Reklama

Reklama

NATO wzmacnia wschodnią flankę. Jest reakcja Rosji

Jest głos z Rosji w sprawie wzmocnienia wschodniej flanki NATO przez państwa członkowskie. Jak podkreślił rzecznik Kremla, takie działanie państw Sojuszu Północnoatlantyckiego prowadzą do "wzrostu napięcia".

"Kraje NATO wysyłają dodatkowe okręty i myśliwce do Europy Wschodniej, wzmacniając odstraszanie i obronę w miarę, jak Rosja kontynuuje rozbudowę wojsk na Ukrainie i wokół niej" - poinformowała w poniedziałek Kwatera Główna NATO.

NATO wzmacnia wschodnią flankę. Rosja o "wzroście napięcia"

To na ten komunikat zareagowała Rosja. - Widzimy informacje, które publikuje Sojusz Północnoatlantycki o zwiększeniu kontyngentu, ściąganiu sił i środków na flankę wschodnią. Wszystko to prowadzi do tego, że napięcie rośnie - powiedział Dimitrij Pieskow cytowany przez agencję TASS.

Reklama

Rzecznik Kremla ocenił również, że "wszystko to ma miejsce nie z powodu tego, co robi Rosja, lecz z powodu działań NATO i USA". Polityk oświadczył też, że "eskalacja napięcia jest wynikiem działań informacyjnych i konkretnych działań USA i NATO". Pieskow mówił również o "groźbie działań ofensywnych Ukrainy w Donbasie".

- Władze ukraińskie koncentrują ogromną ilość sił i środków na linii rozgraniczenia. Charakter tej koncentracji mówi o przygotowaniu do działań ofensywnych. Rzeczywiście, takie zagrożenie istnieje - utrzymywał rzecznik Kremla.

Rosja zaatakuje Ukrainę? Państwa zachodnie ostrzegają

Ukraina i państwa zachodnie ostrzegają, że istnieje realne ryzyko ataku Rosji na Ukrainę. Skoncentrowanie przy ukraińskiej granicy przez Rosję ok. 100 tys. żołnierzy (na terytorium Rosji - red.) służy, ich zdaniem, wywarciu presji na Kijów i wspierające go państwa.

Siły rosyjskie są także przerzucane na Białoruś, gdzie w dniach 10-20 lutego, m.in. przy granicy z Ukrainą, mają się odbyć wspólne rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe.

Pieskow wypowiedział się również z uznaniem o byłym już szefie niemieckiej marynarki wojennej, który wywołał skandal swoimi wypowiedziami o tym, że Rosja nigdy nie odda Krymu, a następnie podał się do dymisji. - To świadczy o tym, że nie wszystko jest stracone, są poważni, przygotowani ludzie, którzy oceniają rzeczywistość, próbując zrozumieć rzeczywistą sytuację - powiedział Pieskow.


Podczas wizyty w Indiach admirał Kay-Achim Schoenbach stwierdził, że Ukraina nie odzyska anektowanego przez Rosję Krymu. "Półwysep Krymski już przepadł, nigdy nie wróci, to fakt". Jako "nonsens" ocenił twierdzenia o możliwości destabilizacji Ukrainy przez Rosję, a także wskazał, że "Władimir Putin żąda szacunku, na który zapewne zasługuje".

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL