutschland, über alles"

Z kolei podczas przemówienia lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza jeden z posłów krzyknął z sali "Deutschland, Deutschland, über alles" ("Niemcy, Niemcy ponad wszystko").

Okrzyk ten wywołał oburzenie prowadzącego obrady wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego. Wezwał on posła PiS Sylwestra Tułajewa, by ten "nie propagował niemieckich zawołań na sali sejmowej, bo jesteśmy w polskim parlamencie". Poseł zapewnił jednak, że nie zabierał głosu w dyskusji i to nie on wzniósł niemiecki okrzyk.  Zgorzelski przeprosił Tułajewa i zwrócił się do Marka Suskiego, by nie używał tego rodzaju wyrażeń w polskim Sejmie. - Proszę, aby "Deutschland, Deutschland, Ueber Alles" z pana ust nie padało w polskim parlamencie - powiedział wicemarszałek.

Emocje wywołało też wystąpienie Antoniego Macierewicza (PiS), który mówił m.in. o dążeniach Niemiec do zamiany Unii Europejskiej w państwo niemieckie. Stwierdził też, że opozycja była przeciwna przystąpieniu Polski do NATO. Z sali słychać było okrzyki: "Co pan gada?", "Brał pan leki?".  Macierewicz zarzucił też opozycji kłamstwa i propagowanie planu Putina. Sławomir Nitras (KO) stwierdził, że poseł PiS powinien się leczyć, bo jest obłakany.

Kosiniak-Kamysz: Co z pieniędzmi dla Polski z KPO?

Wcześniej na wniosek klubu Koalicji Polskiej-PSL - wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk przedstawił informację w sprawie kierunków i strategii polskiej polityki względem Unii Europejskiej, wybranych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych.

Przedstawiciel wnioskodawców, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że "dobrym zwyczajem w państwach demokratycznych jest utrzymywanie wektorów polityki międzynarodowej niezależnie od tego, jaki jest rząd". Według niego w ostatnich latach "to w ogóle nie funkcjonuje". - Nie chcieliście wykonać wysiłku i takiej uwspólnotowionej koncentracji działań w polityce zagranicznej. (...) Wy dziś nawet nie macie wspólnego wektora w obozie rządzącym - ocenił, zwracając się do rządu.

- Z jednej strony widzimy wizytę prezydenta (Andrzeja) Dudy u (prezydenta Francji Emmanuela) Macrona i takie zbliżanie z Francją, a z drugiej strony jest zaproszenie pani (szefowej Zjednoczenia Narodowego Marine) Le Pen za chwilę i oddalanie tych formalnych relacji z wybranymi legalnie władzami Republiki Francuskiej. Z jednej strony mówicie, że nowy rząd niemiecki to jest też nowe otwarcie z polityce, (...) a z drugiej - jest informacja medialna i przekaz, że Niemcy proponują IV Rzeszę - powiedział polityk PSL, dodając, że to "schizofrenia polityczna".

Kosiniak-Kamysz pytał m.in. co z pieniędzmi dla Polski z Krajowego Planu Odbudowy. "Kolejna kwestia - to kary, które ponosimy, nieudolności i nieskuteczności waszej polityki międzynarodowej". Zauważył, że ws. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wciąż nie ma żadnego projektu ustawy. Zdaniem lidera PSL premier Mateusz Morawiecki abdykował z roli kreującego politykę międzynarodową.

Piotr Wawrzyk: Polska należy do krajów, które od 2015 r. nadają ton działalności UE

Po liderze PSL głos zabrał wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk, który podkreślił, że od 2015 r. priorytety rządu w polityce zagranicznej są niezmienne - to silna, suwerenna Polska odgrywająca ważną rolę w wymiarze regionalnym, europejskim, a w określonym aspektach również w wymiarze globalnym.

- Polska jest krajem średniej wielkości w Europie, ale należy też do tych krajów, które od 2015 r. nadają ton działalności w ramach UE (...). Nie stosujemy polityki płynięcia w głównym nurcie, jaką stosował rząd PO-PSL, czyli tego, że inni mówią, co trzeba robić, a my jako Polska stosowaliśmy się do tego, co ustalali inni. My po prostu ten główny nurt polityki unijnej formułujemy - powiedział Wawrzyk.

Argumentował, ze Polska doprowadziła do zmiany podejścia UE do kryzysu migracyjnego poprzez ochronę granic zewnętrznych i pomaganie w miejscach, z których pochodzą imigranci. - Cała UE przyjęła polski punkt widzenia stosowany przez rząd PiS od 2015, i to jest wymierny sukces polityki zagranicznej Polski w ramach UE - powiedział Wawrzyk.

- Nam nie chodzi o to, żeby nas poklepywano po plecach i mówiono 'dobrze, dobrze', tylko chodzi o to, żeby realnie walczyć o polskie interesy i realnie wpływać na to, co dzieje się w UE - dodał wiceszef MSZ.

- To my również kształtujemy politykę zagraniczną UE w relacjach ze wschodnimi sąsiadami - powiedział Wawrzyk. Mówił, że bez Polski nie byłoby m.in. kolejnych pakietów sankcji nakładanych na reżim w Mińsku.

Wawrzyk poruszył też wymiar relacji atlantyckich; mówił, że latach 2018-2020 prezydenci Polski i USA przyjęli szereg dokumentów, dzięki którym nastąpiło faktyczne zwiększenie zaangażowania militarnego Stanów Zjednoczonych przede wszystkim w Polsce, ale tez w całym regionie Europy środkowo-wschodniej. Wiceszef MSZ podkreślił, że "mamy niespotykaną w historii obecność amerykańska na terytorium RP", co - jak mówił - na szczególne znaczenie w obliczu imperialnej polityki Rosji i konfrontacyjnej polityki Białorusi.

Waldemar Buda: Zatwierdzenie KPO i dopiero reforma wymiaru sprawiedliwości

Głos z sejmowej mównicy zabrał też wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda, odniósł się do kwestii relacji w UE w kontekście środków z Funduszu Odbudowy. Buda powiedział, że 3 sierpnia upłynął termin, jaki miała KE na rozpatrzenie polskiego KPO.

- Mamy sytuację, w której w sposób jawny mamy do czynienia z konfliktem działań Komisji w stosunku do tego, co jest zapisane w rozporządzeniu. Jak sądzę, to będzie spory problem nie tylko dla nas, ale myślę, że w szczególności dla KE, która musi jakoś tę sytuację wytłumaczyć, a nie ma wytłumaczenia tej sytuacji - powiedział Buda. Wskazał, że efektem włączenia do dyskusji nad KPO kwestii dotyczącej wymiaru sprawiedliwości w Polsce przedłużyło proces zatwierdzenia Planu.

- Izbę Dyscyplinarną SN chcemy zlikwidować i tu jest pełna zgoda w tym zakresie, nie tylko w wyniku wyroku TSUE, ale w wyniku naszej analizy jej funkcjonowania dotychczasowego, jej nieefektywności i chęci dużo szerszej reformy wymiaru sprawiedliwości, jaką planujemy - mówił Buda, dodając że kolejność jest jasna - zatwierdzenie KPO i dopiero reforma wymiaru sprawiedliwości.

Trybunał Sprawiedliwości UE w lipcu zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. W związku z niewykonaniem zaleceń, pod koniec października TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz KE kary w wysokości 1 mln euro dziennie.

Polska w tym roku nie ma już szans na to, by otrzymać środki z unijnego Funduszu Odbudowy, ponieważ Komisja Europejska wciąż nie zaakceptowała KPO, który opisuje sposób wydatkowania tych pieniędzy w naszym kraju. Sporne w relacji z KE są kwestie reformy wymiaru sprawiedliwości, w tym system dyscyplinarny w sądownictwie.

Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen postawiła pod koniec października warunek, by w KPO znalazło się zobowiązanie polskiego rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne