Reklama

Reklama

Konstantynów Łódzki: Samochód przebił się przez ścianę kamienicy

W niedzielę (27 września) w Konstantynowie Łódzkim samochód osobowy przebił się przez ścianę oraz okna kamienicy. - Gdybym nie poszła do łazienki, byłabym pod samochodem - mówi Polsat News pani Tamara, Ukrainka wynajmująca pokój, w który wjechało auto.

Do wypadku doszło w niedzielę ok. godz. 23.30 u zbiegu ul. Łaskiej i ul. Kilińskiego w Konstantynowie Łódzkim.

Nie zatrzymała się na skrzyżowaniu

Reklama

Ze wstępnych informacji policji wynika, że 23-letnia mieszkanka Konstantynowa, kierując volkswagenem, nie zatrzymała się na skrzyżowaniu. Pojazd wybił się na krawężniku, przeleciał nad barierkami i uderzył w ścianę kamienicy, przebijając się do jej wnętrza - informuje serwis expressilustrowany.pl.

Aby wyswobodzić kobietę z pojazdu, potrzebna była interwencja strażaków. 

- Na miejscu okazało się, że pojazd przebił dwie ściany nośne i zawisł na kołach. Aby wydostać kierującą z auta, strażacy musieli wyciąć jego dach - mówi rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Pabianicach Szymon Giza.

23-latka przebywa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. m.in. z podejrzeniem złamania ręki i innymi obrażeniami ciała. Jednak ze względu na stan zdrowia niemożliwe było przeprowadzenie badania alkomatem. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa pabianickiej policji, podkom. Ilona Sidorko, od kobiety pobrano krew do badania na zawartość alkoholu i narkotyków. Nie są jeszcze znane ich wyniki.

W kamienicy mieszkają cztery rodziny

W kamienicy, w której zatrzymał się volkswagen, mieszkały cztery rodziny - łącznie dziewięć osób. 

- Kiedy się to zdarzyło, byłam w mieszkaniu. Gdybym nie poszła do łazienki, byłabym pod samochodem - mówi Polsat News pani Tamara, Ukrainka wynajmująca pokój, w który wjechało auto. - Wyszłam i nie rozumiałam, co się stało. Ktoś krzyknął: Tamara, żyjesz? Odpowiedziałam: tak, co się stało?. A ktoś mówi: samochód wjechał do pokoju - relacjonuje.

Budynek został wyłączony z użytkowania.

Ewakuacja

Ewakuowani z domu mieszkańcy noc spędzili m.in. w ośrodku rekreacyjno-sportowym oraz u swoich rodzin. Na razie nie mogą oni wrócić do swoich mieszkań. W budynku nadal bowiem znajduje się samochód i dopiero po jego usunięciu o ewentualnym powrocie do nieruchomości lokatorów zdecyduje kontrola z Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

Wstępnie straty oszacowano na ponad 200 tys. zł. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy