Konfederacja w wersji hiszpańskiej idzie po władzę
"Viva Espana", czyli "Niech żyje Hiszpania" - krzyczeli na wiecach liderzy partii Vox, której nazwa oznacza "głos". Głos, który chce starej, konserwatywnej Hiszpanii i wyrzucenia przybywających łodziami imigrantów. Te hasła trafiają do coraz większej liczby Hiszpanów. Ich decyzja w wyborach parlamentarnych sprawiła, że pierwszy raz od dyktatury generała Franco, czyli od pół wieku, do koalicji rządzącej może dołączyć skrajna prawica. Bo choć wygrywa PP, czyli Centroprawicowa Partia Ludowa, to sama nie stworzy rządu. Do stworzenia gabinetu potrzebuje kilkudziesięciu deputowanych z Vox. Choć na razie brakuje im kilku mandatów, to wybory pokazują tendencję, że skrajna prawica zyskuje z każdym rokiem.

- To taka Konfederacja w wersji hiszpańskiej - mówi Interii Marcin Paszko, który mieszka w Hiszpanii od kilkunastu lat. Partia Vox to zakaz aborcji, tradycyjne wartości, anty LGBT, ale w gospodarce zero interwencjonizmu państwa. - Tu problem polega na tym, że np. ci, którzy głosowali na dwie duże od lat rządzące partie, czyli PP lub PSOE, są niezadowoleni z dotychczasowych rządów. Głosowali na lewicę, czują się rozczarowani i znajdują taką Konfederację - dodaje Paszko.
Duch generała Franco
- Dla ludzi, którzy liczyli na pomoc socjalną i głosowali na lewicę, generał Franco może się jawić takim opiekunem - patronem narodu i może się okazywać atrakcyjny dla człowieka, który nie wie na kogo głosować. Wyborca już nie pamięta, że to był krwawy reżim, w czasie trwania którego zginęły tysiące ludzi - mówi Interii Marcin Zaborowski, politolog z Globsec.
- Są tacy w Hiszpanii, którzy wciąż mają na lodówce przywieszony wizerunek Franco - dodaje Marcin Paszko. Vicente Barrera, były torreador i wiceszef partii Vox na spotkaniach z wyborcami otwarcie mówi, że uwielbia Franco i dodaje, że jest dumny z tego, że jest wnukiem walczących w wojnie domowej w Hiszpanii. Wtedy zginęło pół miliona ludzi.
- Czy jesteście za natychmiastowym wyrzuceniem nielegalnych imigrantów? - zwrócił się do tłumu na wiecu w Walencji lider Vox - Santiago Abascal. - Taaaaak! - krzyknął tłum. - W Hiszpanii są miliony imigrantów z Ameryki Południowej, którzy podobnie jak większość Ukraińców w Polsce, wykonują gorzej płatne prace - mówi Marcin Paszko.
- Bez nich gospodarka nie dałaby rady. To są osoby, które opiekują się starszymi ludźmi, pracują w szpitalach, na budowach, Hiszpanie nie są do nich wrogo nastawieni - dodaje. Partia Vox wprowadziła nową retorykę. Chce pozbywać się z kraju imigrantów z Afryki Północnej. To stamtąd najczęściej docierają do Hiszpanii łodziami uciekinierzy.
Lider Vox - rycerz broniący Hiszpanii
Santiago Abascal w mediach społecznościowych przedstawia się dziś jako ojciec czworga dzieci, ale internet nie zapomina tego, co robił wcześniej. W nagraniach sprzed lat jawił się rycerzem, który chce bronić Hiszpanii, niczym z czasów rekonkwisty z VIII wieku, gdy chrześcijanie wypierali Arabów z Półwyspu Iberyjskiego. I to wszystko z patetycznym podkładem muzycznym z filmu "Władca Pierścieni".
Hiszpania była bardzo progresywna. Pierwsza w Europie zgodziła się na małżeństwa osób tej samej płci. To zapewniła lewica walcząca o prawa gejów i lesbijek. - Ale już człowiek z klasy robotniczej, który głosował na lewicę tylko dlatego, że chciał po prostu mieć zasiłki, opiekę medyczną, mógł jednocześnie być zwolennikiem walk byków i tradycji hiszpańskich, czyli przywiązania do tradycji macho, a niekoniecznie parady równości. I dziś okazało się, że on szuka innej partii. I znalazł ją w Vox - tłumaczy Marcin Zaborowski.
Hiszpania wciąż wychodzi z największego kryzysu 2008 roku i epidemii COVID-19. Rok 2008 był dramatyczny dla setek tysięcy ludzi. Tracili wszystko, z dnia na dzień nie byli w stanie spłacić kredytu i lądowali na bruku. Bezrobocie wynosiło 24 procent, młodzi ludzie emigrowali. - Pamiętam, że w Londynie widziałem więcej barmanów z Hiszpanii niż z Polski, a przecież my też wyjeżdżaliśmy na Wyspy - mówi Marcin Paszko.
Oscar, który pochodzi z południa Hiszpanii, gdzie można żyć tylko z turystyki lub oliwek mówi Interii, że kryzys 2008 roku przypomniał najtrudniejsze lata 30., gdy wioski z biedy wymieniały się między sobą produktami rolnymi. - Moja mama mówiła, że przypomniało się jej dzieciństwo - opowiada. Od tego czasu bezrobocie spadło i wynosi 13 procent, choć wśród młodych ludzi wciąż jest na najwyższym poziomie w Europie. Dobrze też zostały wykorzystane fundusze unijne po epidemii. Ale ludzie mają poczucie, że biednieją.
Nie tylko Hiszpania. Od Finlandii po Włochy - skrajna prawica w Europie zdobywa coraz więcej i wchodzi do rządów. - Do tego przyczyniły się co najmniej dwa zjawiska - mówi Marcin Zaborowski, politolog z Globsec. - Kryzys ekonomiczny z 2008 roku, kiedy spora część społeczeństw zachodnich na tym straciła. Kolejny problem pojawił się w 2015 roku. Napływ setek tysięcy imigrantów, gdy państwa otwarte na imigrantów jak Hiszpania, Grecja, Włochy zostały nagle zalane uciekinierami z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Oni stali się częścią scenerii w Europie, to rodzi negatywne sentymenty i dziś mieszkańcy wyrażają to przy urnach - tłumaczy.











