Reklama

Reklama

Kosiniak-Kamysz pokazał banknot z Glapińskim. "Jest królem inflacji"

- Nie może być tak, że ukraińskie zboże zostanie w Polsce. Ono powinno trafić do Afryki, by nie było tam fali głodu, a później migracji - przekonywał w sobotę prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego partia chce wprowadzić nowy system kaucyjny, by pszenica czy żyto wjeżdżające z Ukrainy nie zostawało w naszym kraju. Polityk poruszył też temat wzrostu cen, a szefa NBP Adama Glapińskiego nazwał "królem inflacji".

W sobotę lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przemawiał w Goleńsku (woj. łódzkie). Przypomniał, że w ostatnich latach w Polsce upadły 124 tysiące gospodarstw rolnych, "szczególnie hodujących trzodę chlewną".

- Nie jesteśmy krajem, który może powiedzieć: "Wszystko w rolnictwie zostało dobrze zrobione". Możemy powiedzieć, z wielką przykrością: "W rolnictwie jest bardzo źle, żywność jest coraz droższa, konsumentom jest gorzej" - stwierdził polityk.

Zapewnił, że jego formacja przygotowała plan, w jaki sposób obniżyć ceny żywności, której jakość jest dobra. Jak wyliczył, chodzi o dopłaty do każdej tony nawozów, jak i wdrożenie programów retencji wody. - Jesteśmy w województwie łódzkim, zagrożonym pustynnieniem i stepowieniem - przypomniał.

Reklama

PSL: System kaucyjny dla zboża z Ukrainy pomoże polskim rolnikom

Kosiniak-Kamysz podkreślił, iż interesy polskiego rolnictwa muszą być chronione i zaprezentował przed kamerami projekt ustawy, który ludowcy złożyli w Sejmie. - Mówimy w niej szczególnie o zbożu z Ukrainy, o owocach - powiedział. 

Zdaniem szefa PSL "nie może być tak, że ukraińskie zboże zostanie w Polsce". - Ono powinno trafić do Afryki, by nie było tam fali głodu, a później migracji. Chcemy pomagać Ukrainie, jesteśmy do tego historycznie zobowiązani jako partia ludowa, ale nie może być tak, że zboże z Ukrainy będzie zasypywać polskie spichlerze i konkurować w nierówny sposób z polskimi gospodarzami - stwierdził.

Ludowcy proponują więc, by wprowadzić system kaucyjny przy transporcie zboża z pól naszego wschodniego sąsiada. Władysław Kosiniak-Kamysz wytłumaczył, że opłata pobierana przy wjeździe do Polski byłaby wysoka, aby "nie opłacało się robić machlojek". Podał kwotę 1000 złotych.

Wyjaśnił równocześnie, że kaucja byłaby zwracana w chwili, gdy zboże będzie opuszczać granice naszego państwa. - Rolnicy zadają pytanie, czy warto wyjeżdżać na pole i kosić zboże. Czy minimalna opłacalność jest możliwa - mówił, wyjaśniając, dlaczego PSL proponuje nowy system.

Kosiniak-Kamysz: Symbolami inflacji są Morawiecki i Glapiński

Kosiniak-Kamysz przywoływał też prognozy Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi inflacja w naszym państwie w przyszłym roku będzie najwyższa w całej UE. - Inflacja dużo niższa jest w strefie euro. Jak (politycy PiS) doszli do władzy mówili, że będą nami dobrze rządzić. Okazało się, ze są nieprzygotowani i niekompetentni - uznał.

W jego ocenie symbolami wzrostu cen są premier Mateusz Morawiecki i szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. - Banki w ostatnich miesiącach zarobiły bardzo dużo, około 12 mld złotych niż w analogicznym czasie zeszłym roku - szacował polityk.

Pytał następnie, "po której stronie stoi premier" i czy jest szefem rządu, a może banksterem. - Nie widzę, by banki obniżały marże na kredyty hipoteczne. Jeżeli ktoś idzie do banku i chce kredyt na 500 tys. złotych, musi oddać co najmniej 1,2 mln złotych - mówił.

Lider PSL pokazał banknot 1000 zł z Glapińskim. Zaapelował do prezesa NBP

Jak ocenił Kosiniak-Kamysz, Glapiński "nie walczy z inflacją, tylko z opozycją". - Nie dba o finanse rodzin, tylko o słupki poparcia PiS. Jest królem inflacji i za chwilę trzeba będzie wyemitować nowy banknot z jego wizerunkiem - 1000-złotowy. Tylko czy za niego za kilkanaście miesięcy będzie możliwość kupienia chleba, zapłacenia rachunków, wykształcenia dzieci? - stwierdził.

Jego zdaniem "król inflacji" doprowadził do tej sytuacji gospodarczej. - Siłą nie będziemy go znikąd wyprowadzać. Sam się powinien wyprowadzić, gdy partia rządząca przegra wybory. To elementarna przyzwoitość - dodał.

Zaapelował też do Glapińskiego, by ogłosił, że w razie przegranej PiS-u w wyborach do Sejmu i Senatu odejdzie z NBP.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy