Reklama

Rosja: Kolejna inscenizacja dla mediów podczas spotkania z Putinem

Nawet wyselekcjonowani rosyjscy "obrońcy praw człowieka" nie zostali dopuszczeni do emisji na żywo. Spotkanie Władimira Putina z Radą Praw Człowieka było nagrane wcześniej, a rosyjskiego prezydenta zdradził zegarek - powiadomił kanał Możem Objasnit w Telegramie.

Jak pisze Możem Objasnit, "spotkanie anonsowane jako rozmowa z Putinem w formacie online nie było emitowane na żywo, lecz zostało nagrane wcześniej".

- O 18.25 na zegarku Putina w kadrze nagrania jest godzina 18.05, a o 18.33 - godzina 18.13 - zauważył niezależny serwis.

- Być może służba prasowa obawiała się, że rozmowa nawet z najposłuszniejszymi członkami Rady ds. Praw Człowieka przebiegnie niezgodnie z planem. Chociaż taka możliwość została zminimalizowana jeszcze w listopadzie, gdy Putin usunął z Rady kilka osób, nielojalnych wobec Kremla i nie dających się w pełni kontrolować - pisze Możem Objaśnia. 

Reklama

Putin zatrudnia osoby szerzące kremlowską propagandę

W połowie listopada Putin podjął decyzję o usunięciu ze składu Rady m.in. założyciela Komitetu Przeciwko Torturom Igora Kalapina, dyrektora centrum informacyjno-analitycznego "Sowa" Aleksandra Wierchowskiego, a także dziennikarzy Nikołaja Swanidzego, Iwana Zasurskiego i Jekateriny Winokurowej.

Ich miejsce zajęły osoby w pełni lojalne wobec władz i znane z rozpowszechniania kremlowskiej propagandy, m.in. korespondent dziennika "Komsomolskaja Prawda" Aleksandr Koc, przedstawicielka kierownictwa Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego Julia Bielechowa oraz "deputowana" z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Jelena Pyszkina.

Inwazja na Ukrainę niewygodnym tematem

Według portalu Wiorstka członkowie Rady dopuszczeni do spotkania zostali przed nim poinstruowani, by nie poruszali "niewygodnych" tematów, zwłaszcza dotyczących inwazji na Ukrainę.

Na liście zabronionych zagadnień miały się znaleźć m.in. kwestie dotyczące rosyjskich strat ponoszonych na froncie, przepisów prawnych o "dyskredytacji" rosyjskich sił zbrojnych, egzekucji byłego żołnierza prywatnej firmy wojskowej, znanej jako grupa Wagnera, a także protestów matek zmobilizowanych żołnierzy.

To nie pierwszy przypadek, gdy media niezależne informują o inscenizacjach czy zmanipulowanych nagraniach podczas spotkań z rosyjskim przywódcą, co ma wynikać zarówno z lęków Putina zarówno przed bezpośrednim kontaktem z osobami postronnymi, jak i z ryzykiem, że w czasie rozmów zostaną poruszone nieodpowiednie tematy.

W spotkaniu uczestniczyły podstawione kobiety

Na początku listopada Putin spotkał się z "matkami zmobilizowanych żołnierzy", co miało rozładować napięcia związane z problemami rezerwistów na froncie, takimi jak brak wyposażenia i przygotowania, a także zmuszanie do walki na pierwszej linii

Z ustaleń mediów niezależnych wynika, że w spotkaniu uczestniczyły "podstawione" kobiety, m.in. urzędniczki.

Według mediów zmontowane było również nagranie spotkania z pracowniczkami linii lotniczych Aerofłot, które Putin odbył w marcu, zaledwie kilka dni po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Według wnikliwych obserwatorów postać Putina mogła zostać do nagrania "wklejona".

Kilka dni temu Kreml opublikował nagranie z samochodu, którym Putin miał odbyć przejażdżkę po odremontowanym Moście Krymskim, prowadzącym z Rosji na okupowany półwysep. Kamera nagrywa prowadzącego samochód Putina od tyłu, jego twarz jest widoczna tylko częściowo. Część komentatorów uznała, że za kierownicą mógł siedzieć sobowtór.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Rosja | Władimir Putin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy