Rosja w ostrych słowach reaguje na ultimatum Trumpa. "Dziadek się pogubił"
Kim jest Trump, żeby stawiać warunki? Dziadek się gdzieś pogubił - kpi Andriej Kołesnik, deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej. Moskiewscy politycy w propagandowych mediach otwarcie wyśmiewają ultimatum amerykańskiego przywódcy i podkreślają, że nie ma ono dla Rosji żadnego znaczenia.

W poniedziałek Donald Trump ogłosił, że żąda od Federacji Rosyjskiej zakończenia działań militarnych i zawarcia pokoju w ciągu 50 dni. Jednocześnie zagroził nałożeniem 100 proc. ceł na wszystkie podmioty współpracujące z Rosją.
Stanowisko wygłoszone zostało w trakcie spotkania w Białym Domu z szefem NATO Markiem Rutte. W jego trakcie amerykański przywódca potwierdził kolejne dostawy broni do Ukrainy za pośrednictwem europejskich partnerów.
Wojna w Ukrainie. Rosyjscy politycy wyśmiewają ultimatum Trumpa
Słowa prezydenta USA spotkały się z szybką reakcją komentatorów i polityków. Na ultimatum Donalda Trumpa zareagował m.in. rosyjski deputowany Dumy Państwowej Andriej Kołesnik.
Zdaniem polityka, amerykański przywódca nie ma prawa dyktować Moskwie, co ma robić.
- Samo sformułowanie: Trump dał nam 50 dni na uregulowanie stosunków z Ukrainą. To nonsens. Mamy własnego prezydenta, Dumę Państwową, Radę Federacji, rząd. Kim jest Trump, żeby stawiać nam warunki? Dziadek się gdzieś pogubił. Jakie ostre sankcje nałożą Stany Zjednoczone? Nasze obroty handlowe są minimalne od dawna - stwierdził.
Podobnie o sprawie myśli inny deputowany Aleksiej Żurawlew, który podkreślił, że wojska rosyjska nie będą słuchać nikogo innego, niż rosyjskich dowódców.
- Trump po raz kolejny próbuje roli światowego policjanta, nosząc mundur, który jest ewidentnie za ciasny (…) Mogę powiedzieć z całą pewnością, że nasze wojska nie powinny zwracać uwagi na słowa Trumpa. Musimy iść naprzód i tak jak wcześniej posuwać się wzdłuż całej linii frontu - podkreślił.









