Reklama

Reklama

Prof. Marcin Matczak zaniepokojony planami opozycji wobec prezesa NBP i TK

- Z ostatnich wypowiedzi wynika, że i opozycja ma pokusę lekceważenia konstytucji - powiedział prawnik Marcin Matczak, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, w rozmowie z Tygodnikiem Interii.

Prof. Marcin Matczak, krytyk działań Prawa i Sprawiedliwości w dziedzinie praworządności, nie ukrywa zaniepokojenia niedawnymi zapowiedziami m.in. Donalda Tuska.

- Dla mnie jako prawnika polska racja stanu wymaga, aby zakończyć niszczenie instytucji państwa. To się może wydarzyć na dwa sposoby. Może wygrać opozycja i bronić wartości państwa prawa. Niestety, z ostatnich wypowiedzi wynika, że i ona ma pokusę lekceważenia konstytucji - powiedział prof. Marcin Matczak w rozmowie z Marcinem Makowskim dla Tygodnika Interii.

- Choćby odwołanie prezesa Narodowego Banku Polskiego przed końcem kadencji. "Wyzerowanie" Trybunału Konstytucyjnego. To nie są rzeczy, które da się zrobić tak, jak ci ludzie mówią - podkreśla Matczak.

Reklama

Zapowiedzi Tuska i prof. Sadurskiego

Chodzi o zapowiedź Donalda Tuska, który na początku lipca w Radomiu tak wypowiadał się o prezesie NBP Adamie Glapińskim:

- Mówią niektórzy: 'Ale jak wy sobie poradzicie, nawet jeśli wygracie wybory? Przecież Glapiński dalej będzie prezesem NBP'. Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny. Adam Glapiński jest nie tylko nieprzyzwoity w tym, co robi. Adam Glapiński jest też nielegalny. Nie będzie ani jednego dnia dłużej prezesem NBP i nie trzeba będzie ustawy.

Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o Narodowym Banku Polskim nie można zasiadać w zarządzie NBP więcej niż dwie kadencje. Przed wyborem Adama Glapińskiego na drugą kadencję szefa NBP podnoszono, że wypełnił już on swoje dwie kadencje we władzach Banku, ponieważ w 2016 roku przez kilka miesięcy zasiadał w zarządzie NBP. To właśnie do tej kwestii odnosił się Donald Tusk podczas konwencji PO.

- Wystarczyłaby dużo mniejsza wątpliwość, żeby gościa wyprowadzić z NBP. Ja to zrobię, ja to wam gwarantuję - obiecał lider Platformy.

Z kolei o "wyzerowaniu" Trybunału Konstytucyjnego pisał na łamach "Gazety Wyborczej" prof. Wojciech Sadurski. "Usłużność Julii P. zrelacjonowana premierowi przez jego totumfackiego nie powinna nikogo dziwić. To naturalna trajektoria rozpoczęta w grudniu 2016 r. Na jej końcu powinno być skazanie przez niezależny sąd za przestępstwo ciągłe z art. 231 kk (pozbawienie wolności do lat trzech). I wyzerowanie Trybunału: jest obecnie niereformowalny" - czytamy.

Matczak przestrzega przed pokusą zemsty

Te zapowiedzi nie przypadły do gustu prof. Matczakowi.

- Jeżeli zmieni się rząd, ale będzie próbował "naprawiać" metodami drugiej strony, potrzebni są ludzie, którzy będą takie zachowanie krytykować. Bo chodzi nie o Tuska czy Trzaskowskiego, ale o ideę. Jeśli Platforma Obywatelska posłuży się metodami łamiącymi konstytucję, mam nadzieję, że napotka na ten sam opór środowisk prawniczych co PiS - oznajmił w rozmowie z Tygodnikiem Interii.

Matczak podkreśla, że "trzeba rozliczyć czyny, a nie tylko osoby".

- Jeżeli zmiana władzy skończy się na personalnych zemstach, to znaczy, że przez te osiem lat niczego się nie nauczyliśmy. Trzeba pokazać społeczeństwu, np. za pomocą komisji śledczej albo zespołu niezależnych sędziów, to całe zło, które za rządów PiS się wydarzyło. Tylko wtedy jest szansa, że to się szybko nie powtórzy - podsumował.

Czytaj całą rozmowę z Marcinem Matczakiem w Tygodniku Interii!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy