Reklama

Reklama

Tokio 2020. Kryscina Cimanouska dostała od Polski wizę humanitarną

Polskie władze potwierdzają, że białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska przebywa w ambasadzie RP w Tokio. - Jest bezpieczna i w dobrym stanie - powiedział Reutersowi wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Jak przekazał, Cimanouska otrzymała w poniedziałek wizę humanitarną. Japońskie władze wzmocniły ochronę polskiej placówki w Tokio.

- Lekkoatletka zgłosiła się do naszej ambasady w Tokio, została tam przyjęta, została również przyjęta przez naszego ambasadora. Natychmiast została otoczona opieką przez nasze służby dyplomatyczne i konsularne - powiedział w poniedziałek w Poznaniu dziennikarzom wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

- Została poinstruowana, ścieżki są dostępne, zdecydowała się skorzystać ze ścieżki złożenia wniosku o tzw. wizę humanitarną - dodał. Podkreślił, że sprinterka "jest w tej chwili bezpieczna"; powinna być w Polsce jeszcze w tym tygodniu.

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz przekazał na Twitterze, że Cimanouska otrzymała od Polski wizę humanitarną. "Polska zrobi wszystko, aby pomóc jej w kontynuowaniu sportowej kariery" - dodał. 


Reklama

Przydacz przekazał Reutersowi, że japońskie władze przyznały dodatkową ochronę ambasadzie RP w Tokio.

Gliński: Polska zapewni kontynuację kariery

"MKDNiS w uzgodnieniu z MSZ_RP zapewni Kryscinie Cimanouskiej od momentu przyjazdu do Polski odpowiednie warunki pobytu" - napisał na Twitterze Piotr Gliński, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu.

Wiceprezes Rady Ministrów i poseł PiS z ziemi łódzkiej dodał, że jego resort zapewni także uczestniczce igrzysk olimpijskich w Tokio "warunki i kontynuowania kariery sportowej w jednym z naszych ośrodków sportowych". 

Bilet do Warszawy na 4 sierpnia

Sportsmenka twierdzi, że białoruscy urzędnicy próbowali zmusić ją do powrotu z Japonii do kraju - podała agencja Associated Press. Stało się to po tym, jak zawodniczka skrytykowała zaniedbania białoruskich działaczy. Cimanouska obawiała się, że po powrocie trafi do więzienia.

Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk pytany przez dziennikarzy o to, czy strona polska organizuje przylot sportsmenki z Japonii, powiedział, że polskie służby dyplomatyczne i konsularne są w tej kwestii w kontakcie ze środowiskami białoruskimi w Japonii i one zaproponowały wykupienie biletu do Polski. 

- Oczywiście w razie potrzeby jesteśmy gotowi pomóc przylecieć lekkoatletce do naszego kraju. Na pewno zapewnimy jej bezpieczny przylot do Polski - dodał.

Wadzim Krywaszejeu z Fundacji Solidarności Białoruskiego Sportu powiedział, że wiza, o którą się stara Cimanouska, pozwoli jej ubiegać się o azyl polityczny w Polsce.

Krywaszejeu poinformował, że fundacja kupiła bilet dla Cimanouskiej z Tokio do Warszawy na 4 sierpnia.

Przedstawiciel białoruskiej opozycji Pawieł Łatuszka przekazał, że Cimanouska pozostanie w polskiej ambasadzie do czasu wylotu do Warszawy. Na pokładzie będzie jej towarzyszył polski konsul.

Mąż udał się na Ukrainę

Jak podaje Reuters, mąż sprinterki przybył na Ukrainę. Informację tę potwierdziło ukraińskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

- Rzeczywiście, przekroczył on ukraińską granicę - usłyszał Reuters.

Ambasada Białorusi chce wyjaśnień

W reakcji na rozwój wydarzeń ambasada Białorusi w Tokio złożyła oficjalną prośbę do władz japońskich o informacje na temat zawodniczki, która ubiega się o azyl - podała w poniedziałek agencja prasowa RIA Nowosti.

Atak białoruskich mediów

Państwowe media na Białorusi nie zostawiły na Cimanouskiej suchej nitki, zarzucając jej niewdzięczność i próbę przykrycia swojej słabej formy sportowej międzynarodowym skandalem. "Tani rozgłos sportsmenki, która odeszła w cień po nieudanym występie" - tak wydarzenia ocenili komentatorzy na antenie stacji Biełaruś 1.

Uczestnicy programu Gławnyj Efir przekonywali, że Cimanouskiej nikt siłą nie próbował wywieźć z Japonii, a mogą to zrobić wyłącznie władze Japonii, więc wszystkie pytania w sprawie "zmyślonego wywiezienia" należy kierować do nich.

Oceniono również, że występ Cimanouskiej na olimpiadzie w Tokio, gdzie zdążyła wystąpić tylko w biegu na 100 metrów, był "porażką".

Szef państwowej telewizji Iwan Ejsmant ocenił, że biegaczka była "niegotowa do igrzysk, ale gotowa mleć językiem". - Wydaje się, że poleciała do Tokio właśnie dla tej taniej farsy, a nie po to, by dobrze wystartować. Absolutnie haniebny koniec kariery, który próbuje ona powiązać z polityką - mówił Ejsmant.

Ambasador USA dziękuje Japonii i Polsce

"Dzięki szybkim działaniom japońskich i polskich władz Kryscina Cimanouska uniknęła upokorzenia i dyskredytacji za wyrażenie swoich poglądów" - napisała na Twitterze amerykańska ambasador Julie Fisher.

Polscy dyplomaci zaoferowali jej opiekę i pomoc w podróży do Polski. Jeszcze w niedzielę w Tokio pomoc okazali jej pracownicy japońskiego MSZ, sprawą zajął się MKOl - relacjonują zagraniczne media.

Ambasador Julie Fisher nie objęła swojej funkcji w ambasadzie USA na Białorusi, ponieważ białoruskie władze nie wydały jej akredytacji.

Krytykowała trenerów i władze

Białoruski Komitet Olimpijski twierdzi, że odsunął Kryscinę Cimanouską od udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio z powodu złego "stanu emocjonalno-psychicznego". Ona sama twierdzi, że nie badał jej lekarz, a władze sportowe próbują zmusić ją do powrotu na Białoruś.

Cimanouska kilka dni temu skrytykowała swoich trenerów za to, że z powodu ich zaniedbań do igrzysk nie dopuszczono trzech białoruskich biegaczek, a ona sama została zapisana do udziału w sztafecie 4x400 m, choć biega na 200 m.

W niedzielę sportsmenka poinformowała, że jej opiekunowie próbują zmusić ją do powrotu na Białoruś. Z lotniska w Tokio lekkoatletka zaapelowała o pomoc i zgłosiła się na policję. Zapowiedziała, że zamierza prosić o azyl w Europie - poinformowało Euroradio. 

Jest bezpieczna

"Cimanouska jest bezpieczna, spędziła noc w hotelu przy lotnisku" - poinformowali organizatorzy igrzysk w Tokio. Wcześniej podano, że na siłę próbowano ją odesłać do kraju i zawieziono ją na lotnisko Haneda, ale udało jej się pozbyć "opiekunów", a ona sama zgłosiła się na policję, gdzie poprosiła o ochronę. 

W igrzyskach olimpijskich 24-letnia Cimanouska miała wystartować w poniedziałek na dystansie 200 metrów. - Nie wrócę na Białoruś - zadeklarowała.

- Niektóre z naszych dziewczyn nie przyleciały do Japonii, aby wystartować w sztafecie 4x400 m, gdyż nie miały wykonanych testów antydopingowych w wystarczającej liczbie - powiedziała Cimanouska na lotnisku w Tokio. Dodała, że publicznie wiele razy mówiła o nieprawidłowościach w reprezentacji, a jej odesłanie to kara za mówienie prawdy. Jak się dowiedziała, nakaz jej usunięcia z ekipy i odesłania do kraju przyszedł z Mińska.

Czytaj także: 

Rasistowski skandal w Tokio. Niemiec przeprasza

Tokio 2020: Szpakowski nie wytrzymał! Gorzkie słowa i mocny komentarz!

Nastia Lukin - królowa mody na igrzyskach w Tokio

Nie dla skąpych strojów, zawodniczki protestują

Więcej o igrzyskach w Tokio czytaj w Interia Sport 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje