Reklama

Reklama

Gdańsk: Bój o bastion Platformy

W Gdańsku, nazywanym bastionem PO, w tegorocznych wyborach prezydenckich stanie naprzeciw siebie siedmiu kandydatów. Dwóch z nich jest ściśle związanych z ugrupowaniem Grzegorza Schetyny. Szykuje się zaciekła i bratobójcza walka o miasto.

Reklama

Gdańsk jest szóstym pod względem ludności największym miastem w Polsce. To stolica województwa pomorskiego. Kulturalno-gospodarcze centrum północnej części kraju i ważny ośrodek gospodarki morskiej.

Reklama

To tutaj zrodziła się Solidarność. I to tutaj odbył się zjazd założycielski Platformy Obywatelskiej. Partia ta od lat cieszy się w mieście dużym poparciem, a Gdańsk nazywany jest jej bastionem. Czy i tym razem, w wyścigu po prezydenturę, zwycięski laur przypadnie kandydatowi PO? 

O fotel prezydenta walczy siedem osób: urzędujący prezydent Paweł Adamowicz, wspierany przez Koalicję Obywatelską Jarosław Wałęsa, promowany przez PiS Kacper Płażyński, feministka i aktywistka miejska - Elżbieta Jachlewska, rekomendowany przez SLD Andrzej Ceynowa, Jacek Hołubowski ze Stowarzyszenia Gdańsk Tworzą Mieszkańcy, oraz Dorota Maksymowicz-Czapkowska z Narodowego Frontu Polskiego Wojciecha Olszańskiego.

Adamowicz - solista rozwiedziony z PO

Paweł Adamowicz jest samorządowcem z prawie 30-letnim doświadczeniem. Swoją karierę w Gdańsku rozpoczął w 1990 roku, zostając radnym. Osiem lat później zwyciężył w wyborach na prezydenta miasta. Od tamtego czasu niepodzielnie rządzi Gdańskiem.

Przez lata był silnie związany z Platformą Obywatelską. W 2001 roku zakładał regionalne struktury tej partii, a w kolejnych wyborach, jako członek Platformy, mógł liczyć na jej wsparcie w kampaniach. Sprawy skomplikowały się jednak w 2015 roku. Adamowicz zawiesił członkostwo w PO, po tym jak prokurator przedstawił mu zarzuty dotyczące nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych za lata 2010-2012. Prezydent nie wykazał w nich wszystkich swoich mieszkań i oszczędności. Posiadając już pięć mieszkań i dwie działki, Adamowicz kupił wraz z żoną w styczniu 2009 r. i lutym 2010 r. dwa kolejne mieszkania w Gdańsku, ale nie umieścił ich w oświadczeniu majątkowym. Z kolei dane dotyczące zgromadzonych oszczędności były zaniżone.

Zarzuty, jakie ciągnęły się za Adamowiczem, spowodowały, że Platforma Obywatelska nie zdecydowała się na poparcie go w wyborach samorządowych 2018. Zdecydowanym przeciwnikiem tej kandydatury była też Nowoczesna, która od początku negocjowania warunków koalicji z Platformą zapowiadała, że Adamowicz jako wspólny kandydat jest nie do przyjęcia.

Jednak urzędujący prezydent nie skapitulował. Założył stowarzyszenie "Wszystko dla Gdańska" i wystartował w wyścigu prezydenckim. "Jestem niezależnym bezpartyjnym kandydatem, a on (Jarosław Wałęsa - przyp. red.) jest kandydatem Grzegorza Schetyny. Tak jak Kacper Płażyński jest kandydatem Jarosława Kaczyńskiego. Jestem kandydatem wszystkich gdańszczan, a oni są kandydatami liderów partyjnych. I to jest zasadnicza różnica" - mówi o sobie Adamowicz. 

Wałęsa weźmie Gdańsk?

Najpoważniejszym konkurentem urzędującego obecnie prezydenta jest dziś Jarosław Wałęsa. To na niego ostatecznie postawiła Koalicja Obywatelska. Syn byłego prezydenta Lecha Wałęsy, poseł na Sejm V i VI kadencji, eurodeputowany dwóch kadencji, od lat związany z Platformą Obywatelską ma duże szanse zostać nowym prezydentem Gdańska.

Wałęsa od początku kampanii regularnie apeluje do Adamowicza, by przyłączył się do koalicji Obywatelskiej i poparł jego kandydaturę. "Paweł Adamowicz jest takim motywem niszczącym w tej chwili; nie rozumie, że w jedności jest siła" - przekonywał podczas jednego ze swoich wystąpień. Kapitulacja Adamowicza i udzielenie poparcia Wałęsie niewątpliwie znacząco wzmocniłoby pozycję tego drugiego i być może doprowadziło do rozstrzygnięcia już w pierwszej turze.   

Dotychczas to właśnie Wałęsa wyraźnie prowadzi w sondażach. Z badań wynika, że na wysokie wyniki mogą jeszcze liczyć - urzędujący Adamowicz oraz kandydat PiS Kacper Płażyński.

Szklany sufit faworyta PiS

Partia rządząca, wystawiając swojego kandydata w walce o Gdańsk, postawiła na młodość oraz rozpoznawalne nazwisko. Kacper Płażyński ma 29 lat, jest adwokatem i aktywistą społecznym oraz synem tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Macieja Płażyńskiego. To znaczące w Trójmieście nazwisko, bo choć Płażyński senior w 2007 roku wystartował do Sejmu z list PiS, na trwałe zapisał się na kartach historii Platformy Obywatelskiej. Był jednym z trzech tenorów zakładających PO i pierwszym przewodniczącym tej partii.

Teraz swoich sił w polityce próbuje jego syn, który z Prawem i Sprawiedliwością związał się dopiero po wygranych przez tę partię wyborach parlamentarnych w 2015 roku. "Pora przebić szklany sufit" - zapowiada Kacper Płażyński, przekonując, że jest w stanie skutecznie walczyć o Gdańsk i zdobyć bastion Platformowy Obywatelskiej. 


Kandydaci spoza "wielkiej trójki"

O miasto zamierzają powalczyć także lokalni aktywiści. Stowarzyszenie Lepszy Gdańsk reprezentuje Elżbieta Jachlewska ekonomistka, europeistka i aktywistka społeczna zaangażowana w działalność organizacji feministycznych i kobiecych.

W wyborach startuje też były działacz ruchu Kukiz '15, kandydat Stowarzyszenia Gdańsk Tworzą Mieszkańcy - Jacek Hołubowski. W 2015 roku bezskutecznie startował w wyborach do Sejmu.

Swoją obecność zaznacza także Sojusz Lewicy Demokratycznej, który na prezydenta Gdańska zarekomendował Andrzeja Ceynowa. To profesor anglistyki, literaturoznawca i były rektor Uniwersytetu Gdańskiego. Dotychczas bez powodzenia kandydował do Sejmu, sejmiku wojewódzkiego oraz Senatu.

Nie dawno do wyborczej rozgrywki dołączyła Dorota Maksymowicz-Czapkowska z Narodowego Frontu Polskiego Wojciecha Olszańskiego. Kandydatka przedstawia siebie jako wiceprezeskę i skarbnika tego stowarzyszenia oraz żonę i mamę "piastunkę domowego ogniska".

Przedwyborcze sondaże są jednak nieubłagane. Wskazują, że żaden z kandydatów spoza "wielkiej trójki" nie jest w stanie osiągnąć wyniku wyższego niż 5 proc. poparcia. Walka rozegra się więc pomiędzy Wałęsą, Adamowiczem i Płażyńskim.

Wybory samorządowe odbędą się 21 października, ewentualna druga tura zostanie przeprowadzona dwa tygodnie później - 4 listopada.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy