Reklama

Reklama

Leszek Miller: Mam przed oczyma obraz triumfującego bandyty

"Nasze myśli biegną do gdańskiego szpitala, gdzie walczy o życie człowiek. Nie prezydent, nie polityk, tylko po prostu człowiek. Życzymy temu człowiekowi zwycięstwa w tej walce i powrotu do zdrowia" – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Leszek Miller, odnosząc się do niedzielnego ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Gość Roberta Mazurka stwierdził też, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo obywateli "nie spoczywa na firmach ochroniarskich, tylko na władzy".

Robert Mazurek, RMF FM: Oczywiście jeden temat, temat o którym wszyscy mówimy, myślimy, słuchamy, czyli atak, próba zamordowania, bo bądźmy precyzyjni - ten pan, który wtargnął na scenę chciał zamordować prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Reklama

Leszek Miller, były premier: - Tak, dobrze pan to ujął, trzeba to mówić w takich kategoriach. Nasze myśli biegną do gdańskiego szpitala, gdzie walczy o życie człowiek. Nawet nie prezydent, nie z Platformy, nie PiS-owiec, nie SLD-owiec, tylko po prostu człowiek. Życzymy temu człowiekowi zwycięstwa w tej walce i powrotu do zdrowia, i objęcia tych wszystkich ważnych dla społeczeństwa gdańskiego prac, które dokonywał, i które zostały tak dobrze ocenione w ostatnich wyborach samorządowych.

Moje myśli są też z rodziną. To  co muszą przeżywać jego najbliżsi, to jest rzecz nieprawdopodobna. W tym wszystkim pocieszające, chociaż nie dobre, ale pocieszające jest to, że politycy potrafili się zachować.

- W większości, bo pewnie nie wszyscy...

No tak, Krystyna Pawłowicz nie potrafiła.

- Natomiast mnie cały czas stoi przed oczyma ten obraz triumfującego bandyty, który biega po scenie pełnej ludzi z 15-centymetrowym nożem w ręku i nikt nie reaguje. W każdym razie nikt, kto powinien reagować.

Ale wtedy też z drugiej strony była sytuacja absolutnego szoku. Nikt do końca nie wiedział, co się stało. Paweł Adamowicz stał z boku, podbiega do niego człowiek, który jakoś go tam szarpie, klepie, nikt tego z daleka przecież nie widział.

- Wie pan, to nie jest usprawiedliwienie, dlatego że na scenie było pełno ludzi i przynajmniej kilku z nich musiało to widzieć w szczegółach. Ten obraz na pewno utrudni prace rządowym propagandystom, którzy przy każdej okazji powtarzają, że Polska jest bezpieczna, zwłaszcza na tle innych krajów. Okazuje się, że jest bezpieczna, dopóki nie zostanie zaatakowana.

Zgoda, to tak pewnie jest, ale to wszyscy jesteśmy bezpieczni, dopóki nas ktoś nie zaatakuje. Natomiast ta sytuacja jest też trochę sytuacją bez wyjścia, bo pojawiają się głosy, że policja, a nie firmy ochroniarskie powinny zajmować się ochroną takich imprez masowych. Pan był szefem MSW i co? Rzeczywiście to policja powinna ochraniać wszystkie takie imprezy?

- Nie, ja uważam, że firmy ochroniarskie niech robią to, co robią, tylko bardziej profesjonalnie. I jeżeli jakieś wnioski powinny zostać wyciągnięte z tego nieszczęścia, to takie, żeby w przyszłości każdemu następnemu bandycie nie było tak łatwo zranić czy zamordować kolejnego człowieka.

Dobrze, to ja zadam konkretne pytanie: to w takim razie, jeśli firmy ochroniarskie mają ochraniać, to jak pan chce zwiększyć ich profesjonalizm? Przecież pan wie, kto jest zatrudniany w firmach ochroniarskich. Albo młodzi chłopcy, którzy nie mają innych ofert pracy, za to są wystarczająco silni i duzi, albo emeryci.

- No to zmieńmy zasady przyjmowania, zasady szkolenia. Wie pan, nie można niczego nie zrobić, dlatego że taka sytuacja może się powtórzyć. Tym bardziej, że mamy do czynienia z bezwzględnym bandytą. Ja nawiasem mówiąc uważam, że błędem jest taka polityzacja tej akcji, tego człowieka. Bo to nie jest żaden ideowy polityk...

Nie, to jest bandyta.

-...czy człowiek związany z jakimś światopoglądem, który chce dokonać zamachu z powodów ideowych.

Nie, wcześniej z rewolwerem napadał na banki.

- To jest pospolity bandyta i przypisywanie mu jakiś intencji politycznych jest błędem, a co więcej - wychodzi naprzeciw jego oczekiwaniom. Jeżeli nie zostaną wyciągnięte żadne wnioski z tego nieszczęścia, to przecież takich szaleńców nie brakuje w Polsce.

Pan był ministrem spraw wewnętrznych, pan był premierem. Jakie wnioski powinny zostać wyciągnięte z tego typu sytuacji? Co by pan zrobił, będąc teraz na miejscu czy to Joachima Brudzińskiego, czy to ministra Mateusza Morawieckiego?

- Przede wszystkim postarałbym się o dokonanie bardzo głębokiej analizy wszystkich działań jakie były podejmowane i ocenił skuteczność tych działań. Jeżeli są zmiany potrzebne w ustawodawstwie, to trzeba te zmiany dokonać w taki sposób, żeby z jednej strony kooperacja pomiędzy policją a firmami ochroniarskimi była pełniejsza...

A jak ma wyglądać taka kooperacja pomiędzy firmami ochroniarskimi a policją? Jest impreza masowa, nie tak spektakularna, powiedzmy - nikogo nie obrażając - "dzień ziemniaka" w jakiejś gminie...

- ...a z drugiej strony, żeby poziom świadczonych usług, czyli poziom zapewnienia bezpieczeństwa przez te firmy ochroniarskie był większy. No nie można niczego nie zrobić.

Ale wie pan, to co mnie zawsze zdumiewa w polskiej polityce od wielu lat, to jest taka "akcyjność" - jak jest problem z dopalaczami, to piszemy ustawę o dopalaczach. Jak się wydarzy tragedia w escape roomie, to się zajmujemy escape roomami. Teraz będziemy sprawdzać firmy ochroniarskie. A czy my nie możemy raz być mądrzy przed szkodą?

- Możemy. Na tym polega inteligencja każdej władzy, żeby działała w sposób profilaktyczny, bo niezależnie od tego, co dzisiaj lub jeszcze w kolejnych dniach powiemy, to odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa wszystkich obywateli, niezależnie od ich poglądów politycznych spoczywa nie na firmach ochroniarskich, tylko na władzy. Na tych, którzy rządzą i którzy mają instrumenty, aby użyć ich w obronie bezpieczeństwa obywateli.

Chociaż pan, jako były premier, powinien być tu ostrożniejszy w ferowaniu takich opinii. Bo przecież za pańskich rządów też ludzie ginęli, też byli mordowani, też byli zastrzeleni, byli zadźgani nożem, zastrzeleni...

- Oczywiście, i myśmy starali się wyciągać tego rodzaju wnioski, ale tutaj mamy przypadek jakby inny, dlaczego, że ofiarą tego zamachu, próby morderstwa, padła osoba publiczna. A to zawsze przyciąga uwagę, wzbudza zainteresowanie.

Dlatego o tym mówimy.

- No właśnie, ale możemy przecież poruszyć inne tematy, natomiast jeszcze raz solidaryzować się ze wszystkimi, którzy życzą panu prezydentowi Adamowiczowi szybkiego powrotu do zdrowia i przekazują wyrazy solidarności z jego przyjaciółmi, z jego rodziną i ze wszystkimi ludźmi dobrej woli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy