Pierwsza podróż papieża. Leon XIV wybrał nieprzypadkową lokalizację
Nie Paryż, Madryt czy Buenos Aires, lecz Iznik - dawna Nicea - może stać się miejscem pierwszej podróży zagranicznej papieża Leona XIV. 1700 lat po pierwszym soborze powszechnym Kościoła Rzym wraca do źródeł

Można powiedzieć, że tę podróż zaplanował Leonowi XIV jego poprzednik - papież Franciszek. To on już w lipcu 2024 roku wyraził pragnienie pielgrzymki do Izniku, a jesienią potwierdził zamiar udania się do Turcji. Ale tak naprawdę tę wizytę "zaplanował"… kalendarz.
W lipcu 2025 roku mija dokładnie 1700 lat od I Soboru Nicejskiego - wydarzenia, które na trwałe wpisało się w dzieje chrześcijaństwa i wyznaczyło jego dogmatyczne fundamenty.
Papież Leon XIV wybiera się do Turcji. Sobór, który rozstrzygnął spór
Nieprzypadkowo więc wybrano İznik - a nie Stambuł czy Ankarę - jako miejsce tej symbolicznej wizyty. Choć dzisiaj nie ma tam już biskupstwa, a chrześcijanie stanowią zaledwie ułamek lokalnej społeczności, to właśnie w Nicei (dzisiejszym zaledwie 20-tysięcznym Izniku), w lipcu 325 roku cesarz Konstantyn zwołał pierwszy sobór powszechny Kościoła.
To wtedy narodziło się "Credo nicejskie" - wspólne wyznanie wiary chrześcijan, którego centrum stanowiło jedno, przełomowe słowo: homoousios, czyli "współistotny". Jezus Chrystus - naucza Sobór - nie został stworzony, lecz zrodzony z Ojca, "Bóg z Boga, Światłość ze Światłości". To odpowiedź na tezy arian, którzy uznawali Syna Bożego za stworzenie, a nie za prawdziwego Boga.
Ariusz czy Paweł z Samosaty twierdzili, iż Jezus, owszem, jest Synem Bożym, ale stał się Nim dopiero po narodzeniu. Jezus Chrystus jest "poddany Bogu", dowodzili, "został przez Ojca stworzony", a zatem był taki czas, przed Wcieleniem, kiedy "Syna nie było". To z tymi tezami polemizował Sobór Nicejski i stąd w wyznawanym podczas niedzielnej mszy św. credo katolicy na całym świecie mówią zdania sformułowane 1700 lat temu w Nicei:
"Wierzę… w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkim wiekami: Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało".
Poważny spór teologiczny, zakorzeniony w samej Biblii, został rozstrzygnięty właśnie na tym soborze - z pomocą filozoficznego języka i precyzji pojęć. Ojcowie soborowi sięgnęli po narzędzia greckiej filozofii, by wyrazić w sposób możliwie najbardziej ścisły tajemnicę wiary. Skorzystano z greckiego rozumienia natury, istoty i osoby - pojęć, które na trwałe wpisały się odtąd w język teologii. Ale Sobór Nicejski nie był jedynie próbą dogmatycznej definicji prawdy.
Kościół "zobaczył się" jako całość
- Pierwszy Sobór Nicejski pozwolił Kościołowi po raz pierwszy zobaczyć się jako całość - tłumaczy historyk, ks. dr hab. Stanisław Adamiak. - Wcześniejsze synody zawsze obejmowały tylko jedną lub kilka prowincji. W 325 roku po raz pierwszy w zdecydowany sposób przyjęto normy, które miały obowiązywać cały Kościół. Można więc to uznać za przełomowy moment budowy świadomości tej jedności.
Choć od tamtej chwili minęło siedemnaście stuleci, Credo nicejskie nadal jednoczy chrześcijan różnych tradycji - katolików, prawosławnych, protestantów. Kto wie, czy to nie jest wymiar, który najbardziej chce podkreślić papież Leon XIV.
- Co nas łączy, jest znacznie silniejsze, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym, od tego, co nas dzieli - powiedział papież podczas czerwcowego spotkania z przedstawicielami Kościołów wschodnich, wspominając Sobór w Nicei.
Właśnie dlatego spotkanie w İzniku zapowiadane jest jako wydarzenie o charakterze ekumenicznym. Choć data wizyty nie została jeszcze ogłoszona, według nieoficjalnych informacji ma ona nastąpić jesienią 2025 roku. Papież mógłby celebrować liturgię słowa razem z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I - byłby to mocny znak jedności i ciągłości, mimo trwających od wieków podziałów.
- Sobór Nicejski jest kompasem, który musi nas prowadzić ku pełnej widzialnej jedności wszystkich chrześcijan - powiedział Leon XIV.
Wspólna data Wielkanocy?
Wśród tematów podejmowanych w tym roku przez papieży, Leona XIV, a wcześniej Franciszka, szczególnie często pojawia się kwestia ustalenia wspólnej daty Wielkanocy - postulatu podnoszonego od dekad przez środowiska ekumeniczne.
To nie przypadek. Jednym z praktycznych owoców Soboru Nicejskiego było właśnie ustalenie metody wyliczania daty Wielkanocy. Przyjęto zasadę, że Zmartwychwstanie będzie świętowane w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.
Problem w tym, że choć reguła wyznaczania daty Wielkanocy pozostała ta sama, Kościoły posługują się dziś różnymi kalendarzami. W XVI wieku katolicy przyjęli kalendarz gregoriański, zreformowany z inicjatywy papieża Grzegorza XIII. Kościoły prawosławne pozostały przy starszym kalendarzu juliańskim, który z biegiem stuleci coraz bardziej rozchodzi się z czasem astronomicznym. W rezultacie chrześcijanie najczęściej świętują swoje najważniejsze święto - Zmartwychwstanie Pańskie - w różnych terminach.
- To rodzi konkretne problemy duszpasterskie, dzieli rodziny, osłabia nasze świadectwo Ewangelii - mówił papież Leon XIV w czerwcu.
Decyzja o ujednoliceniu daty Wielkanocy - podjęta w miejscu, gdzie kiedyś ją określono - stałaby się spektakularnym gestem jedności.
Pierwsza pielgrzymka nowego papieża. Wspólne wyznanie wiary
Choć program papieskiej wizyty nie został jeszcze ogłoszony, jedno jest pewne: podróż do İzniku będzie czymś więcej niż hołdem dla przeszłości. Może stać się deklaracją kierunku: powrotu do źródeł, pytaniem o ideę jedności - w rzeczywistości, którą określa dziś podział wśród chrześcijan. Z pytaniem, co dziś znaczy wierzyć w jednego Boga.
- Do nicejskiego wyznania wiary odwołują się wszystkie główne wyznania chrześcijańskie. Jest to więc dobra okazja skupienia się na podstawowych treściach Ewangelii, które nas wszystkich łączą - podkreśla ks. Adamiak.
Jeśli sobór sprzed 1700 lat był próbą ujednolicenia wiary w świecie podzielonym politycznie i kulturowo, to być może podróż papieża do miejsca jego obrad stanie się próbą nowego zjednoczenia. Sobór Nicejski był nie tylko definicyjnym przełomem w historii doktryny, ale przede wszystkim wspólnym wysiłkiem znalezienia języka, który pozwolił wyrazić wiarę Kościoła w sposób jednoznaczny i zrozumiały, ponad kulturowymi i teologicznymi podziałami. To właśnie ten język - filozoficznie precyzyjny, a zarazem eklezjalnie wspólny - stał się narzędziem jedności.
Dziś, 1700 lat później, wyzwanie pozostaje podobne: jak mówić o tym, co istotne, wspólnie, nie relatywizując prawdy, ale też nie zamykając się w partykularnych idiomach? Podróż papieża Leona XIV do İzniku może być zapowiedzią nowego etapu poszukiwań wspólnego języka chrześcijan - języka, który zapewne ich nie zjednoczy, ale otworzy przestrzeń dla wspólnego wyznania wiary wobec podzielonego świata.











