Reklama

Reklama

Ziobro: Morawiecki przyznał się do błędu

Premier Morawiecki przyznał się do błędu, jakim było blokowanie przez niego, pod naciskiem UE, reformy sądownictwa - ocenił na Twitterze minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jak dodał, "traktuje to jako zielone światło dla zmian". Wcześniej Morawiecki w wywiadzie powiedział, że "żałuje, że do tej pory tak niewiele udało się Ministerstwu Sprawiedliwości wykonać".

Ziobro napisał też, że resorcie sprawiedliwości od pięciu lat są gotowe projekty zmian. "Działajmy!" - dodał.

Morawiecki: Żałuję, że do tej pory tak niewiele udało się MS wykonać

Wcześniej premier Mateusz Morawieckie w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" stwierdził, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest konieczna. "Żałuję, że do tej pory tak niewiele udało się Ministerstwu Sprawiedliwości wykonać" - powiedział szef rządu. Jak wskazał, Polacy oczekują m.in. informatyzacji i przyspieszenia procedur, a zmiany powinny być "pilne". 

"Takich reform oczekują Polacy, a rozwiązań, które mają do tego doprowadzić, ja oczekuję od Ministerstwa Sprawiedliwości" - oświadczył premier.

Morawiecki został też zapytany o relacje z Solidarną Polską, która krytykuje jego działania i m.in. uznaje likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego za pozbawienie Polski części suwerenności.

Reklama

"Po pierwsze, suwerenność stracilibyśmy wtedy, gdyby Rosja zagroziła nam poważnie swoją agresją. Po drugie, jeśli na skutek kryzysu gospodarczego stracilibyśmy sterowność gospodarki. I po trzecie, jeśli totalna opozycja, która w pas się kłania zagranicy, przejęłaby władzę. Twierdzenia o utracie suwerenności na skutek braku zrealizowania reformy wymiaru sprawiedliwości można włożyć między bajki. Choć oczywiście sama reforma jest konieczna. I żałuję, że do tej pory tak niewiele udało się Ministerstwu Sprawiedliwości wykonać" - powiedział Morawiecki.

"Natomiast jeśli chodzi o kontrowersje w rządzie - jesteśmy partią 'wielkiego namiotu'. Jest u nas miejsce na całe spektrum politycznych poglądów - od republikańskich, przez wolnorynkowe, kończąc nawet na socjaldemokratycznych. Są wśród nas też politycy mocno eurosceptyczni. Ja zresztą ten eurosceptycyzm w wielu wymiarach rozumiem, a nawet podzielam, choć sam nazwałbym siebie eurorealistą. Mimo tych wszystkich różnic trzeba pamiętać, że rusztowanie tego 'wielkiego namiotu' tworzy Prawo i Sprawiedliwość i nie widzę w tej naszej konstrukcji ani pęknięć, ani zagrożeń" - dodał.

Ziobro: Samokrytyka ze strony premiera

O słowa Morawieckiego o konieczności reform w resorcie sprawiedliwości Zbigniew Ziobro był pytany także podczas konferencji prasowej. 

- Traktuję je jako przyznanie się przez pana premiera do błędu, jakim było blokowanie przez niego przez ostatnie lata dalszej reformy sądownictwa pod naciskiem Unii Europejskiej - powiedział szef MS.

- To jest taka samokrytyka ze strony pana premiera - powiedział Ziobro i dodał, że przyjmuje ją jako "dobry znak" i "zielone światło" dla ustaw dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości. Zdaniem szefa resortu sprawiedliwości najważniejsze są projekt ustawy o spłaszczeniu struktury sądów powszechnych oraz zmiana w Sądzie Najwyższym zakładająca - jak mówił Ziobro - stworzenie "małego, elitarnego Sądu Najwyższego".

Chodzi o skierowany w lutym do Sejmu projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, autorstwa Solidarnej Polski, zakładający powstanie nowego SN jako składającego się z dwóch Izb: Prawa Prywatnego oraz Prawa Publicznego, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby sędziów SN i zakresu spraw rozpatrywanych przez ten sąd. Ci spośród obecnych sędziów SN, którzy zostaliby niepowołani do nowego SN mogliby - przy odpowiednim stażu - przejść w stan spoczynku lub trafić do sądów apelacyjnych.

Z kolei w kwietniu na stronach Rządowego Centrum Legislacji został opublikowany projekt, przygotowany przez resort sprawiedliwości, dotyczący reformy ustroju sądów powszechnych, których struktura miałaby zostać "spłaszczona". W miejsce obecnych sądów rejonowych, okręgowych oraz apelacyjnych powstać mają sądy okręgowe oraz sądy regionalne - pierwsze rozpatrujące sprawy w pierwszej instancji, a drugie - w drugiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy