Reklama

Reklama

Orban: Potrzebujemy mniej drag queen i więcej Chucka Norrisa

Europejski rasista i antysemita, koń trojański Putina - powiedział o sobie Viktor Orban podczas kongresu amerykańskich konserwatystów, szydząc z tytułów, jakimi bywa określany przez "lewicowe media". W swoim wystąpieniu podkreślał konieczność "walki z ideologią gender" oraz sprzeciw wobec nielegalnej imigracji. Tym samym premier Węgier pretenduje do roli lidera europejskiej prawicy, w czym pomóc ma współpraca z amerykańską prawicą, która coraz aktywniej wspiera szefa węgierskiego rządu.

Viktor Orban był gościem kilkudniowego kongresu Conservative Political Action Conference (CPAC), który od pół wieku gromadzi rzeszę konserwatystów z całych Stanów Zjednoczonych. Zjazd miał miejsce w Dallas w Teksasie, jednak swoją wizytę w USA premier Węgier rozpoczął od spotkania z byłym prezydentem Donaldem Trumpem w jego ekskluzywnej posiadłości golfowej w New Jersey.

Premier Węgier: Imigracja to "batalia przyszłości"

W swoim przemówieniu Viktor Orban krytykował lewicowe media. Stwierdził, że doskonale wie, co o nim napiszą: "Orban - europejski rasista i antysemita, koń trojański Putina" - dworował premier Węgier, wywołując śmiech i oklaski na sali.

Reklama

Przemówienie szefa węgierskiego rządu było skrojone pod profil amerykańskiego konserwatyzmu, który w ostatnich latach przybrał formę narodowo-religijnego ruchu zwolenników teorii spiskowych. Nie mogło także zabraknąć gorzkich słów pod adresem słynnego filantropa, Żyda węgierskiego pochodzenia, Georga Sorosa. Zdaniem Orbana miliarder stworzył swoją armie w postaci organizacji pozarządowych czy centrów uniwersyteckich, które "starają się narzucić swą wolę przeciwnikom", jakimi z pewnością byli zebrani na sali w Dallas poplecznicy Partii Republikańskiej.

- Byłem pierwszym, który sprzeciwił się nielegalnej imigracji - przekonywał premier podkreślając, że to właśnie migracje są kluczową "batalią przyszłości". Kontynuował tym samym swoją kontrowersyjną narrację z Rumunii, gdzie otwarcie oświadczył, że nie chce dopuścić, by Węgry stały się państwem "ludzi rasy mieszanej".

Viktor Orabn: Potrzebujemy mniej drag queen i więcej Chucka Norrisa

Największy zachwyt publiki premier Węgier wywołał, gdy poruszył temat rodziny i konieczności budowy "prawnego muru wokół naszych dzieci, aby chronić je przed ideologią gender". - Węgry to kraj stary, dumny, ale wielkości Dawida, który samotnie walczy z globalistycznym Goliatem. Potrzebujemy obrony totalnej - mówił Orban. Zdaniem "Rzeczpospolitej" to apel do wszystkich sił konserwatywnych na świecie, by stawiły czoła "Waszyngtonowi i Brukseli" w ich liberalnych zakusach. - Potrzebujemy mniej drag queen i więcej Chucka Norrisa - oznajmił premier Węgier.

Viktor Orban był najbardziej prominentnym politykiem europejskiej prawicy, który w ostatnich latach gościł podczas CPAC. Szef węgierskiego rządu apelował, że świat potrzebuje teraz "silnej Ameryki z silnym przywódcą", co jak można się domyślać, było wezwaniem do Donalda Trumpa, by ten stanął w wyborcze szranki w 2024 roku o fotel prezydenta USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy