Reklama

Reklama

Weryfikacja szczepień przez pracodawców. Stanowiska sejmowych klubów i kół

Na początku grudnia Sejm ma zająć się przepisami, zgodnie z którymi pracodawca będzie mógł zweryfikować, czy pracownicy są zaszczepieni przeciwko COVID-19. Choć projekt nie został jeszcze zaprezentowany, to jego założenia od dawna budzą kontrowersje, także wśród posłów. Ustawa może przepaść, bo proponowane rozwiązania krytykują nawet niektórzy posłowie PiS.

- Zgłaszamy projekt ustawy umożliwiającej sprawdzenie przez pracodawcę, czy pracownik jest zaszczepiony - ogłosił w środę poseł Prawa i Sprawiedliwości Czesław Hoc

Fala komentarzy i wiele emocji

Na konferencji posłów PiS w Sejmie pojawił się Artur Dziambor z Konfederacji, który nie kryjąc wzburzenia stwierdził, że projekt jest "najobrzydliwszą formą segregacji sanitarnej". Według niego kolejnym krokiem będzie wprowadzenia obowiązku noszenia opasek przez osoby zaszczepione. Pewne jest, że Konfederacja (11 posłów) nie poprze ustawy. 

Ale nawet w klubie PiS projekt wywołuje kontrowersje. Ostro sprzeciwia mu się choćby Anna Maria Siarkowska, przeciwko nowym przepisom opowiada się także Solidarna Polska. "Stop segregacji sanitarnej. Konstytucja" - napisał na Twitterze Janusz Kowalski

Reklama

"Nie wolno dzielić narodu polskiego"

Ustawie sprzeciwiają się także sami posłowie PiS. "Stanowcze NIE dla segregacji sanitarnej. Nie wolno dzielić narodu polskiego, który - jak potwierdza historia - tylko zjednoczony może pokonać wszelkie przeciwności. Szczególnie w obecnym, tak trudnym z wielu powodów czasie. Cieszy duże poparcie dla tego poglądu w klubie PiS" - napisał Sławomir Zawiślak, członek Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu, do którego należy w sumie siedmioro posłów PiS. 

- Na razie nie ma tej ustawy, więc nie ma o czym rozmawiać - skomentował w rozmowie z Interią poseł PiS Marek Suski

Szef senackiego klubu PiS Marek Martynowski w rozmowie z dziennikarzami przekazał, że według jego informacji "niektórzy posłowie już się wycofują ze swoich podpisów" pod projektem ustawy. - Co będzie dalej, nie wiem - stwierdził, cytowany przez rmf24.pl.

Opozycja chce zobaczyć projekt

- Muszę zobaczyć projekt, zanim zdecyduję o jego poparciu lub nie - mówi Katarzyna Lubnauer (KO). - Natomiast uważam, że rząd powinien zacząć podejmować decyzje, bo będzie odpowiadał za tragedię narodową. Jest zbrodnią, kiedy rząd nie robi nic w kwestii walki z pandemią. Trzeba zacząć podejmować odważne działania rekomendowane przez Radę Medyczną, a nie klękać przed antyszczepionkowcami, co teraz robi władza - przekonuje i dodaje, że "warto wspierać tych, którzy okazali się odpowiedzialni w stosunku do siebie, swoich rodzin, ale też całego społeczeństwa i się zaszczepili". 

W podobnym tonie wypowiada się wiceszef PO Tomasz Siemoniak. - Oczekujemy całościowego planu walki z pandemią i jej skutkami, promowania szczepień. Trudno odnosić się do jednego pomysłu, z którego wycofują się nawet posłowie PiS. Wygląda to bardzo niepoważnie - ocenił w rozmowie z Interią. Jego zdaniem rządowi "brakuje woli do walki z pandemią". - Będzie projekt, to będziemy się do niego odnosili - podsumował. 

Decyzji ws. ustawy nie podjęły także partie Władysława Kosiniaka-Kamysza i Jarosława Gowina. - Będziemy rozmawiać o tej ustawie, kiedy pojawi się projekt - zapowiedział w rozmowie z Interią rzecznik PSL Miłosz Motyka

Z kolei wicerzecznik Porozumienia przekonuje, że "rząd w kwestii szczepień przerzuca odpowiedzialność na przedsiębiorców". Zwraca także uwagę, że "PiS zgłasza ustawę, co do której sam nie ma większości". - To pokazuje całej opozycji, że to nie jest najlepiej napisany projekt. Będziemy się zastanawiać, jakie zgłosić poprawki - zapowiada Jan Strzeżek

Również Lewica nie ma jednoznacznego stanowiska ws. ustawy autorstwa PiS, klub czeka na projekt. - Potrzebne są kompleksowe rozwiązania. Nie może być tak, że rząd umywa ręce i próbuje część odpowiedzialności przerzucać na pracodawców. Powinno powstać takie prawo, które pokaże, że to rząd walczy z pandemią - przekonuje Marek Kacprzak, rzecznik klubu Lewicy

Polska 2050: Bardzo czekamy na tę ustawę

Więcej entuzjazmu widać po stronie Polski 2050. - Bardzo czekamy na tę ustawę - przyznała w rozmowie z Interią Hanna Gill-Piątek. - Będziemy też walczyć, żeby usługodawcy, tacy jak kosmetyczki czy fryzjerzy, mogli sprawdzać paszporty covidowe - zapowiada. 

- Chcę jednak zaznaczyć, że nie chodzi o zmuszanie kogokolwiek do szczepień. Paszport covidowy można uzyskać w trzech sytuacjach: kiedy dysponujemy ważnym testem na COVID-19, jesteśmy ozdrowieńcami, bądź się zaszczepiliśmy. Dlatego, jeśli ktoś chce być wciąż testowany, a nie chce się szczepić - czego nie pochwalam - to spełnia warunki paszportu covidowego - podkreśla posłanka partii Szymona Hołowni

Co zakłada projekt PiS

Poseł Czesław Hoc powiedział w rozmowie z PAP, że projekt poselski, przygotowany przez grupę posłów PiS, składa się z trzech filarów.

- Przedsiębiorca będzie mógł poprosić o certyfikat zaszczepienia pracownika i jeśli nie będzie pracownik zaszczepiony, to będzie mógł zreorganizować pracę, np. przenieść takiego pracownika do działu tam, gdzie nie będzie miał styczności z klientami - wyjaśnił. 

Drugi filar projektu dotyczy podmiotów leczniczych. - Szef każdego podmiotu leczniczego, np. hospicjum, będzie mógł dać zarządzenie o obowiązku zaszczepienia swojego pracownika - powiedział Hoc. Dodał, że jeśli pracownik nie zaszczepi się, "będzie mogło się to wiązać z restrykcjami w postaci zwolnienia z pracy".

Hoc powiedział też o trzecim kluczowym elemencie projektu. - Jeśli przedsiębiorstwo wykaże certyfikat, że całe przedsiębiorstwo, wszyscy pracownicy są zaszczepieni, uzyska specjalny przywilej - nie będą go dotyczyć żadne restrykcje - tłumaczył poseł PiS.

Sejm może zająć się projektem na najbliższym posiedzeniu, czyli 1 i 2 grudnia. 

Współpraca Jakub Szczepański

Reklama

Reklama

Reklama