Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki: Ziemie popegeerowskie to największy wyrzut sumienia III RP i liberałów

Ziemie popegeerowskie to największy wyrzut sumienia III Rzeczypospolitej i liberałów - od Platformy Obywatelskiej przez PSL i wszystkie inne rządy, które nie uczyniły nic dla tych gmin - ocenił podczas wizyty w Ostrowicach (woj. zachodniopomorskie) premier Mateusz Morawiecki. - Środki z UE są nadal potrzebne, ale nie tak bardzo jak kiedyś - dodał. W trakcie spotkania w Ostrowicach premier odniósł się również do wypowiedzi Zbigniewa Ziobry na antenie Polsat News.

W Ostrowicach szef rządu uczestniczył w uroczystości wręczenia promes dla samorządów na dofinansowanie inwestycji z Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych.

"Największy wyrzut sumienia III RP i liberałów"

Premier Morawiecki na konferencji prasowej powiedział, że "ziemie popegeerowskie, to największy wyrzut sumienia III Rzeczypospolitej, największy wyrzut sumienia liberałów - od Platformy Obywatelskiej, przez PSL i wszystkie inne rządy, które mogły wiele uczynić, ale nie uczyniły nic lub prawie nic dla tych gmin".

- To jest wielki wyrzut sumienia, a zarazem grzech, grzech zaniechania. Nie tylko wszystkich, którzy czują się spadkobiercami Leszka Balcerowicza, jak Platforma Obywatelska, dla której on jest guru ekonomii - ekonomii chyba antyspołecznej, trzeba powiedzieć - ale także ci wszyscy, którzy dzisiaj powinni odpokutować te grzechy rezygnacji, tę winę niepodejmowania żadnych działań. Myślę, że mają pewną przyczynę do refleksji - powiedział premier.

Reklama

Jak dodał, przez naprawę finansów publicznych można było realizować programy, takie jak 500 plus, 13. i 14. emeryturę, ale także obniżkę podatków.

Mateusz Morawiecki atakuje Leszka Balcerowicza

Wskazał, że tragedią dla milionów polskich rodzin na tych terenach była bieda. - Kto tę biedę tutaj zainfekował? Kto ją utrwalał? Warto spytać o to i warto powiedzieć, że byli to konkretni ludzie. Ci, którzy podejmowali konkretne decyzje, jak Balcerowicz i jemu podobni, ale także ci, którzy przez grzech zaniechania nie zrobili nic, żeby poprawić los ludzi na terenach pegeerowskich - powiedział szef rządu.

Jak stwierdził, rząd Zjednoczonej Prawicy stara się to zmienić i chce wyrównywać szanse dla ludzi mieszkających na tych terenach, m.in. poprzez rozwój infrastruktury, tak by przyciągnąć nowych przedsiębiorców i stworzyć nowe miejsca pracy. 

Premier: Środki z UE są nadal potrzebne, ale nie tak bardzo jak kiedyś

Szef rządu podkreślił, że od kilkunastu miesięcy w różnych ministerstwach toczyły się negocjacje dot. uzgodnienia programów pod kątem środków unijnych. - To jest wiele programów, które cały czas też są Polsce potrzebne. Nie tak bardzo jak kiedyś, ale nadal są bardzo potrzebne - powiedział.

Mateusz Morawiecki dodał, że wielu ludziom wydaje się, że środki europejskie są jedynym źródłem inwestycji w Polsce. Przypomniał, że ponad 10 lat temu kiedy przygotowywano program budowy dróg i autostrad, wkład unijny stanowił 70-80 proc. Zwrócił uwagę, że kiedy była ogłaszana ostatnia aktualizacja programu budowy dróg warta blisko 300 mld zł, to ok. 75 proc. wkładu stanowiły już środki budżetu państwa.

- Jestem przekonany, że któryś z tych strumieni środków unijnych - tych nowych (pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy oraz nowej perspektywy finansowej UE) - bo generalnie do Polski cały czas płyną środki unijne z tej perspektywy, która jest zamykana, ale któreś z tych nowych środków unijnych przypłyną pod koniec tego roku lub na początku kolejnego roku. Ja jestem dobrej myśli, że uda się tutaj wypracować odpowiednie rozwiązania - żeby nie było wątpliwości - i żeby te środki zaczęły płynąć. Jeśli potem będą jakieś kolejne targi, przeciąganie liny - no to cóż - taka jest natura UE - dodał.

Szef rządu zwrócił uwagę, że w UE "trzeba twardo realizować swoje interesy, a nie być uległym, posłusznym, potulnym tak jak poprzednicy, bo Polska traciła na tym ewidentnie, byliśmy spychani do kąta". - My realizujemy naszą politykę suwerennościową bardzo konsekwentnie, a z drugiej strony udało się nam wynegocjować historycznie wysoki budżet UE, który też będzie wspomagał nasze działania budżetowe, a nie odwrotnie, w kolejnej dekadzie - podsumował.

Mateusz Morawiecki odpowiada Zbigniewowi Ziobrze

Premier poproszony był także o skomentowanie słów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który w piątek w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News, powiedział, że "premier Morawiecki powinien odpowiedzieć sobie, czy jest skuteczny w relacjach z Unią Europejską, bo na to samo pytanie będą odpowiadać wkrótce wyborcy Zjednoczonej Prawicy". Ziobro nawiązał do nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która zlikwidowała Izbę Dyscyplinarną SN i w jej miejsce utworzyła Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.

Premier odpowiedział, że "suwerenność Polski mierzy się silną gospodarką, silną armią i siłą sojuszy, a nie siłą tupania w podłogę albo krzyczeniem, bez dyskusji z innymi, bo tak tworzy się tylko mur, który do niczego nie prowadzi".

Ocenił, że "minister sprawiedliwości miesza dwie rzeczywistości". - Otóż środki unijne, które są związane z tak zwanym rozporządzeniem o warunkowości to jedno, a Krajowy Program Odbudowy to zupełnie inna sprawa, jeśli chodzi o cały proces negocjacyjny. I tutaj nie ma to związku. To, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy negocjowane były jakieś zapisy, wskaźniki, cele, wiąże się nie z rozporządzeniem o warunkowości, ale z wyrokami Trybunału Sprawiedliwości, które zapadły w związku z niezgodą, czy niezgodnością pomiędzy Ministerstwem Sprawiedliwości głównie a Unią Europejską - wyjaśnił premier Morawiecki.

Jak dodał, "trzeba umieć się dogadywać, trzeba umieć rozmawiać, bo bez tego trudno sobie wyobrazić, że druga strona będzie w jakikolwiek sposób zachowywała się tak, jakbyśmy sobie życzyli".

- Myślę, że każdy Polak może sobie odpowiedzieć, czy polityka tupania nogą w podłogę jest skuteczna, gdzie znajduje się dziś nasz wymiar sprawiedliwości, gdzie mógłby się znajdować gdybyśmy dużo lepiej przeprowadzili reformę, a gdzie znajdują się nasze relacje z Unią Europejską, które z jednej strony charakteryzują się naszą ogromną asertywnością i niezależnością, utrzymaniem suwerenności Polski, a z drugiej strony mamy rekordowy budżet unijny - powiedział. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy