Reklama

Reklama

​Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski: Świat nie wierzy w przyszłość Rosji

Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył we wtorek wieczorem, że świat nie wierzy w przyszłość Rosji, nie mówi o niej, lecz mówi o Ukrainie, o pomocy dla niej i przygotowuje się, by pomóc jej w odbudowie po wojnie. Rosja sama nie wierzy w swą przyszłość - dodał.

Wszyscy widzą, jak heroicznie broni się naród Ukrainy i pomoc z pewnością przyjdzie po wojnie - podkreślił prezydent w wtorkowym przesłaniu do narodu, relacjonując swe ostatnie kontakty z przywódcami rządów i państw, którzy zaoferowali swe wsparcie dla Ukrainy.

- Czy Rosja wierzy w swoją przyszłość? - pytał retorycznie Zełenski. - Nie mówi o niej przecież ani słowa. A przecież oni wszystko tak doskonale rozumieją, wciąż tyle o nas mówią i pouczają, przygotowując nas do roli, jaką mielibyśmy odegrać w ich projekcie".

Wołodymyr Zełenski: Dziś ważny dzień

- Dziś ważny dzień. Stany Zjednoczone zrobiły ważny krok, który boleśnie odbije się na okupantach zmuszając ich do zapłacenia za agresję. Sprawi, że będą odpowiadać za zło, jakiego przyczynili, za całe zło - ocenił prezydent.

Reklama

Przypomniał, że USA zakazały nabywania rosyjskiej ropy naftowej, produktów petrochemicznych, gazu oraz oleju, a ponadto zabroniono obywatelom USA inwestować w rosyjski kompleks energetyczno-paliwowy. Do sankcji dołączy Wielka Brytania - zapewnił przywódca Ukrainy.

Oświadczył, że Ukraina zwycięży w wojnie z rosyjskim agresorem, mimo skali inwazji i dodał: "przemawiając w brytyjskiej Izbie Gmin przypomniałem, że w 1940 roku też mówiono o Wielkiej Brytanii, że ta wyspa nie poradzi sobie z siłą przeciwnika, ale sobie poradziła".

Przemówienie Wołodymyra Zełenskiego w Izbie Gmin

Wcześniej we wtorek Zełenski wygłosił online historyczne przemówienie do członków brytyjskiej Izby Gmin. To pierwszy przypadek, by przywódca innego kraju przemawiał do brytyjskich posłów w sali posiedzeń, choć w przeszłości zagraniczni liderzy wygłaszali przemowy - też raczej rzadko - w innych salach na terenie parlamentu.

Dodał, że jego kraj oczekuje od Unii Europejskiej "zdecydowanych działań". - Sankcyjnych - jak zaznaczył.

- Jest bardzo ważne, by władze Rosji uzmysłowiły sobie, że kraje będą wywierały presję na Moskwę. (...) Jestem wdzięczny tym Rosjanom, którzy wychodzą na ulicę, by okazać nam wsparcie - podkreślił. - Walczą o naszą wolność i o swoją. Walczą o pokój - dodał.

Zełenski przypomniał, że rozmawiał wcześniej we wtorek również z premierami Holandii i Izraela, Markiem Rutte i Naftalim Benetem oraz z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. - Mamy ich wsparcie, mamy zrozumienie - zapewnił.

- Tę wojnę trzeba kończyć. Trzeba zasiąść przy stole rozmów - rozmów uczciwych, merytorycznych i prowadzonych w interesie ludzi, a nie zastarzałych ambicji starych przywódców - zaapelował.

- Nie pozwolimy nikomu na świecie, by lekceważono nasze cierpnie i cierpienie naszych dzieci - oświadczył i przyznał, że gdy przygotowywał się do przemówienia dla Izby Gmin pamiętał, że najważniejszą liczbą, o której musi wspomnieć to 50 - liczba dzieci, które zginęły od początku inwazji.

- My tego nie wybaczymy. Wieczorem nastąpiły ataki rakietowe na obwód żytomierski. Dzisiaj udało się zorganizować korytarz z Sum, setki ludzi zostały uratowane, ale to tylko mały odsetek tego, czego potrzebują ludzie w naszych miastach. Konwoje z pomocą są przygotowane, ale Rosjanie ich nie dopuszczają - oznajmił prezydent.

Zwracając się do Ukraińców czekających na pomoc humanitarną zapewnił: "ładunki do was dojadą, musicie wiedzieć, że dotrą, byle do nich nie strzelano". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy