Reklama

Ukraińskie władze weryfikują doniesienia o publicznej egzekucji

Władze weryfikują doniesienia o dokonanej przez Rosjan publicznej egzekucji cywilów - poinformował Serhij Hajdaj, szef obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy.

O rzekomej egzekucji informował ukraiński aktywista Serhij Sternenko, który już niejednokrotnie był celem grup prorosyjskich.

W komunikacie na serwisie Telegram Serhij Hajdaj napisał, że "władze sprawdzają informacje na temat zdjęć opublikowanych przez Sternenkę".

Ukraina. Doniesienia o egzekucji na cywilach

Aktywista zamieścił w niedzielę na Telegramie fotografie powieszonych ludzi, dodając, że zostali oni publicznie straceni przez rosyjskich okupantów. Na ciałach zamordowanych wiszą kartonowe tabliczki, głoszące m.in.: "zdrajca narodu ługańskiego". 

Sternenko nie poinformował, gdzie dokładnie w okupowanej części regionu ługańskiego miało dojść do egzekucji. Napisał, że była ona "pokazowa", przeprowadzona tak, "by wszyscy widzieli".  

Ze względu na charakter zdjęć zdecydowaliśmy się ich nie publikować. 

Reklama

Rosyjskie zbrodnie na cywilach

Ukraina od pierwszych dni wojny alarmuje, że Rosjanie atakują budynki mieszkalne, szkoły, przedszkola, szpitale a także infrastrukturę krytyczną i dopuszczają się zbrodni na cywilach.

Rosjanom zarzuca się też wykorzystywanie zakazanej broni. Najnowsze doniesienia mówią o granatach K-51 z chloropikryną, mającą właściwości gazu bojowego. Informację o tym przekazała ukraińska marynarka wojenna, która podała, że takie granaty zrzucane są z dronów na żołnierzy ukraińskich na wschodzie kraju.

Zobacz też: "The New York Times" publikuje nowe dowody na zbrodnie w Buczy

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Rosja | Wojna

Reklama

Reklama

Reklama