Reklama

Reklama

Prokurator Ewa Wrzosek w PE: Stałam się osobistym wrogiem Ziobry

We wtorek prokurator Ewa Wrzosek odpowiadała ws. Pegasusa przed komisją Parlamentu Europejskiego. O nielegalne wykorzystanie systemu oskarżała polskie władze, zwracając przy tym uwagę na upolitycznienie prokuratury. - Stałam się osobistym wrogiem Zbigniewa Ziobry - stwierdziła, mówiąc o jej śledztwie ws. przełożenia wyborów prezydenckich w 2020 roku.

Na wtorkowe posiedzenie posiedzenie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych w Parlamencie Europejskim została zaproszona Ewa Wrzosek. Polska prokurator brała udział w wysłuchaniu publicznym dot. wykorzystania systemu Pegasus.

- Od przejęcia władzy przez PiS w 2015 roku byliśmy świadkami polityzacji prokuratury. Ona została przeistoczona w narzędzie partii władzy, które służy jej własnym interesom - stwierdziła Wrzosek rozpoczynając swoje wystąpienie, zorganizowane w ramach połączenia zdalnego. 

- W 2020 roku zarządziłam śledztwo w czasie wyborów prezydenckich. Chodziło o to czy te wybory powinny być przesunięte czy nie. Prawie natychmiast odebrano mi tę sprawę i zostałam przeniesiona do innego biura w innym mieście. To była oczywiście kara za otworzenie tego śledztwa - mówiła dalej prokurator.

Reklama

Stwierdziła również, że "prawdopodobnie z tego względu stałam się osobistym wrogiem pana Zbigniewa Ziobry, prokuratora generalnego".

Sprawa Pegasusa

- Polska jest jednym z krajów, w których wprowadzono oprogramowanie Pegasus z Izraela i to ze względów politycznych - oceniła Wrzosek. - W 2021 roku, gdy podniesiono alert na ten temat, gdy przesłano powiadomienia o tych szpiegowskich działaniach do pewnych osób, ja otrzymałam informacje na ten temat. Okazało się, że to organy państwa zapłaciły hakerom, którzy zaczęli mnie szpiegować ze względu na to kim jestem i co sobą reprezentuje - dodała.

Wrzosek poinformowała również, że miała być ofiarą ataków od czerwca do sierpnia. Kanadyjska grupa Citizen Lab informowała, że ofiarami ataku Pegasusem mieli być też mecenas Roman Giertych czy lider AgroUnii Michał Kołodziejczak. Podsłuchiwany miał być też senator Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Telefon polityka miał zostać zaatakowany oprogramowaniem w  2019 roku, kiedy Brejza był szefem kampanii parlamentarnej PO.

Podczas wysłuchania w Parlamencie Europejskim Wrzosek zwracała uwagę, że polskie władze zaprzeczają jakoby jakiekolwiek środki inwigilacji były wykorzystywane nielegalnie. Jej zdaniem nie było żadnych podstaw prawnych, żeby wszcząć "tego typu działania szpiegowskie" wobec jej osoby, a wykorzystanie Pegasusa jest nielegalne w świetle polskiego prawa.

Ewa Wrzosek argumentując dodała, że sędziowie w Polsce nie mają narzędzi, żeby móc sprawdzić czy służby przekroczyły swoje uprawnienia. Mówiła też, że potrzebna jest "specjalna komisja", która wyjaśniłaby sprawę. 

Kohut: sprawa Pegasusa to Twierdza Brzeska 2.0

W trakcie sesji zadawania pytań głos zabrał Łukasz Kohut, europoseł Nowej Lewicy. - Sprawa Pegasusa dotyczy nie tylko bezpośrednio inwigilowanych, ofiarami są tu przecież także rodziny, przyjaciele, a w przypadku Krzysztofa Brejzy również obywatele, którzy zwracali się do niego z prośbą o interwencję - stwierdził.

- Mówimy o obywatelach Unii Europejskiej, których prawa zostały zdeptane. W ich obronie muszą działać instytucje europejskie. Władza PiS odebrała w Polsce poczucie bezpieczeństwa ludziom, wchodząc butami w ich życie i życie ich bliskich - kontynuował Kohut. - Rządzący Polską za publiczne pieniądze kupili narzędzie służące do walki z terrorystami, którym zaatakowali obywateli własnego kraju - oceniał. Stwierdził też, że sytuacja związana z inwigilacją to "cyfrowy, nachalny autorytaryzm i Twierdza Brzeska 2.0".

Reklama

Reklama

Reklama