Reklama

Reklama

Gruzja po tournee Łukaszenki: Jeszcze raz i zerwiemy stosunki dyplomatyczne

Alaksandr Łukaszenka złożył w tym tygodniu nieoficjalną wizytę w Abchazji - separatystycznej republice w Gruzji. To rozwścieczyło gruzińskich polityków, którzy zarzucają białoruskiemu przywódcy "rażące naruszenie integralności terytorialnej i suwerenności" ich państwa. Nikoloz Samkharadze z parlamentarnej komisji ds. stosunków zagranicznych powiedział nawet o możliwym zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Mińskiem.

Biuro prasowe de facto prezydenta Abchazji Aslana Bżani poinformowało w środę o jego spotkaniu z Alaksandrem Łukaszenką.Wizyta ta nie była konsultowana z Tbilisi.

Według Nikoloza Samkharadze wizyta Alaksadnra Łukaszenki w samozwańczej Abchazji jest nieprzyjaznym gestem ze strony białoruskiego przywódcy i rażącym naruszeniem integralności terytorialnej i suwerenności Gruzji.

- Takie kroki podważają suwerenność kraju i podstawowe zasady prawa międzynarodowego, a także stosunki dyplomatyczne między Gruzją a Białorusią. Powtórzenie takiego kroku w przyszłości może skutkować zerwaniem stosunków między oboma krajami. Nie pozwolimy nikomu zaszkodzić integralności terytorialnej i suwerenności naszego kraju - ocenił.

Reklama

Przed pogorszeniem stosunków z Białorusią ostrzegł też przewodniczący gruzińskiego parlamentu Szalwa Papuaszwili. - Białoruś jest o krok od czerwonej linii w stosunkach z Gruzją - dodał.

Wizytę Łukaszenki w Abchazji potępili także gruziński prezydent i premier. Nazwali to naruszeniem prawa międzynarodowego i stosunków dwustronnych.

Abchazja - państwo nieuznawane na arenie międzynarodowej

Pod koniec sierpnia Głos Ameryki podał, że Aslan Bżania ogłosił, iż Abchazja jest gotowa do dołączenia do Państwa Związkowego Rosji i Białorusi. Powiedział, że wejście do państwa związkowego "jest zgodne z interesami" Abchazów. De facto prezydent oświadczył też m.in., że wierzy w wygraną Rosji w wojnie z Ukrainą i podkreślił, jak ważna jest przyjaźń z Moskwą.

Od 1992 r. Abchazja pozostaje poza zwierzchnością władz Gruzji. Separatystyczny rząd Abchazji przyjmuje, że jest ona niepodległym państwem; jednostronna proklamacja niepodległości nastąpiła w 1992 roku. Jej niepodległość uznaje zaledwie kilka państw, w tym Rosja, która uznała ją w 2008 roku po kilkudniowej wojnie z Gruzją. Niepodległość Abchazji uznały także Nikaragua, Wenezuela, Nauru i Syria, a także stworzone przez Rosjan republiki separatystyczne w Donbasie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy