Reklama

Reklama

​"Najsłabsze ogniwo" NATO celem Rosji? To punkt, który łączy kilka państw, w tym Polskę

Już po kilku godzinach wojny NATO postawiło na równe nogi swoje zaplecze, by chronić "najsłabsze ogniwo" Sojuszu. Chodzi o tzw. przesmyk suwalski, który łączy kilka krajów, w tym Polskę i może być jednocześnie kluczowym i łatwym celem dla Rosji. Atak w tym regionie całkowicie zmieniłby oblicze konfliktu w Europie.

Reuters informuje, że kilka godzin po tym, jak Rosja rozpoczęła wojnę w Ukrainie niemiecki dowódca marynarki Terje Schmitt-Eliassen otrzymał wezwanie wpłynięcia pięciu okrętów wojennych pod jego dowództwem na wody terytorialne Łotwy.

Powód? Jak najszybsze wsparcie dla wschodniej flanki NATO i skierowanie wzroku na najbardziej newralgiczny punkt - przesmyk suwalski. Region ten od dawna uważany jest, również przez samo NATO, za "najsłabsze ogniwo" Sojuszu.

Przesmyk suwalski - punkt zapalny

Przesmyk suwalski znajduje się na obszarze wokół Suwałk, Augustowa i Sejn. Nie tylko Polska ma jednak znaczenie w tym regionie. Jest to obszar graniczny między Polską a Litwą, i, co kluczowe, droga łącząca Białoruś i rosyjski Kaliningrad, co jednocześnie zapewnia prosty dostęp do Morza Bałtyckiego.

Reklama

Położenie geograficzne przesmyku jest więc wyjątkowo newralgiczne, a w dobie wojny w Ukrainie może być nawet dla Rosji kluczem do Zachodu. Reuters ostrzega, że to właśnie z tego powodu Władimir Putin może sobie obrać nowy cel i skupić się na przejęciu panowania na tym obszarze.

Kraje NATO od lat patrzą na ten fragment globu z niepokojem. Okres pokoju w Europie, próby gospodarczego i dyplomatycznego pojednania z Rosją i zburzenie żelaznej kurtyny oddaliły widmo zagrożenia, jednak wybuch wojny w Ukrainie z powrotem stawia przed NATO wyzwanie.

Otoczenie i odcięcie

Jak wynika z analizy agencji, choć konfrontacja NATO i Rosji wywołałaby globalny konflikt, Sojusz nie ma innego wyjścia niż przygotowanie się i na taki scenariusz. Dzięki panowaniu w przesmyku suwalskim Rosja mogłaby bowiem otoczyć kraje bałtyckie i skutecznie odciąć je od reszty Sojuszu.

Reuters podkreśla, że silnie uzbrojona w Kaliningradzie Rosja po jednej stronie i sprzyjająca jej Białoruś po drugiej kontra przesmyk suwalski mający ok. 65 km długości to łatwy cel dla Rosji. Utrzymanie basenu Morza Bałtyckiego w ryzach będzie wówczas możliwe jedynie od kierunków północnych (m.in. łotewska Ryga), gdzie po wybuchu wojny skierowano wsparcie.

Konflikt na Bałtyku to dodatkowy problem - zaopatrzeniowy. Dominacja na morzu i w przesmyku suwalskim byłaby dla krajów bałtyckich gwoździem do trumny. W takim wypadku droga morska i lądowa byłyby pod panowaniem Rosji, która mogłaby całkowicie przejąć kontrolę nad Litwą, Łotwą i Estonią.

Wówczas, poskreśla agencja, nawet statki handlowe mogłyby być istotnym czynnikiem militarnym. Reuters dodaje, że wystarczy przypomnieć sobie incydent z ubiegłego roku, kiedy kontenerowiec Ever Given utknął w Kanale Sueskim, blokując całkowicie ruch morski na kilka dni. Podobny scenariusz mogłaby wykorzystać i Rosja.

Obawy te, podaje Reuters, spowodowały, że NATO nadrabia straty i usiłuje wzmocnić swoje pozycje na newralgicznych obszarach. Jako postęp Reuters wskazuje również podejście Niemiec, które w końcu zdecydowały się na zwiększenie wydatków na obronę. Do tej pory partnerzy nie byli w stanie przekonać Niemiec do takiego posunięcia. 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy