Reklama

Reklama

Jarosław Kaczyński: Daj Boże, przyjdzie czas, że to Zachód będzie u nas zbierać szparagi

Prezes PiS Jarosław Kaczyński spotkał się w piątek z mieszkańcami Płocka, gdzie przekonywał, że jego ugrupowania "dokonało wielkiego postępu nie podnosząc podatków, ale je obniżając". - Nasza płaca minimalna względem siły nabywczej pieniądza jest lepsza niż amerykańska i niemiecka. Śmiano się ze mnie, jak mówiłem, że euro jest warte w Niemczech co najwyżej 3 złote - stwierdził prezes PiS, podtrzymując tę tezę. - Trzeba nie mieć kompleksów, że jesteśmy gorsi i słabsi. Już teraz nie ma nas na polach szparagów, a daj Boże, przyjdzie jeszcze czas, że ci z Zachodu będą przyjeżdżać do nas na szparagi - dodał.

Jarosław Kaczyński wskazał, że po siedmiu latach rządów PiS "Polska jest o 30 proc. bogatsza". - Dokonaliśmy wielkiego postępu nie podnosząc podatków, ale je obniżając - uznał. - To wydaje się sprzeczne, niemożliwe, a nam się to udało - dodał. 

- Cudowne możliwości i umiejętności, których inni nie mają? Nie. Po prostu wiedzieliśmy, że droga wybrana po '89 roku była zła - kontynuował w Płocku prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Panowało gigantyczne złodziejstwo, gigantyczne rozkradanie kraju i marnotrawstwo - ocenił. - Wiedzieliśmy, kto zyskuje, a kto ma mniejsze szanse. Nie wierzyliśmy w propagandowy zabieg, że nie zyskują tylko niedołężni - dodawał. 

Reklama

W dalszej części swojego wystąpienia Kaczyński wskazał, że PiS wydał "wiele miliardów złotych" na politykę społeczną. 

Jarosław Kaczyński o wojnie w Ukrainie

- Sprawy bezpieczeństwa i geopolityki traktowaliśmy bardzo poważne. Wywiązywaliśmy się z naszych zobowiązań wobec NATO, najpierw 2 proc. PKB na zbrojenia, a teraz plan jest jeszcze większy, trudniejszy - 5 proc. PKB - mówił Kaczyński. - Nasze wielkie plany zbrojeniowe wynikają z chęci odstraszenia Rosji - uzasadnił.

- Świat wcale się nie zmienił, nie ma końca historii, dlatego najlepiej odstraszyć Rosję - mówił. Zdaniem Kaczyńskiego, gdyby Ukraina broniła się krótko, nikt nie wyszedłby temu krajowi z pomocą. - Wojna Polski nie dotknie, jeśli Rosja uzna, że atak na Polskę się nie opłaci - kontynuował. 

- Musimy być narodem zwartym, uzbrojonym i odważnym. Wtedy Polska będzie taka jak powinna być. Jeśli tacy nie będziemy, spotkają nas nieszczęścia - uznał prezes PiS.

"Euro jest warte w Niemczech co najwyżej 3 zł"

- My w tej chwili płacę minimalną, liczoną wedle siły nabywczej, to jest obliczenie Unii Europejskiej, mamy wyższą niż amerykańska, (...) niższą niż niemiecka, mniej więcej na poziomie Hiszpanii, tuż tuż za Słowenią i niedaleko za dwoma, trzema państwami. Cala reszta jest poniżej nas. Powtarzam, tu chodzi o siłę nabywczą. Jeszcze raz tłumaczę, bo śmiano się ze mnie, gdy powiedziałem, zresztą bardzo ostrożnie, że euro jest warte w Niemczech co najwyżej 3 zł. Teraz to obliczono i nawet "Gazeta Wyborcza" przyznała, że jest warte najwyżej 2,55. Ale wielu ludzi ciągle tego nie rozumie, że czym innym jest wartość na giełdzie, wartość, relacja walutowa, a czym innym wartość w sile nabywczej - tłumaczył Jarosław Kaczyński. 

- Ja o tej płacy mówię w sile nabywczej. To nie jest tak, że jak się weźmie te euro, które dostaje Niemiec i przeliczy je na złotówki, według wartości 4,85, to będzie wynikało tak, jak powiedziałem. Nasza płaca minimalna wynosi mniej więcej 1120 euro, a gdyby przeliczyć ją przez 4,85 to oczywiście byłaby niższa. Chciałbym, żeby państwo takie rzeczy przyjęli do wiadomości, że tak po prostu jest, że tak to się liczy - dodał prezes PiS.  

- Trzeba być normalnym i nie mieć kompleksów, że my Polacy to jesteśmy gorsi i słabsi. Już teraz nie ma nas na polach szparagów, a daj Boże, przyjdzie jeszcze czas, że ci z Zachodu będą przyjeżdżać do nas na szparagi - dodawał Kaczyński. 

- Powinniśmy być w Unii Europejskiej, to nam bardzo pomaga - kontynuował. - Ale w tym wszystkim musimy zachować podstawową wartość, czyli suwerenne państwo - podkreślił prezes PiS. Kaczyński zaznaczył przy tym, że "Unia jest nośnikiem lewackiej ideologii". - Z całym szacunkiem do Portugalczyków, ale my się nie zrozumiemy - uznał nagle Kaczyński. 

- My jesteśmy strażnikami tego, żeby nam obcych obyczajów nie narzucano. Jak ktoś chce inne obyczaje wyznawać, to proszę bardzo, ale niech nikt tego nie narzuca - dodał. - Nie każdy musi być liberalnym demokratą - zaznaczył. - Chcemy opierać polski porządek publiczny na tradycji. Nie chcemy, by nas opiłowywano, nie chcemy w Polsce wojny religijnej i ideologicznej - mówił Kaczyński.  

"Mamy dobrobyt i prawdziwą wolność"

- Marsz do przodu. Mamy dobrobyt i prawdziwą wolność - obwieścił prezes PiS. Za chwilę dodał jednak, że Polskę czeka kryzys spowodowany sytuacją geopolityczną. - Przyszłe wybory skończą się naszym sukcesem - nie wątpi Kaczyński. - Innych w Polsce nie ma, dlatego to będzie nasze zwycięstwo - uznał prezes partii rządzącej. 

Po przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego rozpoczęła się seria wcześniej przygotowanych pytań. W jednym z nich pojawiło się odniesienie do reparacji od Niemiec i sugestia, że ubieganie się o reparacje nie podoba się liderowi PO Donaldowi Tuskowi. - Pan każe, sługa musi - mówił w tym kontekście o Donaldzie Tusku Kaczyński. Wskazał też, że 1 września światło dzienne ujrzy raport na temat reparacji.  

"Koniec tego dobrego"

Jarosław Kaczyński skomentował również nową odsłonę sporu Polski i Komisji Europejskiej o wymiar sprawiedliwości i tzw. kamienie milowe. - Koniec tego dobrego - oznajmił prezes PiS, wskazując, że KE "nie ma żadnego prawa" ingerować w polski wymiar sprawiedliwości. 

Przypomnijmy, że po wielu miesiącach sporu o wypłatę Polsce środków z KPO, KE w końcu dała rządowi zielone światło, jednak sprawa wciąż nie jest jednoznaczna. - Zaproponowana przez otoczenie prezydenta ustawa reformująca Sąd Najwyższy nie spełnia kamieni milowych - przekazała pod koniec czerwca wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy