Reklama

Reklama

Dziwna seria zgonów w otoczeniu Putina. Zmarłych łączy jedno

W ciągu minionych ośmiu miesięcy w niejasnych okolicznościach giną kolejni biznesmeni z kręgów bliskich Kremlowi. Jeden wypadł z okna w szpitalu, inny utopił się basenie, jeszcze innych znaleziono z pętlami na szyjach. Dwaj mieli popełnić rozszerzone samobójstwo i zabić własne żony i córki. Co ich łączy? Wszyscy związani byli z energetyką.

Leonid Szulman był szefem transportu w Gazprom Invest. Jego ciało znaleziono 30 stycznia w daczy we wsi pod Petersburgiem. Przy nim notatka - RIA Nowosti informowała o liście pożegnalnym. Rosyjskie służby orzekły - samobójstwo. 

Nie żyje też inny dyrektor z Gazpromu - Aleksander Tiuliakow, zastępca dyrektora generalnego Unified Settlement Center (USC) Gazpromu ds. Bezpieczeństwa Korporacyjnego, czyli działu pełniącego funkcje skarbca koncernu. Przybyli na miejsce funkcjonariusze mieli zastać Tiuliakowa powieszonego. Przy zmarłym - notatka, wyglądająca na list pożegnalny.

Reklama

Michaił Watford, który fortuny dorobił się na handlu ropą i gazem, został znaleziony martwy w swoim domu w Wielkiej Brytanii na terenie hrabstwa Surrey na południe od Londynu. Mężczyzna miał się powiesić. 

Zastrzelona cała rodzina

Władisław Awajew to były wiceprezes GazpromBanku. Ciała jego, jego żony i 13-letniej córki znaleźli krewni. Zmarli mieli rany postrzałowe. Według rosyjskich służb Awajew zastrzelił najpierw rodzinę, później popełnił samobójstwo. 

W podobnych tajemniczych okolicznościach zginął też Siergiej Protosenia i jego rodzina. Protosenia to były dyrektor firmy Novatek, należącego do Gazpromu producenta gazu. Powieszone w ogrodzie ciało biznesmena znaleziono w willi w hiszpańskim mieście Lloret de Mar. W jednym z pokoi - zakrwawione zwłoki jego żony i 18-letniej córki. Wstępnie ustalono, że Rosjanin zamordował żonę i córkę przy użyciu siekiery, gdy te spały, a następnie popełnił samobójstwo. 

Wizyta u szamana, ciało w basenie

Były menadżer koncernu Łukoil Aleksander Subbotin również odszedł z tego świata o okolicznościach co najmniej dziwnych. Mężczyzna miał poddać się sesji u szamana, która miała wyleczyć go z kaca i alkoholizmu. Zmarł po wypiciu jadu ropuchy. 

Zobacz też: Tajemnicza śmierć szefa Lukoil. Kazał podawać sobie jad ropuchy

Jurij Woronow, założyciel i dyrektor generalny firmy transportowo-logistycznej Astra-Shipping, która od lat prowadziła wspólne interesy z Gazpromem w rejonie Arktyki, zmarł na terenie swojej luksusowej daczy pod Sankt Petersburgiem. Pływające w basenie ciało zobaczyła żona. W pobliżu znaleziono broń, a w ciele Woronowa - kulę.  

Z kolei Rawil Maganow, prezes zarządu Łukoilu, wypadł z okna na szóstym piętrze i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Do zdarzenia doszło w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Moskwie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy