Reklama

Reklama

Afera Pegasusa. Żaryn o "nieprawdziwych zarzutach"

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych zabrał głos w sprawie doniesień o kolejnych inwigilacjach Pegasusem. - Zarzuty dotyczące wykorzystywania pracy operacyjnej do celów politycznych są nieprawdziwe - podkreślił Stanisław Żaryn.

Agencja Associated Press poinformowała we wtorek o kolejnych dwóch Polakach - m.in. liderze Agrounii Michale Kołodziejczaku - którzy według Citizen Lab mieli być szpiegowani Pegasusem. Stanisław Żaryn, pytany o doniesienia AP i Citizen Lab, powiedział, że w Polsce kontrola operacyjna jest stosowania "tylko w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach", po uzyskaniu zgody prokuratora i wydaniu stosowanego postanowienia przez sąd.

Afera Pegasusa. Żaryn zaprzecza zarzutom

- Z uwagi na ograniczenia prawne nie odnosimy się do doniesień na temat konkretnych form i metod pracy operacyjnej bez względu na to, czy są stosowane, czy też nie. Nie odnosimy się również do pytań, czy konkretne osoby były objęte metodami pracy operacyjnej - podkreślił.

Reklama

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych zapewnił też, że działania wykorzystujące metody pracy operacyjnej są prowadzone zgodnie z prawem. - Zarzuty dotyczące wykorzystywania pracy operacyjnej do celów politycznych są nieprawdziwe - dodał Stanisław Żaryn.

Afera Pegasusa. Michał Kołodziejczak inwigilowany?

Doniesienia w sprawie kolejnych dwóch Polaków, którzy mieli być szpiegowani Pegasusem, podała we wtorek agencja AP. Michał Kołodziejczak sprawę skomentował na Twitterze. "Z mojego telefonu przez kilka dni wyciekały dane z powodu zhakowania telefonu przez Pegasus. Tak w Polsce rząd PiS walczy się opozycją i innym zdaniem" - napisał.

W kolejnym wpisie lider Agrounii ocenił, że "PiS nie cofnie się przed niczym, by zachować władzę". "To jest wojna polityczna. Oni mieli przez kilka dni wszystkie informacje o moim życiu w swoich pisowskich łapach. Nie ma usprawiedliwienia, to jest nieczysta gra" - napisał.

Jak podała AP, drugim celem ataku miał być Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji Mariuszu Kamińskim. Szwejgiert miał zostać zhakowany 21 razy od końca marca do czerwca 2019 roku. Według AP włamania do telefonu Szwejgierta rozpoczęły się po tym, jak on i jego współpracownicy w czasie tworzenia swojej książki wysłali pytania do polskiego rządu, dotyczące Kamińskiego.

Tomasz Szwejgiert śledzony Pegasusem? Żaryn komentuje

Żaryn skomentował te informacje na Twitterze. Jak stwierdził, "AP i ekspert Citizen Lab John Scott-Railton, a za nimi część polskich mediów, prezentując Tomasza S. piszą, jakoby był on przeciwnikiem władzy, 'dziennikarzem', autorem niewygodnej książki".

"Tymczasem jest w Polsce rzeczą powszechnie znaną, że S. był dwukrotnie zatrzymywany, ma zarzuty w kryminalnej sprawie dot. przestępczości gospodarczej i korupcji. To poważne śledztwa gospodarcze, dot. wyłudzania podatków i powoływania się na wpływy w służbach specjalnych" - podkreślił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. Jak ocenił Żaryn, "celowe pomijanie tych faktów rzuca poważny cień dot. wiarygodności ocen doniesień medialnych, które wprowadzają w błąd czytelników".

Afera Pegasusa. Doniesienia

To kolejne doniesienia AP o Polakach szpiegowanych Pegasusem. W grudniu agencja informowała, że według ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu polityka miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

W Senacie od połowy stycznia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych - red.), która wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus.

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba w tej sprawie nie złamała prawa, a kontrola operacyjna - jeśli była podejmowana - była prowadzona legalnie. Z kolei prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku "Sieci", że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. "Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia" - powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy