Reklama

Reklama

"Torba z Biedronki symbolem biedy". Koszyk zakupowy pokazuje co innego

Torba z Biedronki to symbol biedy i bezrobocia - twierdzi lider młodzieżówki PiS Michał Moskal. Niestety, porównanie nie tylko nietrafne, ale wręcz... życzeniowe. Ceny, nawet w niegdyś największych dyskontach, poszybowały do takich wartości, że i Biedronka biednego nie uratuje.

Miało być nawiązanie do nowego wątku afery podsłuchowej i rzekomej łapówki przekazanej w torbie z Biedronki, a wyszła polityczna wpadka młodzieżówki PiS. Choć sprawa nie ma znaczenia dla istnienia świata, to jest ciekawym przykładem, jak powtarzane przez lata stereotypy wwiercają się w świadomość, choć nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.

"Dziś w całej Polsce na klamkach biur PO Forum Młodych PiS zawiesza torby z Biedronki. Rządy PO-PSL chciały puścić Polaków z torbami - torby z Biedronki są doskonałym symbolem dla biedy i bezrobocia, z którym każdy musiał się mierzyć. No może poza tymi, którzy dostali je pełne..." - napisał na Twitterze Michał Moskal, lider młodzieżówki PiS i szef gabinetu Jarosława Kaczyńskiego.

Reklama

Choć akcja, o której napisał, była nawiązaniem do nowego wątku afery podsłuchowej, internauci odnotowali fakt, że zakupy w Biedronce - popularnym wśród Polaków sklepie - zestawiono z biedą i bezrobociem. Oburzenie nie uszło uwadze lidera młodzieżówki PiS.

"Bieda, bezrobocie i korupcja to synonimy rządów PO-PSL. Sprowadzanie sprawy do dyskusji, z jakiego sklepu jest torba, to jak dyskusja czy 600 tys. może się w niej zmieścić. Symbolem tamtych rządów nie jest Biedronka tylko siata z kasą i polityczna żulerka" - tłumaczył się później Moskal.

Faktem jednak jest, że niefortunnego porównania dokonał. A co ważniejsze, prawdopodobnie nie zauważył, że przytoczona parabola, choć może kiedyś chwytliwa, w dobie szalejącej inflacji jest wyjątkowo odrealniona.

"Sztuka" powielania błędów

- Oczywiście moglibyśmy iść do Biedronki, ale Biedronka to jest jednak sklep dla najbiedniejszych - mówił w 2011 roku Jarosław Kaczyński pytany, dlaczego pokazując ówczesną drożyznę, wybiera osiedlowy sklep z droższymi produktami.

Ponad dekadę później kolejne pokolenie działaczy PiS formułuje podobną tezę. - Takie słowa są wyjątkowo nieskuteczne, bo PiS jest partią, która generalnie reprezentuje uboższy elektorat, więc pokazywanie takiego stereotypu, że w Biedronce kupują tylko biedni ludzie, jest w istocie tym wszystkim, co w przeszłości PiS krytykowało w odniesieniu do "elity III RP" - komentuje w rozmowie z Interią prof. Antoni Dudek politolog i historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

- Widzę tu pogłos sprawy radnej PiS ze Szczecina, kiedy to pokazywała jak gra w golfa, nazywając siebie elitą, podczas gdy ta gorsza strona - platformersi - grają tylko w piłkę. To wszystko jest jednak tylko szumem informacyjnym i nie będzie miało przełożenia na konsekwencje wyborcze - dodaje.

Rzeczywiście, polska polityka nie trzęsie się od tego w posadach, ale warto zwrócić uwagę na powielanie nieprawdziwych sformułowań w wypowiedzi działacza partii, która rządzi krajem.  

Sklep dla najbiedniejszych. Czyżby?

Najbardziej w łączeniu Biedronki z biedą kłuje w oczy nieadekwatność tego stwierdzenia. Po pierwsze, poszukiwanie tańszych alternatyw (niekoniecznie w Biedronce) nie musi być wyrazem biedy. Osoby chcące zarządzać swoim domowym budżetem tną koszty tam, gdzie jest to najłatwiejsze. I zwykle zaczynają od codziennych zakupów pierwszej potrzeby, z których albo można zrezygnować, albo zakupić taniej.

Po drugie, ktoś chyba dawno nie był w Biedronce, jeśli głosi tezę, że reklamówka z tego sklepu jest symbolem biedy. Wystarczy spojrzeć na koszyk podstawowych produktów z tej sieci, żeby zauważyć, że obecny poziom inflacji nie omija i Biedronki. Biednego Biedronka nie uratuje.

Żeby nie być gołosłowną, przytoczę kilka konkretnych cen. Najpopularniejsze masło w Biedronce, które cieszy się wzięciem przy każdej promocji, w regularnej cenie niebezpiecznie zbliża się do kwoty 8 zł. Szaleństwo cenowe widać także kupując mleko, za które trzeba zapłacić sporo ponad 3 zł.

"Mleko nowym synonimem luksusu? Ceny mleka przebiły ceny soku pomarańczowego. GUS: mleko w skupie zdrożało w rok o 59 proc., ceny mleka w sklepach w rok podskoczyły o 28 proc., ceny soków w sklepach w rok podskoczyły o 4,9 proc." - pisał już przed miesiącem ekonomista Rafał Mundry.

Najtaniej? Wcale nie w Biedronce

To, co klienci widzą gołym okiem, ujawnia się także w danych. ASM Sales Force Agency pokazała cykliczne porównanie koszyków zakupowych w dostępnych w Polsce sieciówkach. Najnowsze dane, z uwzględnieniem przekraczającej 17 proc. inflacji wskazują, że Biedronka wcale nie proponuje najtańszego koszyka.

W swojej publikacji agencja wskazuje, że ceny koszyka żywnościowego wzrosły nie tylko w ujęciu rocznym, ale i miesiąc do miesiąca. We wrześniu za koszyk zakupowy z podstawowymi produktami najczęściej kupowanymi przez Polaków musieliśmy zapłacić ponad 260 zł. W sytuacji, gdy wybór padał na wszystkie najtańsze produkty, wartość koszyka spadała do prawie 200 zł, co i tak stanowi wzrost względem sierpnia - czytamy.

Agencja wskazuje, że najszybciej drożeją produkty tłuszczowe, nabiał, używki, czy też mięsa. Dane te pokrywają się z informacją statystyczną z GUS. Co jednak ciekawe, w zestawieniu agencji widzimy wyraźnie, że Biedronka wcale nie oferuje najtańszych produktów. W zestawieniu zajmuje miejsce na podium, ale wyprzedzają ją jednak inne sieci - Lidl i Auchan. Z zestawienia wynika także, że obserwując kolejne kwartały 2022 roku można zauważyć, że podwyżki w Biedronce są już cykliczne - kwartał do kwartału płacimy tam coraz więcej.

Polacy czują się coraz biedniejsi, szukają promocji i używanych produktów

Ciekawe dane przynosi też sporządzona przez Adults Power IQS analiza opisana przez dziennikarza "Rzeczpospolitej". Adults Power IQS, badając sytuację najprężniej działającej grupy społecznej w wieku 35-55 lat, pokazuje nowe trendy w zakupowym funkcjonowaniu Polaków. Aż 58 proc. ankietowanych z tego przedziału wiekowego deklaruje, że wyraźnie odczuwa inflację.

Najbardziej dotkliwe dla tej grupy społecznej są ceny podstawowych produktów. Kupujemy mniej, bo czujemy się biedniejsi, a 54 proc. decyduje się na poszukiwanie tańszych alternatyw. 29 proc. sprawdza, co jest w promocji, a 26 proc. decyduje się na programy lojalnościowe. Co czwarty dorosły Polak wskazuje także, że częściej niż w przeszłości sięga po opcję kupowania używanych rzeczy.

Przypomnijmy, w badaniu mowa o grupie osób w wieku 35-55, w teorii najzamożniejszych, najaktywniejszych na rynku pracy, czy też niejednokrotnie mających oszczędności. Co z pozostałymi?

Wyborca PiS wszystko zaakceptuje?

Wchodzimy do sklepu, nawet do tego dla "najbiedniejszych" i coraz częściej nas na coś nie stać. Niezależnie od popieranej partii, większość Polaków doświadcza takiej sytuacji. Czy zatem wyborca PiS, słysząc o "reklamówce z Biedronki, która jest symbolem biedy" nie ma prawa czuć się zmanipulowany?

- Politycy nieustannie popełniają gafy. Błędów, które mogłyby wpłynąć na wynik wyborów jest jednak zaledwie kilka w historii naszego kraju. I one raczej wydarzają się na krótko przed wyborami. Ta wypowiedź nie przysporzy PiS zwolenników, ale czy ktoś się od tej partii odwróci z tego powodu? Nie sądzę - zauważa prof. Dudek.

- Takie zdanie mogło dotknąć wyborcę PiS, który robi zakupy w Biedronce, a nie uważa się za ubogiego. Żaden się jednak o to nie obrazi. Przy PiS została taka grupa, której tego typu słowa na pewno nie zniechęcą. Jedna trzecia aktywnych wyborców wspiera PiS. Czy oni są odrealnieni? Nie. Po prostu dla tych osób bez znaczenia jest łącznie Biedronki z biedą nawet w sytuacji takiej inflacji. Dla nich byłoby problemem, gdyby się okazało, że działacz PiS dokonał przekrętu na szkodę Skarbu Państwa, ukradł coś, albo dokonał przestępstwa kryminalnego. W Polsce powiedziano już tyle, że trudno już do czegokolwiek przywiązywać znaczenie - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy