Reklama

Reklama

Granica z Białorusią. "Mińsk i Moskwa są w stałym kontakcie"

- Mińsk i Moskwa są w stałym kontakcie w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej - przekazał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow we wtorek. Dodał, że komunikacja odbywa się "poprzez wszystkie możliwe kanały, w tym kanały służb specjalnych".

- Mamy nadzieję, że ta sytuacja nie przybierze form, które będą zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa - powiedział Pieskow. Ocenił także, że "białoruscy specjaliści pracują w sposób bardzo odpowiedzialny".

Przedstawiciel Kremla zapewnił, że Moskwa uważnie śledzi sytuację na granicy i dodał, że Rosja i Białoruś "wymieniają się informacjami".

Kryzys na granicy. "Jesteśmy, oczywiście, bardzo zaniepokojeni"

Jednakże - zastrzegł - "jest to problem, który w tym przypadku dotyczy Białorusi i Polski. My zaś jesteśmy, oczywiście, bardzo zaniepokojeni".

- Sytuacja jest napięta, niepokojąca. Wymaga to bardzo odpowiedzialnego zachowania obu stron, których to dotyczy. Bardzo uważnie to śledzimy - powiedział rzecznik Kremla.

Oświadczył także, że najważniejsze jest "życie i zdrowie tej wielkiej liczby ludzi, którzy zgromadzili się na granicy". Ocenił, że ludzie ci "żądają, by ich przepuszczono przez granicę, próbują przeniknąć przez nią, żądają azylu - na przykład, w Polsce".

Reklama

Ławrow: UE powinna pomóc Białorusi w przyjęciu uchodźców

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow porównał we wtorek sytuację na granicy polsko-białoruskiej z falą uchodźców z terytorium Turcji. - Unia Europejska wspierała finansowo pozostanie uchodźców w Turcji - mówił Ławrow. Jego zdaniem UE mogłaby tak samo pomóc Białorusi.

- Dlaczego nie można również pomagać Białorusinom, którzy mają pewne potrzeby, tak aby uchodźcy, których Litwa i Polska nie chcą wpuszczać na swoje terytorium, żyli w normalnych warunkach? - powiedział rosyjski minister.

Dodał, że uchodźcy nie chcą pozostać "na Białorusi ani w Turcji", a chcą przedostać się do krajów UE. Ocenił, że UE "przez lata propagowała i reklamowała swój sposób życia" i wobec tego "należy odpowiadać za swoje postępowanie".

Ławrow oświadczył, że początkiem kryzysu jest "polityka, którą kraje NATO i Unii Europejskiej prowadziły przez wiele lat wobec Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej". Wyraził ocenę, że Zachód próbował "narzucić demokrację" państwom regionu, a "wszystkie te awantury spowodowały bezprecedensowe fale uchodźców".

- Teraz należy nie zapominać, skąd się to wszystko wzięło i z czyjej winy dzieje się teraz - dodał. - Odpowiedzialność za uregulowanie sytuacji spoczywa na tych, kto stworzył warunki do wybuchu tego kryzysu - oświadczył Ławrow.

Czytaj też: Co się dzieje na granicy z Białorusią? Sprawdź relację na żywo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne