Ogień poza kontrolą. Groźny pożar za oceanem
Kalifornia w ogniu. Ogień strawił ponad 400 hektarów, jednak istnieje obawa, że posunie się dalej. Wszystko z powodu bardzo wymagającej pogody. Choć z ogniem walczy ponad 200 strażaków, to silny wiatr utrudnia wykorzystanie samolotów gaśniczych. Wydano nakazy ewakuacji w niektórych hrabstwach, zamknięto kilkadziesiąt kilometrów autostrady. W poniedziałek wiatr wciąż będzie silny.

Miejscowe służby informację o pożarze otrzymały w niedzielę o godz. 12:11 lokalnego czasu, nieopodal autostrady numer 6 w hrabstwie Sierra i drogi Silver Canyon, we wschodniej Kalifornii. Płomienie szybko się rozprzestrzeniły i obecnie pożar nie jest opanowany nawet w jednym procencie.
Ludzie musieli opuścić swoje domy
W krótkim czasie zasięg pożaru zwiększył się do ponad 400 hektarów. Kalifornijski Departament Leśnictwa i Ochrony Przeciwpożarowej (Cal Fire) ocenia, że ogień nie jest opanowany w ogóle (w 0 proc.).
Ponieważ według Cal Fire stanowi to "bezpośrednie zagrożenie dla życia", wydano nakazy ewakuacji miejscowej ludności. Obowiązują one w hrabstwach Inyo i Mono, a także dla osiedla White Mountain Estates.
W miejscowości Bishop ustanowiono schroniska dla tych, którzy musieli opuścić swoje domy.
Zamknięto dla ruchu liczący około 50 km długości odcinek autostrady numer 6 między drogami Five Bridges a drogą stanową 120 E w Benton.
Chociaż jak dotąd nikt nie ucierpiał i nie spłonął żaden budynek, ogień posuwa się dalej. Sprzyjają mu brak deszczu silny wiatr, który cały czas utrudnia akcję gaśniczą.
Strażacy walczą z ogniem i wiatrem
Miejscowi strażacy zmagają się z podmuchami osiągającymi prędkość do 56 km/h. Niebezpieczne podmuchy sprawiły, że trzeba było uziemić część samolotów gaśniczych.
Prognozy na najbliższe godziny nie są dobre. Amerykańska Narodowa Służba Pogodowa (NWS) prognozuje na poniedziałek w tym rejonie silny wiatr, osiągający w porywach około 100 km/h, przez co walka z płomieniami może być jeszcze trudniejsza.
Przyczyny pożaru wciąż nie są znane, w tej sprawie prowadzone jest śledztwo.
Kalifornia na początku roku zmagała się z najtragiczniejszym pożarem w swojej historii. Ogień, który strawił część Los Angeles, w tym słynną dzielnicę Malibu i Palisades, zniszczył ponad 16 tys. budynków i pozbawił życia 28 osób.
Południe tego amerykańskiego stanu zmaga się z potężnymi pożarami od lat. Na zdjęciach satelitarnych ukazujących zasięg pożarów ze stycznia wciąż widać było ślady wcześniejszego bardzo groźnego pożaru, który miał miejsce w tym rejonie w grudniu 2024 roku.
Źródło: Reuters, Fire.ca.gov
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










