Reklama

Reklama

Giertych zawiadomi włoską prokuraturę. "W przyszłym roku czekają nas wybory"

Mecenas Roman Giertych zapowiedział, że zgłosi sprawę podsłuchiwania swoich rozmów telefonicznych za pośrednictwem programu szpiegowskiego Pegasus włoskiej prokuraturze, ze względu na to, że dwa z przechwyconych połączeń miały miejsce we Włoszech. - Tak drastyczne naruszenie tajemnicy adwokackiej miało miejsce w Polsce po raz pierwszy - powiedział prawnik w internetowym wystąpieniu. - Myślę, że w przyszłym roku czekają nas wybory i przesilenie polityczne, które zmiecie tę zgniliznę pewnie raz na zawsze - dodał adwokat.

Mecenas Roman Giertych oraz prokurator Ewa Wrzosek mieli być ofiarami śledzenia przez oprogramowanie Pegasus - poinformowała w poniedziałek agencja Associated Press na podstawie doniesień kanadyjskiej grupy Citizen Lab, która bada przypadki inwigilowania dziennikarzy i polityków. "Polski rząd badał moje rozmowy godzina po godzinie, dzień po dniu" - komentował Giertych. "Niewiarygodny skandal" - dodał adwokat.

"Sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieuprawnione" - odpowiedział rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Reklama

Roman Giertych: Zawiadomienie do włoskiej prokuratury

- Światowe media donoszą, że mój telefon był 18 razy zhakowany w czasie kampanii wyborczej i po kampanii wyborczej w roku 2019 przez program Pegasus. Z tego, co powiedzieli mi eksperci z uniwersytetu w Toronto, którzy badali ten telefon, to było najbardziej najbardziej agresywne używanie Pegasusa, jakie oni obserwowali. Dzień po dniu, godzina po godzinie rząd PiS chciał wiedzieć, co ja robię. Miał taką potrzebę, aby wiedzieć, z kim rozmawiam, miał potrzebę używania mikrofonów, kamer do nagrywania tego, co się wokół mnie dzieje - powiedział adwokat w internetowym oświadczeniu.

Prawnik podkreślił, że doszło do przestępstwa złamania tajemnicy adwokackiej.

- To, że to jest oczywiste przestępstwo naruszenia tajemnicy adwokackiej, tajemnicy obrończej i praw człowieka, to jest jedna rzecz. Ale druga - że to pokazuje obecny polski rząd, jako kraj w rodzaju takiego Egiptu, Syrii, gdzie rządzący absolutnie nie liczą się z żadnymi prawami demokratycznej opozycji tylko używają programów wojskowych, bo Pegasus jest programem wojskowym, a w Izraelu jest uznawany za broń, do walki o zachowanie władzy - powiedział Roman Giertych. 

- Tak jak PiS używało go do walki o zachowanie władzy, obawiając się najprawdopodobniej taśmy z Jarosławem Kaczyńskim i Geraldem Birgfellnerem, jak ten drugi wręczał Kaczyńskiemu 50 tys. zł w kopercie dla księdza Sawicza, albo też obawiali się taśm z afery podkarpackiej, z którą się zetknąłem, reprezentując rodzinę zmarłego Dawida Kosteckiego, który rzekomo powiesił się na Białołęce w bardzo tajemniczych okolicznościach - powiedział Giertych w nagraniu na YouTube.

- Tak więc zostali złapani pan Ziobro i Święczkowski. Nie wiem, czego panowie szukaliście w moim telefonie, ale wiem, że nie powinniście byli dać się złapać. Bo teraz cały świat będzie was uznawał za zwyczajnych bandytów, bo jesteście bandytami - powiedział Giertych w nagraniu. - Jeżeli ktoś nielegalnie podsłuchuje adwokata, słucha jego rozmów z klientami, to jest gorzej niż bandytą. To jest po prostu zwyczajnym barbarzyńcą, który nie ma najmniejszego pojęcia o fundamentach naszej cywilizacji - powiedział Giertych. - Tajemnica obrończa jest tajemnicą świętą od tysięcy lat właściwie. Można powiedzieć, że w Polsce tak drastyczne naruszenie tej tajemnicy obrończej zostało ujawnione po raz pierwszy - dodał.

- Mieliście pecha, panowie, że dwie rozmowy, dwa dni tych infekcji zostały odnalezione na terenie Republiki Włoskiej. Albowiem we wrześniu dwa lata temu i w październiku byłem dwa dni we Włoszech i tam prowadziłem rozmowy z klientami, rozmowy też polityczne na zlecenie Donalda Tuska. I te rozmowy (podsłuchane - red.), przeze mnie wspomniane, są również przestępstwami na terenie Republiki Włoskiej. Zgodnie z właściwością miejscową będę zmuszony złożyć wniosek do prokuratury włoskiej, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pana Kamińskiego, Kaczyńskiego, Ziobrę, Święczkowskiego i inne osoby, które brały w tym technicznie udział - zapowiedział Giertych.

Giertych: Wybory parlamentarne w przyszłym roku

Zdaniem Giertycha sprawa podsłuchania jego telefonu doprowadzi do politycznego przesilenia w Polsce.

- Mam nadzieję, że panowie będziecie szybko postawieni przed prokuratorem i wyjaśnicie, jak to się stało, że akurat mecenasa Giertycha postanowiliście potraktować tą bronią, jaką jest program Pegasus przeznaczony do walki z terrorystami - powiedział prawnik. - Myślę, że nie będą to łatwe wyjaśnienia - dodał.

- Uważam też, że ta sprawa może ostatecznie przekonać wielu ludzi o tym, jakim dnem moralnym, jaką zgnilizną jest PiS - powiedział Giertych.

Adwokat twierdzi, że był podsłuchiwany m.in. w sypialni. Jego zdaniem informacja ta powinna dotrzeć "do tych, którzy się zastanawiają, czy dać tej partii kredyt zaufania". - Czy ktoś z państwa chciałby być podsłuchiwany? Czy ktoś chciałby, aby jego telefon nagrywał jego rozmowy, nagrywał poprzez kamerę na telefonie to, co się dzieje wokół, przy spowiedzi, w sypialni, w rozmowach rodzinnych? Kto by tego chciał? I jakim prawem mi to zrobiono? Jakim prawem panowie Ziobro, Święczkowski z Kamińskim i z innymi słuchali moich prywatnych rozmów z żoną? Jakim prawem wchodzili z butami do mojej kancelarii i słuchali moich rozmów z klientami, którzy mają prawo do tajemnicy adwokackiej? - pyta Giertych.

Wniosek o aresztowanie Romana Giertycha. Mecenas odpowiada: Czymś muszą przykryć drożyznę

- Jesteście bandą zdemoralizowanych przestępców i wszyscy będziecie za to siedzieć, to wam serdecznie obiecuję i serdecznie tego wam życzę - mówił Giertych w nagraniu. 

Prawnik zapowiedział przełom polityczny, który ma nastąpić w przyszłym roku i doprowadzić ma do wcześniejszych wyborów i zmiany władzy.

- To się spełni szybciej niż myślicie. Polacy nie pozwolą na to, aby tak zdegenerowana banda rządziła dalej naszym krajem. Myślę, że wybory będą szybciej niż za dwa lata - powiedział Giertych. - Myślę, że w przyszłym roku czekają nas wybory i przesilenie polityczne, które zmiecie tę zgniliznę, pewnie raz na zawsze  - dodał prawnik.

Afera z oprogramowaniem Pegasus. Prawnik o "niewiarygodnym skandalu"

"Associated Press ujawniła przed chwilą, że telefon który używałem w 2019 był 18 (razy - red.) infekowany przez PEGAZUS. Polski rząd badał moje rozmowy godzina po godzinie, dzień po dniu. Używano mikrofonu tego telefonu. To był czas kampanii, spotkań z PDT, sprawy II wież. Niewiarygodny skandal" - napisał wcześniej na Twitterze Giertych.

Według Associated Press do włamań na telefon komórkowy Romana Giertycha miało dochodzić w ostatnich tygodniach przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. Natomiast smartfon prokurator Ewy Wrzosek miał być zhakowany dwa lata później - w momencie, gdy Wrzosek badała sprawę wyborów kopertowych i chciała prowadzić w tej sprawie śledztwo - podaje AP.

Scott-Railton z Citizen Lab ocenił, że śledzenie Giertycha było "oszałamiająco agresywne". - Tempo i intensywność namierzania - dzień po dniu, a nawet godzina po godzinie - sugerowały "desperackie pragnienie monitorowania jego komunikacji" - powiedział, cytowany przez AP. W obu przypadkach zastosowany miał być wojskowy program szpiegowski NSO Group, zwany szerzej jako Pegasus. Organizacja Citizen Lab nie może przekazać, kto odpowiada za inwigilację, a NSO nie identyfikuje swoich klientów, poza tym, że działa tylko z legalnymi agencjami rządowymi. AP podaje, że według ofiar rzekomego ataku za inwigilację odpowiedzialny jest polski rząd.

Citizen Lab podkreśla, że w ciągu czterech miesięcy w 2019 roku, Giertych został zhakowany co najmniej 18 razy. Był to okres, w którym reprezentował byłego premiera i obecnie przewodniczącego PO Donalda Tuska oraz byłego ministra spraw zagranicznych i eurodeputowanego Radosława Sikorskiego.

Giertych mówił, że telefon miał w czasie rozmów z klientami, w sypialni i kiedy szedł do spowiedzi. Z kolei prokurator Ewa Wrzosek dowiedziała się, że stała się ofiarą inwigilacji w listopadzie. Ujawniła ten fakt na Twitterze, gdy otrzymała od koncernu Apple alert o możliwej inwigilacji iPhone'a przez oprogramowanie Pegasus NSO. Wrzosek złożyła oficjalną skargę, ale - jak podkreśliła - nie oczekuje szybkiej odpowiedzi od służb.

Roman Giertych nie wpłaci kaucji. Pełnomocnik: Zarzut postawiony "w sposób nieskuteczny"

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik odmówił Interii komentarza w tej sprawie. Wiceminister odesłał nas do komunikatu rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryna

Żaryn nie potwierdził ani nie zaprzeczył, czy rząd zlecił włamania i czy jest klientem NSO - wskazała agencja Associated Press, a po opublikowaniu informacji przez agencję, wystosował oświadczenie. 

"W Polsce kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd. Sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieuprawnione" - poinformował w rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Poinformował jednocześnie, że "z uwagi na ograniczenia prawne nie odnosi się do pytań dotyczących tego, czy jakieś metody pracy operacyjnej są stosowane w Polsce". - Nie informujemy również, czy wobec konkretnych osób były stosowane metody pracy operacyjnej - dodał.

Przypomniał, że "Pan Roman G. usłyszał poważne zarzuty w śledztwie dotyczącym przestępczości gospodarczej. Sprawa ma charakter typowo kryminalny" - napisał Żaryn.

Oprogramowanie szpiegujące zamienia telefon w urządzenie do podsłuchiwania i pozwala operatorom zdalnie odbierać wszystko - od wiadomości po kontakty. Pegasus umożliwia nie tylko podsłuchiwanie rozmów z zainfekowanego smartfona, ale także uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo, oraz kamer i mikrofonów.

Prokuratura: Mecenas podejrzany ws. Polnordu

Adwokat Roman Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Zatrzymanym w sprawie przedstawiono zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Grozi im za to do 10 lat więzienia. 

Sąd odmówił jednak w tej sprawie tymczasowego aresztowania mecenasa. A 22 stycznia tego roku poznański sąd uwzględnił zażalenie pełnomocników Romana Giertycha, uznając, że zatrzymanie, doprowadzenie i przeszukanie zastosowane wobec adwokata były niezasadne i nielegalne. 

Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Karol Blajerski poinformował w poniedziałek, że prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem aresztowanie tymczasowe Giertycha.

Jego zdaniem zgoda sądu umożliwiłaby poszukiwanie Giertycha listem gończym w związku ze sprawą dotyczącą przywłaszczenia 72 mln zł na szkodę giełdowej spółki Polnord. Z informacji przekazanych przez lubelską prokuraturę wynika, że śledczy zamierzają postawić prawnikowi dodatkowe zarzuty prania brudnych pieniędzy i wyrządzenia spółce 4,5 mln zł szkody pod pozorem umowy na reprezentowanie Polnordu przez kancelarię prawną Giertycha przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Zawiadomienie w tej sprawie miał złożyć m.in. nowy zarząd spółki.

Sam Giertych i jego adwokaci argumentują, że prokuratura postawiła zarzut w sposób nieskuteczny, a adwokat nie jest z prawnego punktu widzenia podejrzanym. Mecenas odpiera zarzuty i utrzymuje, że "nie popełnił nigdy żadnego przestępstwa".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy