Reklama

Reklama

Wyższe kary dla kierowców. Poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz: Państwo staje się coraz okrutniejsze wobec obywateli

"Głosowałem przeciw drastycznemu podwyższeniu mandatów i kar dla kierowców" - napisał na Twitterze poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz, wywołując gorącą dyskusję. Sprawdziliśmy. Sienkiewicz głosował przeciw… odrzuceniu tej propozycji. W rozmowie z Interią przyznał, że się pomylił. - We wpisie, zamiast czasu przyszłego, zastosowałem czas teraźniejszy - stwierdził.

W piątkowe popołudnie Sejm nie przyjął wniosku PSL-Koalicji Polskiej w sprawie odrzucenia projektu noweli zaostrzającej kary dla sprawców wykroczeń drogowych. Głosowało 445 parlamentarzystów, wśród których "za" wnioskiem było 51 posłów, "przeciw" 384, a dziesięciu się wstrzymało. Projekt trafił więc do sejmowej komisji infrastruktury. O tym, co dokładnie może się zmienić dla kierowców, piszemy na końcu artykułu.

W sprawie głos zabrał Bartłomiej Sienkiewicz, poseł Koalicji Obywatelskiej i były minister spraw wewnętrznych. W niedzielny wieczór napisał na Twitterze: "Głosowałem przeciw drastycznemu podwyższeniu mandatów i kar dla kierowców. Państwa dają obywatelom coraz mniej, a chcą zabierać coraz więcej. Tak dalej nie pojedzie".

Reklama

Jak dodał, jego wpis nie dotyczy wyłącznie PiS-u, "ale w ogóle". W kolejnych postach tłumaczył: "Gigantyczne kary finansowe dla kierowców to nie jest żadne rozwiązanie, to tylko zwiększenie korupcji". "Radary, kontrole, nieuchronność kary zmniejszają ilość wypadków. System, a nie 'ziobryzm'. Jeszcze nie dotarło po sześciu latach?" - pytał.

Politycy krytykują Bartłomieja Sienkiewicza. Wśród nich Zandberg i Dziemianowicz-Bąk

Wpisy Sienkiewicza spotkały się z krytyką części użytkowników Twittera oraz formacji posiadających konta na tym portalu społecznościowym. "W Norwegii za przekroczenie prędkości zaledwie o 5 km/h grozi mandat 850 koron. Za przekroczenie prędkości o 30 km/h traci się prawo jazdy. Straszna korupcja w tej Norwegii, proszę zobaczyć, jak to państwo się 'stoczyło'" - napisano z oficjalnego profilu partii Razem.

Lider tego ugrupowania Adrian Zandberg dodał: "Szybki obrazek skąd się bierze 'kamieni kupa'. Liberalny populizm jest wszechobecny, bo łatwy i wygodny dla polityków. A przy okazji kompletnie destrukcyjny dla tego, co wspólne. W 2021 w głowach klasy politycznej ciągle rządzi Janusz Korwin-Mikke. Tak się dalej faktycznie nie pojedzie".

 

Działaczka Razem Martyna Działoszyńska postanowiła "nazwać po imieniu" tweeta Sienkiewicza. "Głosował pan za bezkarnością ludzi, którzy zagrażają bezpieczeństwu innych na drogach" - podkreśliła. Z kolei Wanda Nowicka z Lewicy stwierdziła: "Plaga wypadków drogowych, w tym ze skutkiem śmiertelnym, ogromna. Rocznie ginie 2,5 tys. osób. Tych śmierci można by uniknąć, gdyby politycy nie bali się adekwatnie karać piratów drogowych. W tej sprawie nie warto być pod publiczkę, bo tu chodzi o życie".

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również z Lewicy, przypomniała o "ponad 23 tys. wypadków rocznie" oraz 26 tys. rannych. "Koszt tej rzezi to 56 mld zł na rok! Przestępcy drogowi są praktycznie bezkarni, wysokość mandatów nie była zmieniana od ćwierć wieku. Projekt trzeba poprawić, ale prawo zdecydowanie należy zmienić!" - oceniła. Inna lewicowa posłanka Katarzyna Kotula uznała, że Sienkiewicz "na złość PiS-owi pozwoli piratom drogowym czuć się bezkarnie", co w konsekwencji przyczyni się do śmierci ludzi na drogach.

Poseł PiS do Sienkiewicza: Na Słowacji są podobne mandaty, ale płatne w euro

Natomiast aktywiści z ruchu Miasto Jest Nasze zachęcili posła KO, aby sięgnął do ich raportu "Ofiary prędkości". "Warto czasem się dokształcić. W raporcie tłumaczymy, bardzo przystępnie, dlaczego mandaty muszą wzrosnąć. Może znajdzie Pan też czas na chwilę refleksji nad historiami ofiar wypadków" - dodali.

Bartłomiejowi Sienkiewiczowi odpowiedział także poseł PiS Filip Kaczyński. "Jedź Pan na Słowację i przekrocz prędkość o 20km/h. Kwoty podobne, tyle że w euro" - przypomniał.

Sienkiewicz przyznaje Interii: "To oczywista pomyłka"

Sejmowe głosowanie, w którym Sienkiewicz zagłosował "przeciw", dotyczyło jednak wniosku PSL-KP o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Poseł KO, podobnie jak niemal wszyscy członkowie jego klubu, a także znaczna większość polityków PiS-u oraz Lewicy, przyczynił się więc do tego, że propozycja zmian w prawie trafiła do komisji infrastruktury, a nie "kosza".

W rozmowie z Interią były minister przyznał się do "oczywistej pomyłki". Jak jednak zastrzegł, chodzi nie o złe "podniesienie ręki" w głosowaniu w Sejmie, ale o formę, w jakiej napisał tweeta. - Chodziło mi o to, że jeśli to (nowelizacja - red.) będzie utrzymane, zagłosuję przeciw. We wpisie, zamiast czasu przyszłego, zastosowałem czas teraźniejszy - wyjaśnił.

Zapytany, jak reaguje na nieprzychylne mu odpowiedzi na jego tweety dotyczące proponowanych zmian dla kierowców, odparł: "Sytuacja, w której wylewa się cały hejt lewicy i jednocześnie krytyka ze strony PiS-u jest dowodem, że idę słuszną ścieżką".

Jego zdaniem krytycy jego stanowiska wykazują się czystym populizmem. - Gdy byłem szefem MSW, wprowadzony został przepis o automatycznej utracie prawa jazdy przy dwukrotnym przekroczeniu dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym. Przeprowadzano także kaskadowe kontrole i tzw. trzeźwe poranki - wyliczał. 

"Państwo staje się coraz okrutniejsze wobec obywateli"

Jak dodał Bartłomiej Sienkiewicz, za czasów poprzednich rządów w Polsce notowano najwyższą dynamikę spadku liczby przestępstw drogowych, na co wpływ miało kilka tysięcy radarów mierzących prędkość, rozstawionych przy drogach. - Tymczasem rozwiązania rządu, wielokrotnie próbowane przez ministra Zbigniewa Ziobrę, są takie, że gdy mamy kłopot społeczny to podwyższamy maksymalnie kary, co zwalnia państwo z efektywnego działania - ocenił.

Przypomniał, iż w wyniku orzeczenia TK zmalała do około 400 liczba radarów wyłapujących kierowców przekraczających prędkość. - Gdy decyzja Trybunału odbierała radary gminom, strona rządowa mówiła, że takie urządzenia postawi "w inny sposób". Jednak nic takiego się nie stało, a radary są najbardziej skuteczne w naszym kręgu kulturowym, bo cechują się automatyzmem i nieuchronnością kary - wymieniał.

Sienkiewicz stwierdził, że "nie jest przeciwko podwyższaniu mandatów czy kar grzywny". - Rzecz polega na proporcji, bo w przypadku tej nowelizacja jest ona absurdalna, a to dowód bezsilności rządu. Jeśli średnia wypłata w Polsce to około 4 tys. zł, nie można myśleć o wprowadzeniu grzywny 30 tys. zł - podkreślił.

Poseł KO powiedział również Interii, że państwo "staje się coraz okrutniejsze wobec swoich obywateli", a jednocześnie nie jest w stanie pilnować granicy, nie panuje nad zagrożeniami, a sektor usług publicznych staje się coraz bardziej kiepski. 

- Gdyby logika była taka, że państwo daje obywatelom to, co im obiecał rząd, a teraz rządzący muszą ich "wychować" drakońskimi karami, bo się nie stosują, to kto wie, czy bym tego nie poparł. Lecz sytuacja, w której państwo nie dostarcza tego, do czego się zobowiązało, a jednocześnie ekstremalizuje kary, podważa zaufanie do niego, co prowadzi do jeszcze większej dewastacji - podsumował Bartłomiej Sienkiewicz.

Wyższe mandaty drogowe. Co może się zmienić?

Nowelizacja Prawa o ruchu drogowym zakłada m.in. podwyższenie maksymalnej wysokości grzywny z 5 do 30 tys. zł oraz zwiększenie wysokości grzywny, którą nałożyć można w postępowaniu mandatowym - do 3,5 tys. zł, a w przypadku zbiegu wykroczeń - do 4,5 tys. zł. Zgodnie z propozycją ofiary wprowadzona zostanie renta, która będzie wypłacana osobom najbliższym ofiary wypadku drogowego przez sprawcę umyślnego przestępstwa ze skutkiem śmiertelnym.

Nowelizacja przewiduje też ustanowienie minimalnej wysokości kary grzywny na poziomie 1,5 tys. zł wobec sprawcy kierującego pojazdem mechanicznym, który przekracza dopuszczalną prędkość jazdy o ponad 30 km/h, niezależnie od tego czy naruszenie zostało stwierdzone w obszarze zabudowanym czy poza nim. Jeśli sprawca, będąc prawomocnie ukarany popełni inne wykroczenie drogowe - określone w przepisach - w ciągu 2 lat, zostanie ukarany grzywną w wysokości od 3 do 30 tys. zł.

Karze grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł będzie podlegać osoba kierująca pojazdem mechanicznym, niestosująca się do zakazu wyprzedzania określonego ustawą bądź znakiem drogowym. Inny z artykułów przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł dla sprawcy, który prowadził pojazd na drodze publicznej, strefie zamieszkania i strefie ruchu bez wymaganego uprawnienia. Taka sama kara będzie groziła za prowadzenie pojazdu bez dopuszczenia go do ruchu.

Jednym z kluczowych rozwiązań, jakie zaproponowano w projekcie jest także wprowadzenie renty, która będzie wypłacana osobom najbliższym ofiary wypadku drogowego przez sprawcę umyślnego przestępstwa ze skutkiem śmiertelnym.

Nowe prawo. Kiedy skasują się punkty karne?

Karze grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł będzie podlegać osoba kierująca pojazdem mechanicznym, niestosująca się do zakazu wyprzedzania określonego ustawą bądź znakiem drogowym. Inny z artykułów przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł dla sprawcy, który prowadził pojazd na drodze publicznej, strefie zamieszkania i strefie ruchu bez wymaganego uprawnienia. Taka sama kara będzie groziła za prowadzenie pojazdu bez dopuszczenia go do ruchu.

Wprowadzony zostanie również mechanizm uzależniający usunięcie punktów karnych za naruszenie przepisów ruchu drogowego od uregulowania mandatu. Dodatkowo punkty będą kasowane dopiero po upływie 2 lat od dnia zapłaty grzywny.

Po zmianach za naruszenie przepisów ruchu drogowego kierowca będzie mógł dostać nawet 15 punktów karnych, obecnie maksymalna liczba punktów za niektóre wykroczenia to 10. Zmianą jest również zniesienie szkoleń, po odbyciu których liczba punktów otrzymanych przez kierowcę ulegała zmniejszeniu. Planowany termin wejścia w życie ustawy to 1 grudnia 2021 r.

Wiktor Kazanecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy