Reklama

Reklama

Przemówienie Wandy Traczyk-Stawskiej. Krzysztof Wyszkowski: Ci powstańcy stoją po stronie Dirlewangera

"Ci powstańcy stają po stronie Dirlewangera" - tak wystąpienie Wandy Traczyk-Stawskiej skomentował Krzysztof Wyszkowski, zasiadający w kolegium IPN. Jego wpis potępili m.in. rzecznik IPN, a także zastępca przewodniczącego kolegium Instytutu. Wyszkowski w przepraszającym wpisie tłumaczył się "zdenerwowaniem po ataku gromady chuligańskich lempartyc".

Na niedzielnym proteście po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. prawa unijnego głos zabrała Wanda Traczyk-Stawska, która walczyła w Powstaniu Warszawskim. Ze sceny ustawionej na Placu Zamkowym mówiła m.in.: - Kochani, byliśmy w Europie zawsze i nikt nas z niej nie wyprowadzi, bo my tu rodziliśmy się od początku.

Dodawała, że "tu są nasze korzenie".  - My mamy w haśle "za naszą wolność i waszą" i to jest nasza Europa i nikt nas z niej nie wyprowadzi - stwierdzała.

Zwracała się też do szefa stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" Roberta Bąkiewicza, który - stojąc nieopodal Placu Zamkowego - próbował zagłuszać poszczególne wystąpienia. 

Reklama

- Milcz głupi chłopie! Milcz! Chamie skończony! Bo ja jestem żołnierzem, który pamięta jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli. Jestem tu po to, by wołać w ich imieniu, (że) nikt nigdy nie wyprowadzi nas z Europy - powiedziała.

Krzysztof Wyszkowski: Ci powstańcy stają po stronie Dirlewangera

Wystąpienie Wandy Traczyk-Stawskiej odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych. Jeden z komentarzy opublikował Krzysztof Wyszkowski, członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, a w czasach PRL działacz opozycji antykomunistycznej.

"Ci powstańcy stają po stronie Dirlewangera" - napisał na Twitterze, odpowiadając innemu internaucie. Oskar Dirlewanger, niemiecki zbrodniarz wojenny, o którym wspomniał, odpowiedzialny był za liczne zbrodnie wojenne popełnione w okupowanej Polsce, Białorusi oraz Słowacji podczas II wojny światowej. Odpowiadał m.in. za rzeź warszawskiej Woli. 

Dirlewanger znany był z sadyzmu. Dowodził specjalną jednostką SS do zwalczania partyzantów. Historycy szacują, że w wyniku akcji, którymi dowodził, zginęło od 60 tys. do nawet 120 tys. osób. 

Wyszkowski usunął swój wpis, ale w formie obrazka zachowała go posłanka KO Barbara Nowacka. "Jakie kroki podjął IPN wobec autora?" - zapytała.

Współpracownicy z IPN odpowiadają: "Tak nie wolno!", "Stanowczo potępiam"

Na profilu Wyszkowskiego zachował się jednak inny tweet, także nawiązujący do przemówienia Traczyk-Stawskiej. "Starość CZASEM bywa regresem i uwiądem, ale w tym wypadku znaki upadku były widoczne dużo wcześniej (pisownia oryginalna - red.)" - ocenił. 

Na wpis Krzysztofa Wyszkowskiego, nawiązującego do Oskara Dirlewangera, odpowiedział Sławomir Cenckiewicz, zastępca przewodniczącego kolegium IPN. "Proszę! Nie!!! Tak nie wolno! Są jednak rzeczy i sprawy nieporównywalne" - napisał.

Głos w sprawie zabrał także rzecznik Instytutu Rafał Leśkiewicz. "Ten komentarz nie miał prawa się pojawić! Stanowczo potępiam takie porównania!" - zapewnił na Twitterze.

Krzysztof Wyszkowski "przeprosił"

Wyszkowski do tej pory publikuje kolejne wpisy, nawiązujące do niedzielnych manifestacji nie tylko w Warszawie, ale i innych polskich miastach. Krytykuje m.in. wystąpienia Donalda Tuska, Leszka Millera, Leszka Moczulskiego czy Władysława Frasyniuka.

Jeden z nich przeznaczył jednak na przeprosiny. "Wczoraj (niedziela - red.) wieczorem, w zdenerwowaniu po ataku gromady chuligańskich lempartyc w Alei Jana Pawła II, do zdjęcia z sabatu Tuska na Twitter dopisałem obraźliwy komentarz - przepraszam (pisownia oryginalna - red.)" - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne