Reklama

Reklama

"Szturm na granicę polską". Premier Mateusz Morawiecki o zmarłych w pobliżu granicy

- Uratowaliśmy osiem osób odnalezionych w rozlewiskach rzeki Supraśl - powiedział premier Mateusz Morawiecki po odprawie z szefem resortu spraw wewnętrznych i administracji Mariuszem Kamiński oraz komendantem głównym Straży Granicznej gen. Tomaszem Pragą. W niedzielę w trzech różnych miejscach niedaleko polsko-białoruskiej granicy znaleziono zwłoki trzech osób. Po stronie białoruskiej miała umrzeć kobieta. - Mamy do czynienia z sytuacjami, które w sposób absolutnie oczywisty oznaczają zorganizowaną akcję Łukaszenki - powiedział szef rządu, nazywając napływ imigrantów "szturmem na granicę polską".

- Przeprowadziliśmy dzisiaj bardzo dokładną analizę sytuacji na granicy z Białorusią - powiedział premier Mateusz Morawiecki po odprawie z szefem MSWiA i komendantem głównym Straży Granicznej.

Szef rządu ujawnił, że podczas odprawy komendanci oddziałów Straży Granicznej przekazali informacje o liczbach prób przekroczenia granicy oraz o potrzebach, które mają w związku z sytuacją w rejonie przygranicznym.

- Jest to już zorganizowany szturm na granicę Polską. My się na pewno nie ugniemy, będziemy umacniać nasze instalacje ochronne, zabezpieczające, przekazaliśmy dodatkowy sprzęt, dodatkowe środki. Mamy w naszych rękach liczne dowody, że jest to zorganizowana akcja po stronie funkcjonariuszy białoruskiej Straży Granicznej i policji. Nie możemy być przedmiotem szantażu i nie będziemy - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Reklama

Premier: Akcja wyreżyserowana w Mińsku i Moskwie

- W ostatnich godzinach minionego weekendu dokonane zostało odkrycie, które jest odkryciem bardzo tragicznym, doszło do tego, że osoby, które przekroczyły polską granicę, na skutek głównie hipotermii, wycieńczenia, co najmniej trzy takie osoby zmarły - powiedział Mateusz Morawiecki.

- Staramy się wszystkim osobom, które przekroczyły polską granicę i zostały gdzieś, zwykle w lasach, na bagnach, w miejscach, które są trudne do przebycia, znalezione, pomagać, ratować życie tam, gdzie tylko to jest możliwe - dodał szef rządu.

- Można powiedzieć, że uratowaliśmy życie ośmiu takim osobom, które zostały uwięzione w rozlewiskach rzeki Supraśl. Mamy też do czynienia z sytuacjami, które w sposób absolutnie oczywisty oznaczają zorganizowaną akcję Łukaszenki, która ma w sposób jak najbardziej masowy doprowadzić do destabilizacji sytuacji na granicy polsko-białoruskiej - powiedział prezes Rady Ministrów.

Granica z Białorusią. Pogranicznicy wykryli rotację migrantów w koczowisku

- W samym tylko wrześniu zidentyfikowaliśmy prawie 4 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy. To dużo więcej, a jeszcze przecież wrzesień się nie zakończył, niż w sierpniu. Sierpień i wrzesień to ponad 7 tys. takich przypadków. A więc mamy do czynienia z masową akcją, zorganizowaną, dobrze wyreżyserowaną w Mińsku i Moskwie - powiedział premier.

Szef rządu ujawnił, że nie jest znana tożsamość zmarłych. - Nie znamy dokładnie tożsamości, nie wiemy, kim byli ci ludzie, którzy zmarli na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ale na pewno zrobimy wszystko, żeby nie byli to ludzie anonimowi. Chcemy, żeby każdy został potraktowany w sposób jak najbardziej godny. Ci, którzy przeżyli, są ratowani w polskich szpitalach w Suwałkach, w Augustowie, w innych miejscach - wyjaśnił Mateusz Morawiecki.

Prezes Rady Ministrów mówił o zorganizowanej masowej akcji przerzutu migrantów przez służby białoruskie. - Dysponujemy również nagraniami z naszych kamer, z naszych dronów, w wyniku których jesteśmy absolutnie pewni, że osoby z terytorium Białorusi są przewożone do nadgranicznych placówek białoruskiej Straży Granicznej. Tam są one lokowane, tam są instruowane. I są przewożone również środkami białoruskiej straży granicznej, przez białoruskich funkcjonariuszy, nad granicę polską - dodał szef rządu.

Morawiecki: Białoruś ściąga dziesiątki tysięcy ludzi

- Determinacja jest duża, to są dziesiątki tysięcy ludzi, którzy są ściągnięci na teren Białorusi - powiedział premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu uznał, że jest to zorganizowana akcja sprowadzania migrantów. - Chyba nikt nie wierzy, że jest to samodzielna akcja Łukaszenki. Wiemy, że jest to akcja sterowana z Moskwy - powiedział szef polskiego rządu, odnosząc się do wydarzeń na polsko-białoruskiej granicy.

- Mój niepokój budzi fakt, że Białoruś specjalnie, w tym celu, aby ten napór nielegalnej imigracji na granice Schengen, granice Unii Europejskiej, na granicę polsko-białoruską trwał, aby był coraz mocniejszy, wprowadziła ruch bezwizowy z kilkoma krajami o wielkim potencjale nielegalnej imigracji - Bliskiego Wschodu i krajami afrykańskimi - wyjaśnił szef rządu. - Na Białoruś ściągane są dziesiątki tysięcy osób celem dostarczenia ich na granice polsko-białoruską - powiedział Morawiecki.

Niemcy: Irakijczycy przemycają rodaków przez Białoruś

- My granicy polskiej będziemy bronili z całą determinacją. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim funkcjonariuszom Straży Granicznej, żołnierzom Wojska Polskiego za ochronę tej granicy. Wzmacniamy ją poprzez tworzenie specjalnych, dodatkowych instalacji zabezpieczających - szef rządu poinformował, ze jest po rozmowach z szefem MON Mariuszem Błaszczakiem, który potwierdził, że po dyspozycji szefa MSWiA i szefa Straży Granicznej na granicę zostanie wysłana dodatkowa liczba żołnierzy, aby zapewnić bezpieczeństwo granicy.

- Jesteśmy wyczuleni na ludzką krzywdę - dodał premier, tłumacząc, że polskie władze pomagają tym uchodźcom, którzy dostali się na teren Polski. Jednocześnie zapewnił, że sprawa zgonu uchodźców będzie wyjaśniana przez prokuraturę. Szef rządu dodał, że pomoc została udzielona m.in. obywatelom Iraku, ale kwestia ochrony granicy i pomocy uchodźcom traktowana jest "rozłącznie", aby "nie dopuścić, by takich przypadków były setki, tysiące i dziesiątki tysięcy". - Tu chodzi o bezpieczeństwo Polski, tu chodzi o bezpieczeństwo stabilność Unii Europejskiej - powiedział Morawiecki.

Kamiński: Dodatkowych 500 żołnierzy na granicę z Białorusią

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński powiedział w czasie konferencji, że pod koniec miesiąca będzie podjęta decyzja dotycząca ewentualnego przedłużenia stanu wyjątkowego na terenach przy granicy z Białorusią. Stan ten obowiązuje od 2 września w wąskim pasie przygranicznym w woj. lubelskim i podlaskim.

Według niego sytuacja taka może trwać nawet wiele miesięcy i może mieć "bardzo niepokojące odsłony". Minister poinformował, że w ubiegłym tygodniu władze Białorusi podjęły decyzję o uruchomieniu ruchu bezwizowego z takimi państwami jak Pakistan, Jordania czy Egipt. - To są ogromne rezerwuary uchodźców, ogromne rezerwuary ludzi poszukujących lepszego życia. To może oznaczać, że dziesiątki, setki tysięcy ludzi będzie ściąganych na naszą wschodnią granicę - powiedział szef MSWiA i dodał, że władze Białorusi podjęły również decyzję o tym, aby lotnisko w Grodnie miało status lotniska, na którym będą mogły odbywać się loty międzynarodowe. 

- Co oznacza, że bezpośrednio przy naszej granicy możemy spodziewać się lotów z migrantami - zaznaczył i dodał, że dziennie granicę próbują przekroczyć nielegalnie setki ludzi.

Granica polsko-białoruska. Kolejni zatrzymani cudzoziemcy. Chcieli nielegalnie dostać się do Polski

Minister zapewnił jednocześnie, że napór uchodźców jest skutecznie powstrzymywany przez polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej. - Coraz więcej wiemy i coraz więcej mamy faktów i dokumentów potwierdzających zaangażowanie służb białoruskich w ten proceder. Tak naprawdę struktury państwa białoruskiego odpowiedzialne za bezpieczeństwo (...) są zaangażowane w proceder międzynarodowego, trzeba to jasno powiedzieć, handlu ludźmi - powiedział Kamiński.

- W dalszym ciągu musimy twardo bronić naszej granicy, bezpieczeństwa naszych obywateli, dlatego zwiększamy siły udziału żołnierzy w ochronie granicy - podkreślił Kamiński. Zaznaczył, że migranci są "doprowadzani do polskich granic" oraz że "umundurowani funkcjonariusze białoruskiej Straży Granicznej tworzą możliwości techniczne (przejścia na teren Polski - red.) poprzez niszczenie naszych zapór".

- W  najbliższych dniach około 500 żołnierzy będzie oddelegowanych do tego, żeby jeszcze większym stopniu uszczelniać sieć naszych patroli granicznych - przekazał szef MSWiA.

- Pojutrze Podlaski Oddział Straży Granicznej, tam gdzie jest najwięcej prób naruszenia naszej granicy, otrzyma osiem supernowoczesnych pojazdów, wyposażonych w odpowiedni sprzęt elektroniczny - dodał polityk.

Kamiński dodał także, że w jednym przypadku zmarły obcokrajowiec miał zażyć substancje niewiadomego pochodzenia i zapowiedział "drobiazgowe badania toskykologiczne". - Dwaj uchodźcy, którzy towarzyszyli osobie, która zmarła na polskiej granicy, przekazali informacje, które wymagają weryfikacji. Chodzi o zażycie przez zmarłego tabletki, którą miał otrzymać od białoruskiego żołnierza. Miała mu pomóc, w sytuacji gdy będzie mu zimno i będzie wyczerpany - powiedział Kamiński.

Komendant Straży Granicznej: Nie żyją cztery osoby

- Osób, które niestety zmarły po stronie polskiej, są w sumie trzy, natomiast po stronie białoruskiej, z tego, co jest nam wiadomo, jest jedna osoba - kobieta - powiedział poniedziałek komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasz Praga. Przekazał także, że trudno odpowiedzieć na pytanie o dzieci, które przebywają w szpitalach. - W pierwszej fazie w sumie 13 dzieci trafiło do szpitala i one były systematycznie wypisywane i trafiały pod opiekę Straży Granicznej, więc dzisiaj, o tej godzinie nie jestem w stanie powiedzieć, czy to jest w tej chwili pięć czy sześć osób - zaznaczył.

Gen. Praga wyjaśnił, że "Straż Graniczna dysponuje sześcioma ośrodkami strzeżonymi, gdzie kierowane są osoby, które nielegalnie przekraczają granice". Przypomniał, że "za każdym razem jest to decyzja sądu o umieszczeniu osób w strzeżonym ośrodku".

Poinformował, że "w tej chwili jest w nich umieszczonych ponad 1400 osób". Wyjaśnił, że Straż Graniczna dysponuje obecnie 230 wolnymi miejscami - dla kobiet, rodzin jak i dla mężczyzn. - Nasze moce, które możemy natychmiast uruchomić - to jest dodatkowych 500 miejsc w jednym z ośrodków w Wędrzynie i ok. 88 miejsc w Kętrzynie - poinformował. 

Podlaskie: Imigranci z Iraku błąkali się po lesie. Jedna osoba zmarła

Sprawę zgonów w rejonie przygranicznym badają prokuratury. - Wszystko wskazuje na to, że są to najprawdopodobniej nielegalni imigranci, jednak na tym etapie nie będziemy udzielać jakichkolwiek informacji. Czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura - powiedziała rzeczniczka straży granicznej ppor. Anna Michalska.

W sobotę było ponad 320 prób przekroczenia polsko-białoruskiej granicy - przekazała rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Dodała także, że wszystkie te próby zostały udaremnione.

Z kolei od początku września Straż Graniczna odnotowała ponad 3,8 tysiąca prób nielegalnego przekroczenia granicy Polski z Białorusią.

Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów w związku z nasileniem prób przedzierania się przez granicę do Polski przez migrantów idących z Białorusi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje