Tusk: Nie lekceważę Palikota, ale nie histeryzuję

emptyLike
Lubię to
Lubię to
like
0
Super
relevant
0
Hahaha
haha
0
Szok
shock
0
Smutny
sad
0
Zły
angry
0
Udostępnij

Janusz Palikot przedstawił w sobotę 15 swych postulatów programowych. Ogłosił, że w grudniu odejdzie z PO i złoży mandat poselski. Palikot odpowiedział na pewne zapotrzebowanie społeczne - uważają politolodzy. Nie lekceważę i nie histeryzuję - mówi o nowym ruchu Donald Tusk.

Fot. P. Bławicki
Fot. P. BławickiAgencja SE/East News

- Powiem bardzo otwarcie jako szef Platformy: nie ma powodu do histeryzowania, ale trzeba się przejmować różnymi zdarzeniami, również takimi. Także nie lekceważę, nie histeryzuję - powiedział lider PO, premier Donald Tusk pytany o ewentualne zagrożenie ze strony nowego ruchu i dodaje, że z ciekawością będzie obserwował czy powiedzie się kolejny eksperyment na scenie politycznej.

15 postulatów Palikota

Na sobotni kongres Ruchu Poparcia Palikota w Sali Kongresowej przybyło ok. 4 tys. osób. Wśród 15 postulatów programowych, które przedstawił im Palikot znalazły się m.in.: usunięcie religii ze szkół, prawo kobiet do aborcji, darmowa antykoncepcja, refundacja in vitro, wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach, zaprzestanie finansowania Kościoła ze środków publicznych.

W relacjach obywatel-państwo Palikot chce m.in. jawności dokumentów urzędowych - miałyby być dostępne w internecie. Chce rejestracji związków partnerskich (hetero- i homoseksualnych), równej płacy dla kobiet i mężczyzn.

Palikot zaproponował też, aby parlamentarzyści i samorządowcy mogli sprawować mandat maksymalnie dwie kadencje. Jest za zniesieniem (lub ograniczeniem) subwencji budżetowej dla partii, jednomandatowymi okręgami wyborczymi i likwidacją Senatu, a także ograniczeniem liczby posłów do 300. Chce darmowego internetu i przeznaczania 1 proc. środków budżetowych na kulturę.

Palikot o politycznych dinozaurach

Palikot nie szczędził słów krytyki swym konkurentom politycznym: Waldemarowi Pawlakowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu, a nawet Donaldowi Tuskowi. Nazwał ich "politycznymi dinozaurami, które od 20 lat obecni są w polityce". Wezwał, by w partiach politycznych wprowadzić kadencyjność przywództwa.

"Państwo okupowane przez Kościół"

Szczególny entuzjazm uczestników kongresu wywołały antyklerykalne fragmenty wystąpienia Palikota, który mówił m.in. o "imperializmie Kościoła" i "wypasionych brzuchach biskupów". "Od 10 kwietnia - wielkiej tragedii - można odnieść wrażenie, że nie istnieje państwo polskie, że jest okupowane przez Kościół. Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, by odzyskać państwo polskie" - mówił.

Palikot odchodzi z PO

Palikot zadeklarował, że odchodzi z PO - zrobi to 6 grudnia, jednocześnie złoży mandat poselski. "Nie można wychodzić z partii i dalej tkwić dla pensji i iluzji wpływów w parlamencie" - tłumaczył.

Zapewnił, że jeżeli nowy projekt nie wyjdzie, odejdzie z polityki.

Gośćmi sobotniego kongresu byli m.in. posłowie: PO - Kazimierz Kutz i SLD - Ryszard Kalisz, b. pełnomocnik rząd ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, prof. Magdalena Środa i pisarka Manuela Gretkowska. Wszyscy wzięli udział w dyskusji po wystąpieniu Palikota.

W rozmowie z dziennikarzami Palikot deklarował, że "nie da się zapędzić do brutalnego atakowania PO", nie chce też - jak mówił - rozbijać Platformy. W sobotę jednak, jeszcze przed południem zaatakował PO i jej szefa na swym blogu. Ocenił, że premier jest "wyczerpany i wypluty z pomysłów", a PO nazwał "dupowatą, starą, zgryźliwą i zgnuśniałą ciotką".

Tusk: Co tu powiedzieć?

- Co tu powiedzieć? Wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że Janusz Palikot używa niekonwencjonalnych, a czasami brutalnych czy bardzo przykrych sformułowań i ci, którzy byli do tej pory przez niego oszczędzani, też muszą się przyzwyczaić, że ta paleta postaci, co do których będzie używał barwnych określeń, się poszerzy - tak słowa Palikota skomentował premier.

Palikot zapowiedział, że jeszcze w grudniu odbędzie się w Lublinie kolejna konferencja Ruchu Poparcia, wyraził przekonanie, że wówczas staną już za nim struktury. Poseł mówił, że chce pozyskać do ruchu ludzi młodych. "Ten ruch ma być po to, aby ludzie, którzy mają dzisiaj 30 lat, weszli do polityki. Tacy będą liderzy regionalni stowarzyszenia" - podkreślił Palikot.

Kto za Palikota?

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział w niedzielę, że jeszcze przed 6 grudnia będą zmiany na funkcji szefa lubelskiej PO. Funkcję pełni obecnie Palikot.

Politycy zarówno PO, PSL, jak i SLD bagatelizowali w rozmowie z PAP znaczenie sobotniego kongresu. Wiceszef Platformy Waldy Dzikowski zapewniał, że nie obawia się konkurencji ze strony Palikota; według niego, jeżeli ktokolwiek ma się bać, czy zastanawiać się nad swoją sytuacją polityczną, to SLD. Poseł Sojuszu Bartosz Arłukowicz mówił jednak, że cieszy się, że postulaty lewicy stają się coraz bardziej popularne, a im więcej ludzi w Polsce mówi o tych wartościach, tym lepiej.

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski chwalił organizację kongresu, ale - dodał - jego gospodarz nie powiedział nic oryginalnego. Adam Hofman z PiS ma nadzieję, że projekt Palikota nie wypali, bo "nie byłoby dobrze, gdyby w życiu publicznym było więcej tego typu postaw, jak Palikota - czyli nieszanowania wszelkich autorytetów, podważania wszystkiego, co jest przyjęte jako pewien konwenant w życiu społecznym".

Zdaniem politologa prof. Radosława Markowskiego, Palikot odpowiedział na coś, co można by nazwać społecznym zamówieniem. "To nie jest tak, że to jest kreacja Palikota. Jednak coś w kraju się dzieje. Dwie partie prawicowe, różnie prawicowe, nie dają odpowiedzi na pewne problemy. Pat między nimi powoduje, że wiele merytorycznych kwestii nie jest dyskutowanych. Myślę, że Palikot ma dobre wyczucie, co przynajmniej części z ludzi jest potrzebne" - uważa.

"Palikot powiedział to, o czym się nie mówi"

"Trzeba przyznać, że Janusz Palikot powiedział w swoim przemówieniu to, o czym w polskiej polityce głośno się nie mówi, a o czym generalnie mówi ulica, mówią ludzie. Nawet bezbarwne wystąpienia, które następowały, akcentowały jedno - że Polska przez ostatnich 21 lat, reformowana bez części udziału części opinii publicznej, pozostawiona w bardzo konserwatywnych relacjach, chociażby jeśli chodzi o relacje państwo - Kościół, to już nie jest ta Polska, która przystaje do nowoczesnej Europy" - ocenia z kolei politolog dr Wojciech Jabłoński.

W opinii politologa ponadto, Palikot nie powinien obrażać się na Tuska. "Zdaje się, że dzisiaj Palikot przeholował tylko w jednym momencie - tym wpisem na blogu, że premier nie ma już pomysłów. Nie wolno mu tego mówić, bo premier będzie Palikotowi potrzebny w przyszłości" - uważa Jabłoński.

Prof. Andrzej Rychard nie lekceważy nowej inicjatywy. "Moim zdaniem Janusz Palikot może dość mocno namieszać, przynajmniej w kwestiach programowych i uczynić sytuację pozostałych partii trudną" - mówi.

Według telefonicznego sondażu Homo Homini przeprowadzonego w piątek, Ruch Poparcia Palikota może liczyć obecnie na 3,8 proc. głosów.

W sobotę przeciwko używaniu przez Palikota nazwy "Nowoczesna Polska" zaprotestowała fundacja o tej samej nazwie. Zdaniem Fundacji, takie działanie narusza jej dobra osobiste.

Przejdź na