Reklama

Reklama

Karczewski: Masło wcale nie jest tak drogie, widziałem po sześć złotych

- Widzę bardzo duży ruch w sklepach. Myślę, że ludzie sprawdzają ceny i kupują te produkty, które są tańsze - powiedział senator PiS Stanisław Karczewski. To jego komentarz do wzrostu inflacji w Polsce. Jak dodał na antenie radiowej Jedynki, "masło nie jest aż takie drogie, widziałem po sześć złotych".

Inflacja w naszym kraju bije niechlubne rekordy. W kwietniu wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł w kwietniu o 12,4 proc. rok do roku.

Coraz trudniejsza sytuacja jest też w sklepach. W zaledwie dwa miesiące ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce podskoczyły o 5,5 proc. To bardziej, niż powinny wzrosnąć w ciągu dwóch lat, gdyby Narodowy Bank Polski wypełniał swój cel inflacyjny.

Henryk Kowalczyk: Niemieccy rolnicy zazdroszczą polskim

Reklama

Z raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych" UCE Research i Wyższych Szkół Bankowych wynika, że w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku ceny w sklepach detalicznych wzrosły średnio o 21,8 proc.

Wyższe ceny w sklepach. Karczewski: Masło nie jest aż tak drogie

Temat ten poruszono w Polskim Radiu z byłym wicemarszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim (PiS). Przywołano opinie klientów uważających, że - realnie - inflacja wynosi nawet 20-30 procent.

- Może aż tak nie... Nie wiem, nie jestem ekonomistą. Chodzę do sklepu i nie widzę aż tak... patrzyłem na ceny masła, byłem - nie mogę wymienić sklepu, w którym byłem - ale wcale nie jest aż takie drogie - powiedział. Dodał, że widział masło po sześć złotych.

Karczewski zauważył że "są rożne ceny, mamy wolny rynek".

- Widzę bardzo duży ruch w sklepach. Myślę, że on jest spowodowany nie tylko tym, że ludzie bardzo dużo kupują, ale że chodzą i sprawdzają ceny, i kupują w sklepach te produkty, które są tańsze i szukają w innych sklepach innych produktów w niższej cenie - powiedział.

- Mamy dwa kataklizmy, które nas dotknęły. Covid - musiało nastąpić spowolnienie gospodarcze, wzrost cen. Państwo przecież zadbało, zadbaliśmy, i rząd, wszyscy zadbaliśmy o to, żeby ludzie nie stracili pracy. Wielkim wysiłkiem nas wszystkich jednak mamy niskie bezrobocie - podkreślił.

Zdaniem Karczewskiego gdyby "doszło do inflacji nieznacznie niższej" przy jednoczesnym bezrobociu, "bylibyśmy w bardzo trudnej sytuacji". - Coś za coś - stwierdził. Polityk zaznaczył, że jest optymistą. - Myślę, że damy sobie radę - dodał. Zwrócił też uwagę na wzrost cen gazu, do którego przyczyniła się wojna w Ukrainie.

Problemy kredytobiorców. Karczewski: Procent mających problem jest niższy

W radiowej Jedynce poruszono również temat utraty zdolności kredytowej Polaków, która - według prowadzącego - dotknęła około 70 proc. osób.

- To nie jest ogólny wynik 70 proc. całej populacji, wszystkich Polaków pracujących, tylko tych, którzy może zgłaszają się do banku po kredyty. No to jest troszeczkę inna grupa, węższa grupa. Nie sądzę, żeby aż tak było. Myślę, że ten procent jest niższy, ale na pewno liczba osób, które nie mają możliwości podejmowania kredytów, wzrasta - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama