Reklama

Reklama

Donald Tusk buduje zaplecze w PO. Przymierza się do zmian w zarządzie

Lider PO Donald Tusk buduje zaplecze w partii, rozmawia z parlamentarzystami, ale też planuje dokonać zmian w statucie PO i zarządzie krajowym partii m.in. po to, by zwiększyć w nim liczbę kobiet. Na 20 września zaplanowano konwencję, która miałaby zatwierdzić proponowane przez Tuska zmiany.

Były premier przejął stery w Platformie 3 lipca i od tamtej pory stopniowo przebudowuje partię i klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej. Doprowadził m.in. do zmian w składzie wiceszefów partii, a w zeszły czwartek także na funkcji przewodniczącego klubu, którym znów, po niespełna roku przerwy, został Borys Budka. Zastąpił kojarzonego z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, Cezarego Tomczyka.

Borys Budka, który podczas lipcowego posiedzenia Rady Krajowej zrezygnował na rzecz Tuska z kierowania Platformą, to obecnie jeden z najbliższych współpracowników nowego szefa Platformy. Kolejni to sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński oraz Paweł Graś, który choć nie ma żadnego formalnego stanowiska w ugrupowaniu, od lat współtworzy ścisłe zaplecze Tuska. Na dotychczasowej funkcji pozostał też rzecznik partii Jan Grabiec.

Reklama

Spodziewane są jednak dalsze zmiany w partii. Od polityków Platformy można usłyszeć, że były premier buduje właśnie drużynę, z którą będzie współpracował przez najbliższe lata. - Przewodniczący rozmawia z parlamentarzystami - w tym tygodniu ma zaplanowane wiele spotkań - powiedział jeden z jego współpracowników.

Posłowie zrezygnują

Lider Platformy chce, by podobnie jak w przeszłości, więcej kobiet znalazło się we władzach ugrupowania. W zeszły czwartek, przy okazji zmiany przewodniczącego klubu, zapowiedział przywrócenie parytetów we władzach partyjnych i klubowych. - Zaproponuję pewne zmiany, które utworzą przestrzeń, gdzie będzie możliwa ta nowa kompozycja, która uwzględnia równowagę między kobietami a mężczyznami w polityce - teraz klubową, a we wrześniu także partyjną - mówił Tusk w zeszły czwartek.

Dzień później zarząd krajowy przyjął uchwałę, która zakazuje parlamentarzystom łączenia funkcji w kierownictwie klubu i partii. Nowa reguła, która też już kiedyś obowiązywała, dotyczy pięciorga posłów i większość z nich (Izabela Leszczyna, Sławomir Nitras, Rafał Grupiński i Marcin Kierwiński) już zapowiedziała, że odejdzie z władz klubu, by móc pozostać w zarządzie.

Decyzji nie podjął jeszcze wiceszef klubu KO Robert Kropiwnicki, ale już samo ustąpienie trzech innych wice (Nitrasa, Kierwińskiego i Grupińskiego) ma właśnie - jak mówił Tusk - stworzyć przestrzeń do awansu dla innych posłów i posłanek Koalicji. Ewentualne zmiany we władzach klubowych mają zapaść już po wakacjach. - Tu nie ma pośpiechu, zmiany prawdopodobnie będą, ale podchodzimy do tego bardzo spokojnie. To stanie się pod koniec sierpnia lub na początku września - podkreślił Budka.

Według niego nie ma na razie jeszcze mowy o jakichkolwiek personaliach, podobnie jak w przypadku zapowiedzianych przez byłego premiera zmianach w kierownictwie Platformy. - Żadne nazwiska ze strony przewodniczącego jeszcze nie padły - zapewnił szef klubu KO.

Donald Tusk potwierdził jedynie w czwartek już wcześniej sygnalizowany zamiar przywrócenia na stanowisko wiceprzewodniczącej PO byłej premier, obecnie europosłanki Ewy Kopacz. Jej ustąpienie podczas Rady Krajowej 3 lipca było - obok rezygnacji Budki - konieczne do tego, aby obecny szef mógł przejąć władzę w partii. Zgodnie ze statutem PO, po rezygnacji przewodniczącego, jego obowiązki pełni najstarszy z wiceprzewodniczących. Po odejściu Kopacz Tusk spełniał już kryterium wieku.

Powrót Arłukowicza

Zgodnie z deklaracją lidera PO na funkcję wiceprzewodniczącego ma także wrócić europoseł Bartosz Arłukowicz, który podczas rady krajowej ustąpił z kolei po to, aby Budka mógł zostać wiceszefem partii (był to jeden z warunków ustąpienia ówczesnego szefa PO). Tusk wielokrotnie dziękował mu za ten gest i obojgu - jemu i Kopacz obiecał przywrócenie do kierownictwa partii.

Nowym wiceprzewodniczącym Platformy ma być również Cezary Tomczyk, którego były premier zamierza także uczynić osobą odpowiedzialną w partii za kampanie wyborcze.

Aby pomieścić wszystkich obecnych i przyszłych wiceszefów PO, konieczna jest zmiana statutu, co miałoby nastąpić na Konwencji partii 20 września. Statut w obecnym brzmieniu przewiduje bowiem tylko do czterech zastępców przewodniczącego Platformy. Obecnie, łącznie z Tuskiem, który formalnie jest wiceprzewodniczącym pełniącym obowiązki szefa, jest właśnie czterech - są to także Borys Budka, Rafał Trzaskowski i Tomasz Siemoniak.

Rozmówcy w Platformie twierdzą, że projektu zmian w statucie jeszcze nie ma. - Przewodniczący Tusk zapoznaje się obecnie z propozycjami, które pojawiały się w toku konsultacji wewnątrz Platformy, bo przypomnę, że pracowaliśmy nie tylko nad nową deklaracją ideową, ale też właśnie nad zmianami w statucie - podkreśla Budka.

Parytety we władzach

Politycy PO nie są też pewni, co oznacza deklaracja Tuska dotycząca parytetów we władzach partyjnych - czy ma dotyczyć wiceprzewodniczących, czy ogólnie zarządu. Gdyby miała dotyczyć także wiceszefów, konieczne byłoby zwiększenie ich liczby do 10. - Myślę, że sam przewodniczący nie podjął jeszcze takiej decyzji - uważa osoba dobrze zorientowana w przebiegu rozmów, które prowadzi obecnie szef PO.

Trudno też powiedzieć, które członkinie Platformy miałby skorzystać na nowej regule parytetowej. Część najbardziej znanych posłanek PO, m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, Izabela Leszczyna, Agnieszka Pomaska i Marzena Okła-Drewnowicz, pracuje już w zarządzie krajowym; z kolei Monika Wielichowska jest jedną z zastępczyń sekretarza generalnego partii.

W zarządzie nie ma za to żadnej z obecnych senatorek PO, nawet tak znanych jak Magdalena Kochan, Beata Małecka-Libera czy Barbara Zdrojewska. Niektórzy rozmówcy spekulują, że być może Tusk będzie chciał wyciągnąć rękę do którejś z posłanek młodego pokolenia, np. do obecnej wiceprzewodniczącej stołecznych struktur PO Aleksandry Gajewskiej.

Spotkanie z Trzaskowskim

Zmiany, których do tej pory dokonał były premier, osłabiły pozycję Rafała Trzaskowskiego w partii. Jeszcze przed lipcową Radą Krajową prezydent stolicy chciał ubiegać się o władzę w PO, jednak jego pomysł przyspieszonych wyborów powszechnych nowego lidera nie zyskał akceptacji w Platformie. W zeszłym tygodniu z kolei z funkcji szefa klubu odwołany został jeden z jego najbliższych współpracowników.

W zeszłym tygodniu - jak wynika z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP - doszło do spotkania Tuska i Trzaskowskiego. Rozmówcy zapewniają, że odbyło się w dobrej atmosferze. Lider PO weźmie najpewniej udział w organizowanym na przełomie sierpnia i września w Olsztynie Campusie Polska Przyszłości, którego pomysłodawcą jest prezydent Warszawy. Nie wiadomo jednak jak miałaby wyglądać obecność Tuska na Campusie. - Ustalamy to jeszcze - powiedział jeden ze współpracowników Trzaskowskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje