Reklama

Tajemnicza spółka i hazardowy biznes. Polityk pod lupą ministerstwa

Ministerstwo Finansów zablokowało stronę gramysystemem.pl założoną przez krakowskiego radnego Łukasza Wantucha. Witryna zachęcała postronne osoby do przekazywania pieniędzy politykowi, który później kupował za nie losy na loterii. W razie ewentualnej wygranej pieniądze byłyby dzielone pomiędzy graczy. W przypadku większych kwot, 10 proc. miało trafić na konto spółki polityka, który planował pozyskać 100 tys. graczy. Ostatecznie strona trafiła do rejestru domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnych z ustawą. Kilkanaście godzin po nałożeniu blokady polityk uruchomił bliźniaczy serwis.

Krakowski radny Łukasz Wantuch z prezydenckiego klubu "Przyjazny Kraków" założył spółkę Gramy Systemem oraz stronę internetową o tej samej nazwie i zachęcał postronne osoby do wpłacania pieniędzy, które miały zostać przeznaczone na zakup losów w Lotto i Eurojackpot. Teraz biznesem polityka zainteresowało się Ministerstwo Finansów, które twierdzi, że działania samorządowca są niezgodne z prawem. 

Zapoznaliśmy się z dostępnymi dokumentami i skontaktowaliśmy się z urzędnikami resortu.

Spółka od hazardu

Jak wynika z Krajowego Rejestru Sądowego, w lipcu 2021 r. radny Wantuch założył spółkę Gramy Systemem. Jej kapitał zakładowy, według dokumentów, to 100 tys. zł. Większość udziałów ma w niej właśnie radny Wantuch i wyceniane są one na 50,7 tys. zł.

Reklama

Spółka miała odpowiadać za tzw. gry systemem. Wynika to z regulaminu opracowanego przez radnego. 

Mechanizm działania spółki był taki: strona gramysystemem.pl skupia postronne osoby, które wpłacają pieniądze (każdy według uznania). Później za zgromadzone środki kupowane są losy. Jak wynika z napisanego przez radnego regulaminu, w wypadku wygranej powyżej 100 tys. zł. "organizator gry zawsze pobiera 10 proc. prowizji". Ta jest dzielona pomiędzy udziałowcami proporcjonalnie do ich udziałów.

Przeczytaj także: Parafianie na kolędzie dostali nietypowe pisma. Ksiądz pośrednikiem dewelopera

Serwis założony przez radnego miał skupiać 100 tys. osób. Tak wynika ze słów polityka. Ostatecznie, jeśli wierzyć danym ze strony gramysystemem.pl, udało się do wspólnej gry namówić 39 osób.

Co istotne, 13 października 2019 r. weszły w życie przepisy wprowadzające Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych. Jego stworzenie miało ułatwić walkę m.in. z praniem pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.

W skrócie: każdy przedsiębiorca działający w formie spółki handlowej ma obowiązek zgłoszenia się do rejestru. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu przedsiębiorca na zgłoszenie się ma siedem dni od momentu wpisania spółki do Krajowego Rejestru Sądowego. Sprawdziliśmy: mimo że spółka działa od lipca 2021 r., to do tej pory nie wskazano kto jest beneficjentem rzeczywistym. Za brak takiego zgłoszenia grozi kara nawet do miliona złotych.

Ministerstwo Finansów reaguje

Tymczasem kilka dni temu osoby próbujące wejść na stronę gramysystemem.pl nie mogły tego zrobić. Zamiast tego pojawiał się komunikat Ministerstwa Finansów informujący o próbie połączenia się z nielegalną stroną internetową, dlatego dostęp został zablokowany.

"Ta domena internetowa została wpisana do rejestru domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnych z ustawą o grach hazardowych" - napisano w komunikacie. Z informacji uzyskanych w ministerstwie wynika, że strona została wpisana do rejestru 19 stycznia.

Przeczytaj także: Robert zniknął, sprawa umorzona. "Dlaczego skoro są dowody?"

Zapytaliśmy urzędników z resortu finansów, co było powodem blokady strony. "Pytanie dotyczy sprawy indywidualnej, w związku z tym wyłączona jest możliwość udzielania jakichkolwiek informacji" - napisało biuro prasowe ministerstwa w przesłanej odpowiedzi. Dodano jednak, że domeny umieszczone w rejestrze podlegają wpisowi w momencie "gdy zachodzi, któraś z przesłanek określonych w artkule 15f ust. 4 pkt 1 ustawy o grach hazardowych". Oznacza to, że strona gramysystemem.pl była - według resortu - wykorzystywana do "urządzania gier hazardowych" lub "promowania gier hazardowych" niezgodnych z przepisami prawa.

- To jest dla mnie niezrozumiała sytuacja. Będę się od tej decyzji odwoływać. To jest wspólna zabawa polegająca na tym, że kupujemy razem losy lotto. Nie robię tego dla zysku - wyjaśnia w rozmowie z Interią radny Łukasz Wantuch. - Spółka istnieje na papierze i nie ma żadnych przychodów ani dochodów. Ona została założona, ponieważ plan był taki, że uda się namówić 100 tys. osób do gry systemem. Wtedy ta spółka miała sens. Dlatego będę ją likwidować, bo więcej z nią problemów niż pożytku. Według regulaminu 10 proc. jest pobierane od wygranej powyżej 100 tys. zł. Wszystko po to, ponieważ trzeba było wyznaczyć jakiś próg. Jednak do tej pory nie było takiej wygranej  - dodaje.

Więcej wiadomości z Krakowa i Małopolski przeczytasz: tutaj

Co ciekawe, z dokumentów KRS wynika, że radny Wantuch ma akcje wyceniane na 50,7 tys. zł. Zgodnie z przepisami prawa jest zobligowany składać oświadczenie majątkowe. Nie ma w nim jednak żadnych informacji o posiadanych przez radnego akcjach.

- Dla mnie spółka jest martwa i tylko na papierze. Dlatego nie wpisałem w oświadczeniu majątkowym, że posiadam akcje, ponieważ nie prowadzi ona działalności. Skoro nie działa, to po co to wpisywać? Dokonam jednak niezbędnej korekty w oświadczeniu majątkowym - wyjaśnia radny.

- Dlaczego ta strona została zablokowana, tego nie wiem. Nie dostałem żadnego pisma z ministerstwa. Na początku wszystko robiliśmy na kartce papieru, potem powstała ta strona, aby ułatwić organizację. Podejrzewam, że gdyby to dalej było na kartce papieru, to nie byłoby żadnego problemu. To nie jest biznes. Jedyne pieniądze jakie tutaj wchodzą, to jeśli trafimy główną wygraną - dodaje.

Radny założył kolejny serwis

Już po rozmowie z Interią radny opublikował na swoim profilu na Facebooku wpis, w którym sugeruje, że "wie o co chodzi". Jego zdaniem ministerstwo w 2021 r. w przesłanej odpowiedzi na pytania radnego miało stwierdzić, że jego pomysł jest legalny, a w 2023 r. zmieniło zdanie. Wszystko - zdaniem radnego - z powodu, że opinię wydawały dwa różne departamenty.

- Delikatnie mówiąc, to nadinterpretacja. Proszę zapoznać się z pytaniami jakie ten pan zadał i jaka jest odpowiedź. Czym innym jest kupić sobie kupon z kolegą okazjonalnie, a czym innym jest zakładać spółkę, pisać regulamin, organizować grę i zachęcać do udziału w niej - mówi nam jeden z urzędników Ministerstwa Finansów, prosząc o anonimowość. I zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. - Skoro spółka działała, to powinna składać sprawozdania finansowe. A dwa, jeśli osoby przekazywały pieniądze spółce, to ta powinna się z nich rozliczyć i zapłacić podatki - dodaje.

Sprawdziliśmy: spółka Gramy Systemem nie złożyła żadnego sprawozdania finansowego.

Tymczasem kilkanaście godzin po tym jak urzędnicy Ministerstwa Finansów zablokowali serwis gramysystemem.pl, radny Wantuch uruchomił bliźniaczy serwis.

 Komisja Nadzoru Finansowego interweniuje 

To nie jedyne kontrowersje związane z radnym. Chodzi o firmę Wantuch Investment założoną przez krakowskiego polityka i reklamowaną, jako fundusz inwestycyjny. W październiku 2020 r. Komisja Nadzoru Finansowego wpisała ją na listę ostrzeżeń publicznych i skierowała sprawę do prokuratury. 

Chodziło o to, że radny bezprawnie używa wyrażenia "fundusz inwestycyjny" w kontekście swojej firmy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała sprawę do sądu. W grudniu 2022 r. Sąd Okręgowy w Krakowie umorzył warunkowo sprawę. W praktyce oznacza to, że radny przyznał się, że użył takiego sformułowania, ale wynikało to z jego niewiedzy. Sąd uznał, że co prawda radny nie mógł tego zrobić, ale szkodliwość czynu była mała i umorzył sprawę.

Kolejną kontrowersją jest stanowisko podinspektora ds. innowacji, jako radny otrzymał kilkanaście miesięcy temu w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa. W wywiadzie udzielonym niedawno "Gazecie Krakowskiej" radny Wantuch na pytanie dlaczego trafił do jednostki, odpowiedział: "uznałem, że potrzebna jest osoba, która będzie znała funkcjonowanie urzędu miasta od wewnątrz".

Zobacz również: Legendarny klub z Krakowa na sprzedaż. Miasto liczy na miliony

Tymczasem we wtorek (24.01 - przyp. red) nowa dyrektor ZDMK rozwiązała z radnym umowę za porozumieniem stron. - Pani dyrektor przyjrzała się działaniom pracowniczym pana Wantucha oraz zobaczyła, że wiele czasu poświęca on pracy radnego. Doszło do spotkania, a czego efektem było rozwiązanie umowy za porozumieniem stron - wyjaśnia w rozmowie z Interią Jacek Bartlewicz, rzecznik prasowy ZDMK.

Na początku stycznia radny Wantuch został zawieszony na pół roku w obowiązkach klubu prezydenckiego "Przyjazny Kraków".

Według radnego Wantucha powodem zawieszenia go w prawach członka klubu była rezolucja dotycząca tego, aby nauka religii nie była finansowana z publicznych pieniędzy. Radny odwołał się od tej decyzji. 

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Małopolskie | Kraków | hazard

Reklama

Reklama

Reklama