Potężny pożar hali na Pomorzu. Stracono kontakt z jednym strażakiem
Pożar hali produkcyjnej w miejscowości Kawle na Pomorzu został opanowany, a obecnie trwa dogadzanie płomieni. Z jednym strażakiem wciąż nie ma kontaktu. Na miejscu znajduje się 68 zastępów straży pożarnej, zaangażowanych jest 300 strażaków. Działania służb są w toku.

Jak przekazał w rozmowie z Interią rzecznik prasowy Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, płonie hala produkcyjna w miejscowości Kawle w woj. pomorskim. - Działania strażaków są w toku - poinformował. Służby otrzymały zgłoszenie o godz. 15:53.
Płonie hala produkcyjna w Kawle. Na miejscu 300 strażaków
Mundurowy podkreślił jednocześnie, że służby mają do czynienia z "dużym pożarem". Na razie nie jest znana jego powierzchnia. Z najnowszych informacji wynika, że podczas akcji gaśniczej stracono kontakt z jednym strażakiem. Trwa akcja poszukiwawcza.
Jak przekazał w komunikacie prasowym rzecznik prasowy komendanta głównego PSP st. bryg. Karol Kierzkowski, "podczas działań gaśniczych prowadzonych przez jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych przed przybyciem pierwszych zastępów Państwowej Straży Pożarnej jeden z druhów Ochotniczej Straży Pożarnej spadł do wnętrza zadymionej hali".
"Obecnie roty ratownicze prowadzą intensywne przeszukiwanie obiektu" - dodał.
Rzecznik doprecyzował, że płomienie objęły "akumulatorownię zlokalizowaną na poddaszu zakładu przetwórstwa drobiu".
Na stan z godz. 21:39 na miejscu znajduje się 68 zastępów straży pożarnej. W akcję gaśniczą zaangażowanych jest 300 strażaków. W czwartek nad ranem płomienie udało się opanować i trwa dogaszanie pożaru.
Według najnowszych informacji akcja gaśnicza została podzielona na cztery odcinki bojowe. Na miejscu znajduje się również wójt gminy Sierakowice, starosta kartuski oraz wicewojewoda pomorski Emil Rojek.
Jak poinformował podczas nocnej konferencji prasowej zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Grzegorz Szyszko, "spaliło się około dwóch ton amoniaku". - Cały czas monitorujemy temperaturę pożaru dronami, kamerami termowizyjnymi. Jeszcze nie jest tak bezpiecznie, żebyśmy mogli swobodnie wprowadzać ratowników do wewnątrz - dodał.
Rzecznik zaznaczył także, że wszyscy pracownicy, którzy w trakcie wybuchu pożaru przebywali na terenie zakładu, zostali ewakuowani.
Wicewojewoda pomorski Emil Rojek powiedział natomiast, że przyczyny pożaru będzie wyjaśniała policja. - Każdy z możliwych scenariuszy będzie analizowany - podkreślił.












