Reklama

Reklama

Rząd analizuje prezydenckie projekty: "Wątpliwości"

Prezydenckie projekty ustaw o KRS i SN są analizowane przez grupy ekspertów i prawników, zarówno w parlamencie, jak i w Ministerstwie Sprawiedliwości; ustosunkujemy się do nich po dokładnym zapoznaniu - powiedział w czwartek rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Bochenek był pytany w TVP1 o tematy poruszane podczas środowego spotkania kierownictwa PiS. Podkreślił, że były to bieżące sprawy polityczne, w tym reforma wymiaru sprawiedliwości. "To jest sprawa, która dzisiaj bardzo mocno frapuje głowy bardzo wielu polityków. Prawo i Sprawiedliwość i rząd premier Beaty Szydło bardzo mocno skupia się na tej reformie" - powiedział. Podkreślił, że partii rządzącej zależy nam na tym, by reforma była "dobra, rzeczowa i gruntowna".

Dopytywany, czy szefostwo PiS jest zadowolone z prezydenckich projektów ustaw ws. KRS i SN i, czy zapadły jakieś konkretne decyzje w ich sprawie, powiedział, że są one analizowane przez grupy ekspertów i prawników, zarówno w parlamencie, jak i w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Reklama

"Wtedy, kiedy dokładnie się z nimi zapoznamy na pewno będziemy chcieli zająć jakieś stanowisko i do tego się ustosunkować" - zaznaczył. Dodał, że PiS "cieszą pewne rozwiązania", które są zawarte w propozycjach prezydenta. Rzecznik rządu wskazał przy tym na kwestie społeczne - m.in. zaangażowanie ławników, prezydent chce utworzenie Izby Dyscyplinarnej z ich udziałem.

Bochenek zaznaczył, że "warto" się zastanowić i "dogłębniej przeanalizować" propozycje prezydenta ws. wybierania przez Sejm nowych członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów. "Może to utrudnić wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa, zwłaszcza w tym układzie politycznym, który obecnie mamy w Polsce, wtedy kiedy opozycja de facto nie jest zainteresowana jakąkolwiek rzeczową rozmową" - ocenił. Zwrócił uwagę, że PO "w ogóle nie uczestniczyła w konsultacjach z prezydentem i z zasady krytykuje wszelkie rozwiązania, które są proponowane przez jego obóz polityczny, czy prezydenta".

Zdaniem rzecznika propozycja wyboru członków do KRS budzi również "wątpliwości konstytucyjne" i jest "dość nietypowa".

Rzecznik rządy był też pytany, czy podczas spotkania kierownictwa PiS, prezes Jarosław Kaczyński wyznaczył premier Szydło termin na przyjęcie ustaw o KRS i o SN. "My od samego początku mówiliśmy, że zależy nam na szybkiej reformie wymiaru sprawiedliwości, dlatego chcieliśmy to zrobić jeszcze przed wakacjami. Niestety nie udało się z uwagi na weta" - powiedział. "Teraz przyglądamy się tym przepisom, które wpłynęły (do Sejmu) i będziemy nad nimi pracować. To jest teraz materiał wyjściowy, od którego należy zacząć dyskusję nad reformą wymiaru sprawiedliwości" - dodał.

Poinformował, że nie ma "sztywnego terminu" w tej sprawie. "Wszystko będzie zależało, jak przebiegną nasze analizy, jaki będzie skutek tych badań i prac" - stwierdził.

Bochenek ocenił również, że Polacy "doceniają" determinację rządu premier Szydło, by zmienić wymiar sprawiedliwości. "Rząd PiS, jako pierwszy od lat, chce wdrożyć tak gruntowną reformę" - wskazał.

We wtorek prezydenckie projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym zostały złożone do marszałka Sejmu.

Prezydencki projekt ustawy o SN wprowadza m.in.: możliwość wniesienia do SN skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, zapis by sędziowie SN przechodzili w stan spoczynku w wieku 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o przedłużenie orzekania oraz utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników. Skargę nadzwyczajną do SN wnosiłoby się w terminie 5 lat od uprawomocnienia skarżonego orzeczenia; przez 3 lata mogłaby ona być też wnoszona w sprawach, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r. Skargi nadzwyczajne miałyby być generalnie badane przez dwóch sędziów SN i jednego ławnika SN.

Projekt ustawy o KRS zakłada m.in, że obecni członkowie KRS-sędziowie pełnią swe funkcje do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji wszystkich członków Rady-sędziów, wybranych na nowych zasadach przez Sejm (dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie - PAP). Sejm wybierałby nowych członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję; w przypadku klinczu, każdy poseł mógłby głosować w imiennym głosowaniu tylko na jednego kandydata spośród zgłoszonych. Kandydatów na członków KRS-sędziów mogłyby zgłaszać Sejmowi tylko: grupa co najmniej 2 tys. obywateli oraz grupa co najmniej 25 czynnych sędziów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy