Pustki w szeregach wagnerowców. Brytyjski wywiad ujawnił skalę
Równo rok po śmierci Jewgienija Prigożyna liczebność Grupy Wagnera spadła o ok. 90 proc. - przekazał brytyjski resort obrony, powołując się na ustalenia wywiadu. Rosyjska grupa najemników została podzielona na mniejsze części, a wielu dowódców odeszło do innych formacji, zabierając ze sobą swój personel.

W piątek upłynął rok od tajemniczej katastrofy lotniczej, w której zginęli kluczowi przywódcy rosyjskiej Grupy Wagnera - jej właściciel Jewgienij Prigożyn oraz założyciel Dmitrij "Wagner" Utkin.
Śmierć Jewgienija Prigożyna. Po roku duże zmiany w Grupie Wagnera
Brytyjski wywiad zauważył, że przez ten czas działalność w prywatnej firmie wojskowej porzuciło wiele wpływowych osób. Chodzi m.in. o jej byłego szefa sztabu Andrieja "Sedoja" Troszewa, który odszedł do rosyjskiego ministerstwa obrony.
Mężczyzna prawdopodobnie znalazł zatrudnienie w resortowej prywatnej firmie wojskowej Redut, gdzie powierzono mu zadanie tworzenia Korpusu Ochotniczego do walki w Ukrainie.
Szeregi wagnerowców porzucił również Aleksandr "Ratibor" Kuźniecow, były dowódca 1. Oddziału Szturmowego, który dołączył do czeczeńskiej jednostki sił specjalnych Achmat. W poczet byłych członków Grupy Wagnera wlicza się także Borysa "Zombi" Niżewienoka, byłego dowódcę 3. Oddziału Szturmowego, który w maju stanął na czele jednostki ochotniczej Wostok-W.
Grupa Wagnera. 90 proc. mniej bojowników w ciągu roku
Brytyjski wywiad odnotował, że w ślad za swoimi dowódcami odeszło też wielu najemników z Grupy Wagnera.
"W porównaniu ze szczytowym stanem osobowym, który w 2023 r. liczył ok. 50 tys. bojowników, Grupa Wagnera ma teraz najprawdopodobniej łącznie ok. 5 tys. bojowników rozlokowanych na Białorusi i w Afryce" - poinformowano w najnowszej aktualizacji wywiadowczej. Oznacza to spadek liczebności najemnego wojska o ok. 90 proc.
Przypomnijmy: wagnerowcy byli zaangażowani zarówno w aneksję Krymu, jak i wspieranie tzw. separatystów z Donbasu. Później postanowiono rozszerzyć działalność grupy i rosyjscy najemnicy znaleźli się m.in. w Afryce, gdzie wspierają lokalnych dyktatorów, czerpią zyski z kontrolowania miejsc wydobycia surowców i wycinki lasów.
Wagnerowcy. Kim są?
Po pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę i pierwszych porażkach Rosjan, nieżyjący już Jewgienij Prigożyn przekształcił Grupę Wagnera z elitarnego oddziału najemników w wielotysięczną formację wojskową. Od tego czasu składa się przede wszystkim z więźniów werbowanych w koloniach karnych.
Sprawdź, jak przebiega wojna na Ukrainie. Czytaj raport Ukraina-Rosja.
Jewgienij Prigożyn zginął w sierpniu 2023 roku w katastrofie lotniczej w rosyjskim obwodzie twerskim, miesiąc po próbie marszu wagnerowców na Moskwę. Bunt najemników miał na celu doprowadzenie do dymisji ówczesnego szefa rosyjskiego MON Siergieja Szojgu, z którym Prigożyn był skonfliktowany. Po przerwanym buncie członkowie Grupy Wagnera zostali przerzuceni na Białoruś, skąd - po jakimś czasie - część wróciła do Rosji, a reszta uczestniczy w szkoleniach białoruskiej armii.
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!