Kto stoi za serią pożarów w Polsce? Minister nie wyklucza wątku rosyjskiego
- Zadajemy sobie pytanie czy w grę wchodzi jakieś działanie zewnętrzne - mówił minister Tomasz Siemoniak, komentując serię pożarów w Polsce. Szef MSWiA zwrócił uwagę na ostrzeżenia sojusznicze NATO z ostatnich tygodni, "co do możliwości tego rodzaju sytuacji". Zapewnił, że wątek sabotażu zostanie odpowiednio zbadany.

Na środowym posiedzeniu Sejmu szef MSWiA przedstawił informację o - jak podkreślił - "serii pożarów" w Polsce.
Minister Tomasz Siemoniak wymienił cztery zdarzenia:
- Mamy do czynienia co najmniej z wrażeniem serii tych zdarzeń. Niezbędne jest wyjaśnienie czy te przypadki się łączą - mówił minister. Zaznaczył jednak, że ogólna liczba pożarów w Polsce nie jest teraz większa, niż w analogicznym okresie w poprzednich latach.
Siemoniak wskazał też, że rząd i MSWiA zajmują się sprawą nielegalnych składowisk odpadów. - Nie można pominąć istotnego faktu, że w ostatnich latach powstało wiele nielegalnych składowisk odpadów - podkreślił.
Seria pożarów w Polsce. Stoją za nimi rosyjskie służby?
W swoim wystąpieniu Siemoniak zaznaczył, że jednym z wątków toczących się śledztw jest sprawa działania obcych służb.
- Zadajemy sobie pytanie czy w grę wchodzi jakieś działanie zewnętrzne, nie tylko podpalenie o charakterze kryminalnym, które jest jedną z głównych wersji śledczych, ale czy sytuacja w jakiej Polska się znajduje, państwa pomagającego Ukrainie, zagrożonego rozmaitymi zdarzeniami, czy może być powiązana z tym, co się działo w ostatnich dniach - mówił minister.
Siemoniak przypomniał, że na przełomie stycznia i lutego ABW zatrzymała obywatela Ukrainy, który na zlecenie rosyjskich służb przygotowywał podpalenie we Wrocławiu. Między innymi dlatego polskie służby specjalne badają "ewentualność", w której za pożarami mogłyby stać służby rosyjskie.
- W układzie sojuszniczym przekazano rozmaite ostrzeżenia w ciągu ostatnich tygodni, co do możliwości tego rodzaju sytuacji w różnych państwach NATO i Unii Europejskiej - mówił w Sejmie szef MSWiA.
- Od początku tego roku mamy do czynienia z bardzo intensywnymi działaniami na zlecenie rosyjskich i białoruskich służb, które prowadzą czy mogą prowadzić do sabotażu w państwach NATO i UE - dodał minister.
Tomasz Siemoniak zaznaczył, że na razie nie ma informacji, które pozwalałyby jednoznacznie powiązać ostatnie pożary z zagranicznymi służbami, ale "ten wątek w śledztwie musi być absolutnie uwzględniany".
---
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!