Reklama

Reklama

Tusk: My naprawdę wygramy te wybory. Chcę zapewnić, że mi nie odbiło

- Oczywiście ten sondaż, który wydaje się sondażem przełomowym, daje powody do satysfakcji. Mi osobiście też. Ale chcę was zapewnić, że mi nie odbiło - powiedział Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami w Ostrowie Wielkopolskim.

- Chciałem wam wszystkim podziękować, za to, że od kilkudziesięciu godzin, wszyscy w Polsce wiedzą, że to co wydawało się niemożliwe, dziś wydaje się być w zasięgu ręki. My naprawdę wygramy te wybory - powiedział lider PO odnosząc się do najnowszego sondażu Kantar Public, w którym Koalicja Obywatelska wyprzedziła Zjednoczoną Prawicę. 

Tusk przyznał, że "są powody do satysfakcji", a "wszystko idzie zgodnie z planem". 

Reklama

- Ja wiele miesięcy temu powiedziałem, że tej jesieni chcemy przekroczyć 30 procent i że przed ostateczną rozgrywką chciałbym żeby Koalicja Obywatelska stała się niekwestionowanym liderem sondaży. Nic nie jest gwarantowane. Wszystko jest w naszych rękach, ale nikt nam nic za darmo nie da - dodał Tusk. 

Tusk: Rządowi Morawieckiego zostało 26 proc. poparcia

- Przed nami jest jeszcze naprawdę poważna batalia - mówił. Przewodniczący PO powiedział, że dziś pojawił się również drugi sondaż przygotowany przez CBOS. - Trudno podejrzewać tę pracownie o sympatię do mnie, czy też opozycji. Według tego badania rząd Morawieckiego cieszy się rekordowo niskim poparciem w historii tej ekipy, ale również rekordowo niskim jeśli chodzi o całą Europę. Zostało mu 26 proc. - powiedział. 

Zdaniem Tuska Polacy odwracają się od rządu Zjednoczonej Prawicy, bo "każdego dnia widzą zatruty owoc, jaki zafundowała ta władza ciężko pracującym Polkom i Polakom". 

Tusk o radzie ds. bezpieczeństwa strategicznego: Koryto na wieku

Lider Platformy Obywatelskiej skomentował podczas swojego wystąpienia w Ostrowie Wielkopolskim projekt dot. powstania rady ds. bezpieczeństwa strategicznego. Zgodnie z założeniami 0dwołanie członków zarządów oraz rad nadzorczych wybranych, "strategicznych" spółek kontrolowanych przez państwo mogłoby nastąpić wyłącznie po uzyskaniu uprzedniej pozytywnej opinii tej rady. 

- W środku tej katastrofy dowiadujemy się o takich rzeczach jak rada strategiczna (...) Ona ma zagwarantować, że Obajtek i prezesi innych spółek będą, może na wieczność, ale tak naprawdę można by to nazwać programem "koryto na wieki" - mówił. 

- Oni przygotowują ustawę, która ma im zagwarantować, że niezależnie od wyniku wyborów, niezależnie od tego, kto będzie tworzył polski rząd, oni chcą sobie zagwarantować na długie lata pozycje, wysokie pensje, nieruchomości, czyli to wszystko, z czego zasłynęła ta ferajna - dodał. 

Tusk nazwał radę ds. bezpieczeństwa strategicznego "radą ochrony koryta". - Jeśli ktokolwiek myśli, że po przegranych wyborach będą mogli tak "doić te spółki" to się naprawdę mylą. Jak oni wjechali do Sejmu, to ja słyszałem taki kwik. Kwik wokół tego koryta - powiedział. 

Polityk skrytykował również zwiększenie wydatków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

- Przyrzekam, że następne święto 1 listopada i następna Wigilia będzie już w zupełnie innym nastroju - dodał szef PO. 

Afera taśmowa. Solidarna Polska chce wyrzucenia Napieralskiego z klubu PO

- Liczymy, że praworządność, o której tak często mówią politycy PO, o której tak często mówi Donald Tusk, zafunkcjonuje w szeregach jego własnej partii. Jako Solidarna Polska w świetle doniesień "Super Expressu" domagamy się, aby Donald Tusk podjął decyzję o wyrzuceniu z klubu parlamentarnego PO Grzegorza Napieralskiego, co do którego są poważne wątpliwości na podstawie i zeznań i dzisiejszej publikacji - powiedział Jan Kanthak.

W odtajnionych aktach dotyczących afery taśmowej Marcin W. powiedział, że dobrze zna się z Grzegorzem Napieralskim (byłym przewodniczącym SLD, kandydatem tej formacji w wyborach prezydenckich w 2010 roku). W. stwierdził, że pożyczał mu pieniądze, których polityk nie oddał. Wspólnik Falenty mówił także o wspólnych wakacjach z Napieralskim oraz o przelewach na konto Stowarzyszenia Harfa Dzieciom. 

Poseł Koalicji Obywatelskiej w rozmowie z Interią stwierdził, że zeznania Marcina W. "to manipulacja". 

- Okazuje się, że w Polsce osoba skazana może kłamać i manipulować, a ludzie niewinni muszą się z tego tłumaczyć. Jak już mówiłem, zeznawałem w prokuraturze. Moje słowa uznano za wystarczające, a świadka (Marcina W. - red.) za niewiarygodne - tłumaczył Interii Napieralski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy