Reklama

Reklama

"Lex Czarnek" w Sejmie. Burzliwa debata. "Kneblujecie usta nauczycielom"

Gorąca debata w czasie drugiego czytania nowelizacji prawa oświatowego zwanego też "lex Czarnek". Ustawa zakłada m.in. zwiększenie roli nadzorczej kuratora oświaty nad dyrekcją oraz zajęciami prowadzonymi przez organizacje pozarządowe. - Tym projektem kneblujecie usta nauczycielom. Wiążecie ręce rodzicom. Dlaczego to robicie? - pytała posłanka KO Krystyna Szumilas. - To wyście upolitycznili szkołę, a my ją odpolityczniamy - odpowiedział Przemysław Czarnek.

W środę 12 stycznia Sejm zajmuje się ustawą "lex Czarnek". debata nad nowelizacją prawa oświatowego rozpoczęła się chwilę po godzinie 12. 

Jak przekazała posłanka sprawozdawca - Teresa Wargocka (PiS) - ustawa ma na celu m.in. wzmocnienie roli kuratorium oraz rady pedagogicznej. - Uregulowano również kwestię przekazywania danych nauczycieli do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Debata nad tym projektem była bardzo długa i bardzo "gorąca". Posłowie opozycji krytykowali m.in. zapis o decyzji kuratora co do metod prowadzenia zajęć w szkołach - mówiła parlamentarzystka. 

Po posłance głos zabrał Tomasz Zieliński z PiS. Polityk zaznaczył, że ustawa "lex Czarnek" jest konieczna, ponieważ brakuje rozwiązania związanego z kontrolą placówek publicznych. - Dodatkowo w ustawę wpisano konieczność pisemnej zgody rodziców na prowadzenie zajęć w szkole przez organizacje i stowarzyszenia, poza harcerskimi - zaznaczył. 

Reklama

"Lex Czarnek" w Sejmie. Szumilas: Kneblujecie usta nauczycielom

Z ramienia KO na mównicy sejmowej pojawiła się Krystyna Szumilas. - Ta ustawa powinna nazywać się "o ręcznym sterowaniu szkołą". Dziś Sejm zdecyduje, czy szkoła będzie produkowała osoby poddane kontroli. Dziś o to walczą rodzice, by tak właśnie nie było - mówiła. 

Jak dodała Szumilas, dziś trzeba walczyć o wolną szkołę, ponieważ chce ją zlikwidować partia, "która ma w nazwie prawo i sprawiedliwość". - PiS stawia polityka, kuratora oświaty ponad rodzicami. Wiernego PiS i ideologii, którą chce wprowadzić do szkoły. Przykładem jest kurator Barbara Nowak - podkreśliła posłanka. - Tym projektem kneblujecie usta nauczycielom. Wiążecie ręce rodzicom. Dlaczego to robicie? - pytała.

Po posłance KO głos zabrała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. - Panie ministrze, tę samą energię, która wkłada pan w betonowanie polskie szkoły, można spożytkować na stworzenie przyjaznej i bezpiecznej szkoły dla dzieci. Zamiast walki z seksualnością, można zająć się ubóstwem dzieci - zaznaczyła.

"Lex Czarnek" w Sejmie. Opozycja krytykuje ustawę

- Nie ma dziś w Polsce społeczeństwa pedagogicznego, z którego nie płynęłaby krytyka wobec tej ustawy. To rodzice, dzieci, nauczyciele i związki zawodowe. Posłanki i Posłowie PiS, polscy rodzice nie życzą sobie, by o zajęciach i wycieczkach decydował kurator. Ci rodzice, dzieci i uczniowie oczekują od nas tylko jednego; głosowania przeciwko tej ustawi - dodała.

W Sejmie przemawiał też poseł Dariusz Klimczak z PSL. Polityk podkreślił, że nie chodzi o nadzór pedagogiczny nad szkołą, a kontrolę polityczną. - Co się stało z projektem prezydenta Dudy? W kampanii obiecywał on, że rodzice będą decydowali o tym, co dzieje się w szkołach. Sprawdzałem; projekt nie ma nawet opinii rządu. taka zgoda panuje w Zjednoczonej Prawicy - mówił Klimczak.

Po pośle PSL głos z mównicy zabrał Artur Dziambor z Konfederacji. - Ta ustawa przypomina mi atmosferę grozy zza czasów "trójek giertychowskich". Jest ona przeciwieństwem tego, do czego powinniśmy dążyć; do decentralizacji szkoły - mówił. 

Jak zaznaczył Dziambor, Konfederacja zgłosiła do "lex Czarnek" poprawkę, która zapewniała większą rolę rodziców w procesie decyzyjnym. - Odrzuciliście tę poprawkę. Centralizujecie szkołę. Teraz wszystko ma być jak w wojsku. Doprowadzacie do sytuacji, w której minister edukacji staje się dyktatorem edukacji - zaznaczył polityk Konfederacji.

Na mównicy pojawił się też Michał Gramatyka z Polski 2050. - Lecicie jak ćma do światła z tym projektem. Chyba tylko siebie, bo nie wiem, kogo innego, przekonujecie, że nadzór kuratora jest dobry dla kształcenia dzieci. Wszyscy mówią, że ta ustawa jest zła - podkreślił.

"Lex Czarnek" w Sejmie. Minister zabiera głos

Głos zabrał też minister Przemysław Czarnek. - Padło tu zbyt dużo słów oderwanych od rzeczywistości. Panie pośle Gramatyka, niech pan przyjmie do świadomości, że Polska to nie jest tylko świat Platformy i Hołowni. Żądamy pluralizmu. Wszędzie są polskie dzieci i potrzebują one silnej opieki rządu - mówił minister edukacji i nauki. 

Jak podkreślił Czarnek, w Polsce o kilkudziesięciu lat panuje "dwuwładza" w szkołach. - Ja nie rozumiem, dlaczego państwo nie pozwolicie polskim rodzicom na zapoznanie się z materiałami, które dzieciom chce przekazać dana organizacja pozarządowa. Nie wiem, dlaczego chcecie trzymać to do końca w tajemnicy. My chcemy transparentności, której dzisiaj brakuje - tłumaczył minister edukacji i nauki.

- To wyście upolitycznili szkołę, a my ją odpolityczniamy. Organ prowadzący jest od zarządzania szkołami. Tym się wreszcie zajmijcie. My dajemy pieniądze pełnymi garściami, skorzystajcie z tego - dodał minister Czarnek.

Polityk zwrócił się też bezpośrednio do Krystyny Szumilas. - Pani, która od lat idzie ramię w ramię z postkomunistami, powołuje się na wartości "SolidarnoŚci"? Pani nie ma prawa. Nikt, kto idzie razem z postkomunistami nie ma prawa wycierać sobie ust ideałami "Solidarności" z 81. roku - powiedział Przemysław Czarnek. 

Te słowa spotkały się z krytyką ze strony opozycji. Z ław sejmowych dało się słyszeć słowa "hańba". Do jednego z polityków opozycji zwrócił się szef resortu edukacji. - Panie pośle, proszę uważać na ciśnienie. To naprawdę ważna sprawa - mówił minister.

Po wystąpieniu ministra Czarnka przyszedł czas na pytania poselskie. - Panie ministrze katolickiej edukacji, nie ograniczajmy głosów dzieci i nauczycieli, zlikwidujemy za to szkole religijną indoktrynację i nacjonalizm. Przede wszystkim zlikwidujmy kuratoria. Finlandia tak zrobiła i dzięki temu ma najwyższy współczynnik edukacji na świecie - mówiła w czasie pytań poselskich Klaudia Jachira.

- Czy wie pan, w jakiej kategorii uczniowie przydzielili panu tytuł roku? Wiem pan, ministrze Czarnek? - pytała z kolei Magdalena Filiks z KO.

Na pytania ze strony opozycji odpowiedział wiceminister Dariusz Piontkowski. - Ten projekt ustawy niweluje pewne luki. Słuchając państwa, mam wrażenie, że chcecie by państwo abdykowało ze wszystkich swoich obowiązków, w tym w dziedzinie edukacji - zaznaczył polityk.

- To, co państwo dzisiaj mówili, to powtarzanie tego, co powinien robić nauczyciel. Państwo chcieliby, żeby to robili przedstawiciele NGO. Jeżeli chodzi o rolę rodziców, to przypomnę, że minister Czarnek wiele razy podkreślał, że to własnie oni upominali się o tę ustawę - mówił Dariusz Piontkowski.

Decyzją Sejmu projekt "lex Czarnek" ponownie trafi pod obrady Komisji.

"Lex Czarnek" w Sejmie. Protesty i apel organizacji

"Lex Czarnek" od początku zderza się ze sprzeciwem nie tylko opozycji, ale też organizacji i związków zrzeszających nauczycieli z całej Polski. Na początku roku, na kilka dni przed drugim czytaniem nowelizacji, zorganizowano liczne protesty

Z kolei we wtorek 11 stycznia do premiera Mateusza Morawieckiego wystosowano też specjalny apel. Podpisało się pod nim ponad 60 organizacji, 26 prezydentów miast, 9 wiceprezydentów, 26 burmistrzów i zastępców, 21 wójtów i zastępców. W swoim apelu organizatorzy akcji wezwali szefa rządu do wstrzymania prac nad "lex Czarnek" oraz rezygnacji z wprowadzenia przedmiotu "Historia i Teraźniejszość". 

"Nowy przedmiot 'Historia i teraźniejszość' zmusi uczniów i uczennice do przyswajania treści, które stanowią wyraz jednostronnego przekazu. Elementy edukacji obywatelskiej, zawarte dotąd w podstawie programowej dla szkół ponadpodstawowych w przedmiocie 'Wiedza o społeczeństwie' (na poziomie podstawowym) zostaną już od 1 września 2022 zredukowane do minimum. Dobrej jakości kształcenie obywatelskie powinno być priorytetem każdego rządu. Żeby być patriotą trzeba także być świadomym obywatelem" - czytamy w apelu do Mateusza Morawieckiego. 

"Lex Czarnek" w Sejmie. Co zakłada nowa ustawa?

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, jeśli dyrektor szkoły lub placówki oświatowej nie zrealizowałby zaleceń wydanych przez kuratora oświaty, to mógłby wezwać go do wyjaśnienia, dlaczego tego nie zrobił. Jeśli dyrektor nadal nie realizowałby zaleceń, kurator mógłby wystąpić do organu prowadzącego szkołę lub placówkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

Nowelizacja zmierza też do zwiększenia nadzoru nad zajęciami prowadzonymi w szkole przez stowarzyszenia i inne organizacje. Zgodnie z projektem dyrektor szkoły lub placówki miałby obowiązek - przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje - uzyskać szczegółową informację o planie działania na terenie szkoły, konspekt zajęć i materiały wykorzystywane na oferowanych zajęciach, a także uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty dla działań takiej organizacji w szkole lub w placówce. Udział ucznia w zajęciach prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje wymagałby pisemnej zgody rodziców niepełnoletniego ucznia lub pełnoletniego ucznia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy