Reklama

Mołdawia pod ścianą. Kiszyniów musi iść na kompromis z Rosją

Rząd Mołdawii zgodził się na dostarczanie całości importu rosyjskiego gazu do Tyraspolu, stolicy samozwańczej republiki Naddniestrza, w zamian za energię elektryczną. Jak zauważa "Nowa Europa Wschodnia" władze Kiszyniowa nie mają alternatywy dla dostaw energii elektrycznej i gazu ziemnego, a wszelkie projekty już rozpoczęte w celu dywersyfikacji źródeł energii potrzebują czasu.

Redakcja zauważa, że początek kryzysu energetycznego w Mołdawii zbiegł się ze zmianą władzy w Kiszyniowie i zwycięstwem proeuropejskiej Partii Akcji i Solidarności w wyborach w lipcu 2021 roku. Wkrótce jednym z priorytetów nowego gabinetu stało się przedłużenie umowy z rosyjskim gigantem energetycznym Gazpromem, ponieważ obowiązująca wówczas umowa miała wygasnąć 30 września 2021 roku.

Rosja zaczęła wówczas wywierać presję na europejski system energetyczny, torując sobie tym samym drogę do inwazji na Ukrainę oraz do wykorzystania gazu ziemnego jako broni przeciwko Zachodowi.

Reklama

Gazprom odmówił Mołdawii automatycznego przedłużenia kontraktu, co było do tej pory standardową praktyką. Ograniczono również wielkość dostaw gazu do 67 proc. zapotrzebowania. Było to dokładnie tyle, ile gazu zazwyczaj potrzebuje Naddniestrze, separatystyczny region kontrolowany przez Kreml, w którym działa kilka dużych, energożernych przedsiębiorstw, wśród nich Zakład Metalurgiczny Râbnița i elektrownia w Cuciurgan. 

Jednocześnie rosyjski gigant energetyczny podniósł cenę za gaz ziemny z 550 dolarów we wrześniu ub. roku do 790 dolarów, czyli około czterokrotnie w stosunku do wartości z początku 2021 roku.

Kiszyniów zaczął szukać alternatywnych źródeł pozyskiwania surowców. Gazprom był bowiem jedynym ich dostawcą. 

Rosja zmniejszała dostawy gazu

Władze Mołdawii zaczęły kupować gaz ziemny na rynkach międzynarodowych. Jednak ze względu na działania Rosji, cena na świecie znacznie wzrosła. 22 października Mołdawia ogłosiła energetyczny stan wyjątkowy, co pozwoliło na uproszczenie i usprawnienie przepisów dotyczących zakupu gazu ziemnego ze źródeł innych niż Gazprom. Pierwszy raz jedna trzecia gazu w Mołdawii pochodziła spoza Rosji.

Pod koniec października podpisano z Gazpromem nowy pięcioletni kontrakt na dostawy gazu ziemnego. Pomimo umowy, rosyjski gigant nadal groził wstrzymaniem dostaw gazu do Kiszyniowa przy najmniejszym opóźnieniu płatności. 

1 października 2022 roku, naruszając warunki umowy, ponownie zmniejszył dostawy gazu do Mołdawii o około 30 proc., podobnie jak rok wcześniej, obwiniając Ukrainę o niezapewnienie transportu całej ilości gazu. Tym razem Kiszyniów stwierdził, że region Naddniestrza otrzyma zaledwie jedną trzecią z 5,7 miliona metrów sześciennych gazu ziemnego dostarczanego codziennie przez Gazprom.

Po odmowie Kiszyniowa dostarczenia całości gazu do Naddniestrza, dystrybucja ciepła została ograniczona do kilku godzin rano i wieczorem w Tyraspolu, podobnie jak rozkład jazdy trolejbusów.

Mołdawia: Infrastruktura z czasów sowieckich

Jak zauważa "Nowa Europa Wschodnia", jedną z głównych przeszkód w przezwyciężeniu kryzysu energetycznego w Mołdawii jest istniejąca infrastruktura, która w dużej mierze pochodzi z czasów sowieckich. Mołdawska sieć elektryczna nie była modernizowana od dziesięcioleci i nadal jest połączona z siecią w Ukrainie. Z kilku linii wysokiego napięcia łączących Mołdawię z Ukrainą tylko jedna jest bezpośrednio połączona z terytorium kontrolowanym przez władze Kiszyniowa, pozostałe przebiegają przez Naddniestrze. Podobnie jedyna linia łącząca Mołdawię z Rumunią najpierw przecina terytorium Ukrainy, a następnie separatystyczny region Naddniestrza, skąd energia jest przekierowywana na lewy brzeg Dniestru.

Aby zaradzić tej sytuacji, rząd w Kiszyniowie podpisał umowę na budowę linii wysokiego napięcia, która omijałaby Ukrainę i region Naddniestrza. Prace budowlane mają ruszyć wiosną. Do czasu uruchomienia nowej linii Mołdawia pozostaje uzależniona od dobrej woli Tyraspola. 

Kontrakt podpisany z Gazpromem, a zwłaszcza sposób jego ogłoszenia, najwyraźniej nie spodobał się prezydent Mai Sandu. Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych prezydent opublikowała na swoim facebookowym koncie wpis, w której poprosiła rząd o szybkie i klarowne wyjaśnienia dotyczące najnowszych wydarzeń w dziedzinie energetyki.

"Wzywam rząd do przedstawienia w odpowiednim czasie rozwiązań dotyczących restrukturyzacji sektora energetycznego. Rząd musi skierować dodatkowe wysiłki na sektor energetyczny" - napisała. 

Artykuł "Nowej Europy Wschodniej" ukazał się na portalu Verdica.ro.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Mołdawia | naddniestrze | Gazprom | Rosja | ceny energii

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy