Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki na Ukrainie. "Berlin nabija pistolet Putinowi"

- To moment, w obliczu którego cała Europa i świat zachodni muszą się zjednoczyć na rzecz suwerenności i nienaruszalności terytorialnej Ukrainy - mówił w Kijowie premier Mateusz Morawiecki, nawiązując do możliwej agresji rosyjskiej. Spotkał się z szefem ukraińskiego rządu Denisem Szmyhalem. Podczas wspólnego wystąpienia Morawiecki przypomniał m.in. o projekcie Nord Stream 2. Ocenił, że uruchamiając ten gazociąg, "Berlin nabija pistolet Putinowi".

Mateusz Morawiecki wylądował w Kijowie około godziny 9. Po spotkaniu z Denysem Szmyhalem, szefowie rządów wypowiedzieli się dla mediów. - Jestem w Kijowie po to, aby zamanifestować jedność Polski z Ukrainą w obliczu ryzyk i niebezpieczeństw, o których wszyscy wiemy - wyjaśnił Mateusz Morawiecki.

Jak dodał, "nasza część Europy nie doświadcza trzęsień ziemi ani wybuchów wulkanów". - Ale cóż z tego, skoro mieszkając obok Rosji mamy poczucie mieszkania u podnóży wulkanu - stwierdził premier RP.

Podkreślił, że "suwerenna Ukraina jest w interesie całej Europy". - Zastanówmy się, jaka mogłaby być alternatywa. Warto popatrzyć na Białoruś, co tam się dzieje i w jakim kierunku idzie tamtejszy reżim - powiedział.

Reklama

Morawiecki: Polska szuka pomocy dla Ukrainy, ale i udziela jej sama

Polski premier przypomniał też o uchwale przyjętej przez Sejm. - Ona jednoznacznie wspiera bezpieczeństwo i jedność terytorialną Ukrainy. Dlatego dzisiaj stoimy ramię w ramię, aby pomóc w obronie zagrożonego bezpieczeństwa ze strony rosyjskiego sąsiada - stwierdził Morawiecki.

Zapewnił, że "jak mało kto w Europie, Polska zdaje sobie sprawę, jaką wartość mają sojusze w sytuacji zagrożenia". - Tego wsparcia chcemy udzielić Ukrainie - zadeklarował. 

Morawiecki zapewnił, że pomocy dla Kijowa nasz kraj szuka m.in. w Unii Europejskiej oraz NATO, ale udziela jej także samodzielnie, jeśli chodzi o sprawy związane z dostawami gazu, obronnością, stabilnością gospodarczą, a także kwestiami humanitarnymi.

- To pomoc w zakresie sprzętu wojskowego do obrony przez potencjalną agresją ze strony Rosji. Jesteśmy gotowi przekazać Ukrainie kilkadziesiąt tysięcy sztuk pocisków i amunicji artyleryjskiej, zestawy pocisków przeciwlotniczych GROM, a także lekkie moździerze oraz drony rozpoznawcze - wyliczył.

Jak również mówił, "Krym, obwody doniecki i ługański są zgodnie z prawem terytorium Ukrainy". - Zagrożenia ataku ze strony Rosji są dzisiaj zarówno charakterze hybrydowym, ale też gazowym. Rozmawialiśmy o poszerzeniu przepustowości, o budowie gazociągu, który byłby w stanie tłoczyć duże wolumeny gazu w niedalekiej przyszłości - podał Morawiecki.

Premier RP: Berlin nabija pistolet Putinowi, którym potem Rosja szantażuje całą Europę

Wspomniał też o kwestii Nord Stream 2, nazywając go "potężnym zagrożeniem dla pokoju w całej Europie". - Apelujemy do Niemców, aby nie otwierali tego gazociągu. Nie można jedną ręką podpisywać się pod solidarnością z Ukrainą, a drugą certyfikować Nord Stream 2. Uruchamiając go, Berlin nabija pistolet Putinowi, którym (prezydent Rosji) może później szantażować całą Europę - opisał. 

Zaapelował do "niemieckich partnerów, aby przejrzeli na oczy". - Aby dojrzeli te ogromne ryzyka, które wyłaniają się na horyzoncie i żeby zrobili wszystko, by uchronić Europę - wyjaśnił. 

W jego ocenie, Niemcy zwiększyłyby w ten sposób własne bezpieczeństwo. - Apetyty neoimperialne ze strony Rosji mogą być naprawdę trudne do zaspokojenia. Wiemy, jak działają imperia. W obliczu potencjalnej agresji tylko zdecydowana postawa, przyjazna - bo wszyscy chcą żyć w przyjaźni z Rosją - może takie potencjalnego agresora odstraszyć - stwierdził Morawiecki.

Zdaniem szefa rządu RP, "im bardziej będzie zjednoczony świat zachodni, tym mniejsze prawdopodobieństwo ataku". - Oczywiście decyzja jest prawdopodobnie wyłącznie w głowie prezydenta Rosji. Miejmy nadzieję, że nie doprowadzi ona do destabilizacji, agresji czy wojny - mówił. 

Przyznał też, że "trzeba się szykować na najgorsze", dlatego we wtorek w Kijowie omówiono różne scenariusze. - Tym bazowym jest obrona państwa ukraińskiego przed agresją, która - mam nadzieję - nie nastąpi - podsumował Morawiecki.

Premier Ukrainy: Kijów wysoko ceni wsparcie Polski, naszego przyjaciela

Głos zabrał również ukraiński premier Denys Szmyhal. - Przeprowadziliśmy rozmowy z premierem Morawieckim. Jestem wdzięczny, że złożył wizytę na Ukrainie w tak trudnym dla nas czasie - powiedział.

Zapewnił, iż Kijów "wysoko ceni znaczące wsparcie Polski, naszego przyjaciela". - Ono jest skutkiem skutecznego dialogu i współpracy prezydentów. Chciałbym podkreślić osobistą postawę premiera Morawieckiego w sprawie solidarności z Ukrainą. Bardzo ważne są jego słowa, że Polska stoi po stronie ukraińskiej swobody, demokracji i prawa podejmowania suwerennych decyzji co do losów narodu - stwierdził Szmyhal.

Jego zdaniem, dzisiejszy pogląd w europejskiej wspólnocie: "Nic o Ukrainie bez Ukrainy" rząd w Kijowie w wysokim stopniu zawdzięcza "naszym przyjaciołom z Polski". 

- Polska popiera suwerenność oraz niepodzielność terytorialną Ukrainy, popiera też nasz kurs ku członkostwu w Unii Europejskiej i NATO. Wspiera też politykę "otwartych drzwi" - zauważył.

Jest polsko-ukraińskie porozumienie o transporcie towarowym

Szmyhal przypomniał, że ukraińskie siły zbrojne Ukrainy "działają wspólnie z oddziałami polskimi i litewskimi". - Jestem przekonany, iż w najbliższym czasie ogłosimy pogłębienie współpracy. W kwestiach związanych z agresją Rosji liczymy też na współpracę z Polską w trakcie jej prezydencji w OBWE w 2022 roku - uznał.

Jak przyznał ukraiński premier, liczy na to, że w najbliższym czasie ruszy szersza współpraca jego kraju z Polską i Wielką Brytanią. Część wypowiedzi poświęcił też sprawom gospodarczym, m.in. sprowadzaniu gazu do jego państwa z polskiego terminalu LNG, jak i liberalizacji zasad transportu towarowego między Polską a Ukrainą. Przekazał, że w tej drugiej sprawie zawarto porozumienie.

- Zaczęliśmy też dialog o wysokoprędkościowej linii kolejowej łączącej Kijów i Warszawę - dodał Szmyhal.

Kryzys Ukraina-Rosja. "Solidarność nie wystarczy"

Informacja o tym, że Mateusz Morawiecki poleci na Ukrainę, pojawiła się w sobotę 29 stycznia. "Polska wspiera Ukrainę w działaniach, które mają zapobiec agresji Rosji. Premier Mateusz Morawiecki spotka się we wtorek w Kijowie z prezydentem i premierem Ukrainy. Zrobimy wszystko, co możliwe, żeby utrzymać pokój w Europie" - napisał na Twitterze rzecznik polskiego rządu. 

W sprawie wyjazdu na Ukrainę Mateusz Morawiecki zabrał już we wtorek rano, jeszcze przed wylotem do Kijowa. Pytany przez dziennikarzy o to, co Polska może zrobić dla swoich sojuszników, polski premier zapewnił o "przekuwaniu słów w czyny"

- Jesteśmy z naszymi sąsiadami solidarni w zagrożeniu. Solidarność i słowa nie wystarczą, one muszą być przekuwane w czyn. Jesteśmy gotowi do pomocy: zarówno w formie przekazania środków pierwszej potrzeby, wiążących się z sytuacją wojenną, ale i broni defensywnej - powiedział Morawiecki. 

Premier RP w Kijowie udał się na Cmentarz Bajkowa, gdzie złożył kwiaty na mogile Legionistów 1920 roku. W planach ma też spotkanie z organizacjami polonijnymi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy