Prezydent Austrii wskazał nowego kanclerza. Skrajna prawica poza koalicją
Kanclerz Karl Nehammer otrzymał misję tworzenia nowego rządu w Austrii niemal miesiąc po wyborach parlamentarnych, których wynik wywołał patową sytuację na lokalnej scenie politycznej. Prezydent Alexander van der Bellen oświadczył, że skrajnie prawicowa FPÖ i jej kontrowersyjny lider Herbert Kickl - mimo zwycięstwa w głosowaniu - nie mają zdolności koalicyjnej, dlatego negocjacje w sprawie przyszłego gabinetu chadecka ÖVP prowadzić będzie z socjaldemokratami i być może innymi ugrupowaniami.

Krótko po godz. 13 prezydent Austrii poinformował w swoich mediach społecznościowych, że powierzył misję tworzenia rządu dotychczasowemu kanclerzowi Karlowi Nehammerowi.
"Poinformowałem go o tym osobiście dziś rano i zwróciłem się z prośbą o natychmiastowe rozpoczęcie negocjacji z Socjaldemokratyczną Partią Austrii (SPÖ - red.)" - podkreślił Alexander van der Bellen we wpisie na platformie X.
Austria. Karl Nehammer z misją tworzenia rządu. Prezydent zdecydował
Decyzja głowy państwa oznacza, że zwycięska i skrajnie prawicowa Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ) nie będzie decydować o przyszłym składzie gabinetu w Wiedniu.
Prezydent podkreślił, że postanowił wskazać chadecką ÖVP, ponieważ po serii rozmów z partyjnymi liderami żadna z formacji nie chciała prowadzić negocjacji koalicyjnych z FPÖ, a skrajna prawica nie miała zamiaru wycofywać kandydatury na kanclerza w postaci swojego kontrowersyjnego szefa.
- Herbert Kickl nie znajdzie partnera, który uczyni go kanclerzem federalnym. Partia która wygrywa wybory nie może automatycznie otrzymać misji tworzenia rządu - powiedział w oświadczeniu Alexander van der Bellen. Dodał, że teraz ÖVP i SPÖ będą musiały wspólnie ustalić, czy posiadają stabilną większość, czy też niezbędne będzie zaproszenie trzeciej partii do rozmów.
Wybory w Austrii. FPÖ zwyciężyła, ale nikt nie chce z nią rządzić
Wybory parlamentarne w Austrii odbyły się 29 września. FPÖ zdobyła w nich 28,9 proc. poparcia, co przełożyło się na 57 mandatów ze 183 możliwych do zdobycia w Radzie Narodowej; rządząca Partia Ludowa (ÖVP) uzyskała 26,3 proc. i 51 miejsc, zaś ostatnie miejsce na podium przypadło Partii Socjaldemokratycznej (SPÖ) z wynikiem 21,1 proc. i 41 mandatami. W parlamencie znaleźli się również liberałowie z partii NEOS (9,1 proc. i 18 mandatów) oraz koalicjanci ÖVP - zieloni (8,2 proc. i 16 mandatów).
W minionych tygodniach prezydent Alexander van der Bellen odbył serię rozmów politycznych w swojej wiedeńskiej rezydencji. Szefowie wszystkich ugrupowań twardo stanęli w nich na stanowisku, że nie chcą legitymizować koalicji ze skrajną prawicą na czele, a zwłaszcza z jej kontrowersyjnym liderem Herbertem Kicklem w składzie.
Jak mówiła krótko po głosowaniu w rozmowie z Interią Malwina Talik - analityczka w wiedeńskim Instytucie Regionu Dunaju i Europy Środkowej - niepowierzenie skrajnej prawicy misji tworzenia rządu może zostać wykorzystane przez polityków FPÖ "do celów propagandowych tak, aby pokazać, że wola wyborców została zlekceważona, a partia jest odsuwana na boczny tor, mimo wygranej w demokratycznych wyborach".
Herbert Kickl budzi kontrowersje. Kim jest lider FPÖ?
Dlaczego Herbert Kickl budzi takie kontrowersje? - Przed laty współpracował blisko z dawnym charyzmatycznym liderem FPÖ Jörgiem Heiderem (to polityk, który zradykalizował partię, ale również doprowadził do jej znacznego wzmocnienia - red.). Po przejęciu przewodnictwa w 2021 roku zmienił kurs na jeszcze bardziej skrajny oraz umiejętnie wykorzystywał kryzysy - tłumaczyła Interii specjalistka.
Herbert Kickl zasłynął szczególnie podczas pandemii, gdy negował sensowność szczepień i przekonywał, że skutecznym antidotum na COVID-19 jest lek przeciwpasożytniczy dla psów. Obrał również radykalny kurs antyimigracyjny, który stał się jednym z głównych powód wysokiego poparcia dla FPÖ. Ponadto Kickl sprzeciwia się pomocy Ukrainie, argumentując to neutralnością Austrii, lecz w praktyce przyjmując postawy jawnie prorosyjskie. Podważał też historyczną odpowiedzialność Austrii za zbrodnie popełnione w II wojnie światowej.
Lider skrajnej prawicy deprecjonuje jednak scenariusz, w którym to on nie zostaje kanclerzem. Przez ostatnie tygodnie wielokrotnie powtarzał, że nowy gabinet bez jego formacji w składzie, będzie "koalicją przegranych".
Cały artykuł na temat powyborczej sytuacji w Austrii dostępny jest tutaj.
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!