Reklama

Reklama

Viktor Orban: Węgrzy nie chcą się mieszać z innymi rasami

Premier Węgier Viktor Orban w przemówieniu, które odbija się coraz szerszym echem, mówił o czystości rasowej Węgrów i Europejczyków. Emocje wzbudziły także inne wątki wystąpienia, w tym słowa dotyczące Polski.

Viktor Orban mówił o mieszaniu się ras w sobotnim przemówieniu podczas wizyty w Rumunii.

Kto nie chce się mieszać

Zdaniem Orbana "międzynarodowa radykalna lewica wmawia nam, że Europa z natury zaludniona jest przez ludzi różnych ras". Premier Węgier polemizuje z tym stwierdzeniem.

- Mamy świat, w którym Europejczycy mieszają się z przybywającymi spoza Europy. I to jest świat mieszanych ras - wywodził Orban.

- Ale jest też inny świat, nasz świat: gdzie Europejczycy mieszają się ze sobą nawzajem, przeprowadzają się, pracują. Na przykład my w Basenie Karpackim nie jesteśmy mieszaną rasą. Jesteśmy mieszanką ludzi mieszkających w swojej europejskiej ojczyźnie. Dlatego zawsze uważałem - jesteśmy gotowi mieszać się ze sobą, ale nie chcemy być ludźmi rasy mieszanej - przekonywał Orban, cytowany przez agencję Reutera.

Reklama

Według węgierskiego premiera kraje, w których Europejczycy mieszają się z osobami spoza kontynentu, "nie są już narodami".

Ten wątek wystąpienia wywołał ogromne emocje - słowa Orbana potępił m.in. naczelny rabin Węgier Robert Frolich.

Leniwi Grecy, Włosi, Hiszpanie?

Węgierska europarlamentarzystka, przeciwniczka Orbana, Katalin Cseh cytuje również inne wątki wystąpienia premiera.

- Południe nie chce zmienić swojej kultury, dlatego poziom ich długu to 120, 150, 180 proc. - skrytykował innych członków UE.

W trakcie wystąpienia węgierski szef rządu pozwolił sobie na ostry żart dotyczący Niemiec i gazu:

- UE chce, by wszyscy zredukowali konsumpcję gazu o 15 proc. Nie wiem, kto mógłby to wymusić, ale Niemcy mają tutaj pewne know-how z dawnych czasów.

Orban sporo miejsca poświęcił Polsce

Dostało się także członkom Grupy Wyszehradzkiej - jego zdaniem Czechy i Słowacja starają się przypodobać Brukseli.

- Przywiązują konie w płonącej stajni, powodzenia! - obrazowo przedstawiał Orban.

Przekonywał również, że poparcie Polski dla Ukrainy ma charakter emocjonalny, a nie racjonalny.

- W stosunkach polsko-węgierskich jest problem z sercem. Bo widzimy tę wojnę jako wojnę między dwoma słowiańskimi narodami, od których chcemy się trzymać z daleka, a Polacy akceptują, że w niej uczestniczą, to jest ich wojna, już prawie w niej walczą. I w tej sprawie, skoro jest to sprawa serca, nie możemy się ze sobą porozumieć - wyjaśniał Orban.

Katalin Cseh zwraca uwagę, że w trakcie długiego wystąpienia Viktor Orban "skrytykował wszystkich tylko nie Rosję i Władimira Putina". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy