Reklama

Reklama

Prasa: Włochy budzą się odmienione. Wyraźny skręt w prawo

Zgodnie z przewidywaniami Włochy skręcają wyraźnie w prawo - pisze dziennik "Corriere della Sera", nazywając zwycięstwo Giorgi Meloni historycznym. Przywódczyni zwycięskiego ugrupowania jest niemal pewną kandydatką na premiera. Meloni komentując sondażowe wyniki przyznała, że jest rozgoryczona danymi na temat frekwencji, która wyniosła 64 proc. To najniższy wynik w historii Włoch. W prasie pojawiły się także porównania do Polski.

Koalicja centroprawicy, której przez dekady przewodził prawie 86-letni Silvio Berlusconi, ma nową liderkę. Giorgia Meloni jest naturalną kandydatką jako następczyni Mario Draghiego w Palazzo Chigi", Kancelarii Premiera - można przeczytać w "Corriere della Sera".

Autor artykułu przypomina drogę, jaką przeszło jej ugrupowanie: w poprzednich wyborach w 2018 roku otrzymało 4,3 procent głosów. W niedzielę - sześć razy więcej. Z kolei Liga Matteo Salviniego, która dwa i pół roku temu miała 30-procentowe poparcie w sondażach, otrzymała teraz mniej niż 10 procent głosów - odnotowuje mediolański dziennik. Prognozuje, że na powołanie nowego rządu potrzeba około dwóch miesięcy.

Reklama

Komentator zaznacza: "Kiedy w listopadzie nastąpi przekazanie steru rządów między Mario Draghim a Meloni - pierwszą kobietą zajmującą stanowisko premiera, będzie mieć to też swoją cenę, jeśli chodzi o wizerunek i postrzeganie kraju za granicą". Jak dodaje, ta nowa polityczna faza we Włoszech jest poza ich granicami obserwowana jako "niewiadoma", a przez niektóre rządy wręcz jako "traumatyczna". "Obawiają się efektu domina dla sojuszy na kontynencie i suwerenizmu reanimowanego dzięki wynikom we Włoszech", a także "dobrotliwego" podejścia wobec Rosji z powodu obecności Ligi i Forza Italia w koalicji - zaznacza "Corriere della Sera".

Dlatego, wskazuje, potrzebna jest gwarancja kontynuacji w polityce gospodarczej i międzynarodowej Włoch.

"La Repubblica": Przedłuża się era populizmu 

Według dziennika "La Repubblica" wygrała Meloni i "głos protestu".

"I co nas teraz czeka? Kryzys skierował kraj na prawo, przedłuża się era populizmu i potwierdza się to, że odpowiedzialne rządzenie nie opłaca się z wyborczego punktu widzenia, bo ma wydźwięk kasty" - stwierdza rzymska lewicowa gazeta. Na pierwszej stronie publikuje duże zdjęcie triumfatorki wyborów wraz z podpisem "Meloni bierze Włochy".

Dziennik odnotowuje, że nigdy wcześniej w historii Republiki frekwencja nie była tak niska; wyniosła około 64 proc.

"Włochy budzą się bardzo odmienione". Porównania do Polski

Publicysta Stefano Folli pisze na tych łamach: "Tak, jak Polska, Włochy Fratelli d’Italia są przyjaciółmi Ameryki i chłodne wobec Unii Europejskiej. Ale Rzym to nie Warszawa".

"Włochy budzą się bardzo odmienione. Ich oblicze polityczne przekształciło się w kilka godzin tak, jak nigdy w ostatnich dziesięciolecia. Nie wiemy jeszcze, czy zmianie uległo także ich przeznaczenie jako kraju w Europie" - dodaje komentator.

"Włochy idą na prawo"- taki wielki nagłówek zamieszcza "La Stampa". Kładzie nacisk na to, że jest to zwycięstwo historyczne, "pełne niewiadomych". Odnotowuje, że w noc wyborczą Meloni w wystąpieniu w swoim sztabie przytoczyła słowa świętego Franciszka z Asyżu: "Zacznij robić to, co jest konieczne, potem to, co jest możliwe, a na koniec odkryjesz, że robisz coś niemożliwego".

Prawicowy dziennik: Wolni!!!

"Wolni!!!"- ogłasza prawicowy dziennik "Libero".

"Po 14 latach centroprawica znów wygrywa wybory i ma większość w parlamencie. Wtedy pociągnął ją Silvio Berlusconi, teraz Giorgia Meloni"- podkreśla.

"Głównym celem - dodaje - było niedopuszczenie do tego, by lewica przejęła władzę i został on osiągnięty".

"Włochy się zmieniają, koniec z anomalią koalicji sił mających różne historie i w konflikcie między sobą", "koniec z rządami technicznymi; "powrót do ABC polityki i demokracji, kto wygrywa wybory - rządzi"- stwierdza gazeta.

Wybory we Włoszech. Sukces prawicy i historyczny spadek frekwencji 


Ponad 64- procentowa frekwencja w niedzielnych wyborach parlamentarnych we Włoszech oznacza, że spadła ona o 10 punktów procentowych w porównaniu z poprzednimi wyborami w marcu 2018 roku - odnotowuje Ansa analizując dane MSW. Wybory wygrał blok centroprawicy otrzymując według sondaży exit polls od 41 do 45 procent głosów.

Przed czterema laty w wyborach parlamentarnych udział wzięło ponad 74 procent uprawnionych obywateli.

W ostatnich sondażach przedwyborczych, opublikowanych na dwa tygodnie przed niedzielnym głosowaniem liczba osób niezdecydowanych i tych, które nie planowały iść na wybory sięgała 40 procent.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy