Reklama

Reklama

Donald Tusk: Decyzja o zawieszeniu norm emisji jest dramatyczna

Decyzja o zawieszeniu norm emisji jest dramatyczna. Rozumiem jej powody, ale to pokazuje, w jak dramatycznej sytuacji się znaleźliśmy - tak szef PO Donald Tusk odniósł się do przyjętych przez Sejm przepisów pozwalających na odstępstwa od dopuszczalnych wartości emisji.

Sejm przyjął w piątek ustawę o wsparciu odbiorców ciepła. Przewiduje ona obowiązkowe ograniczenie cen ciepła sieciowego przez wytwórców i dodatki dla gospodarstw domowych używających do ogrzewania drewna, pelletu, LPG lub oleju opałowego.

W ustawie znalazł się przepis zmieniający ustawę o jakości paliw, który wprowadza możliwości odstąpienia na czas do dwóch lat od norm jakościowych dla paliw stałych, jeżeli "wystąpią na rynku nadzwyczajne zdarzenia". Odstąpienie nie dotyczy mułów, flotokoncentratów i węgla brunatnego.

Donald Tusk: To się nie nadaje do palenia, to się nadaje do trucia

Do ustawy wprowadzono przepis pozwalający ciepłowniom powyżej 1 MW, w warunkach określanych jako "zagrożenie bezpieczeństwa dostaw ciepła", uzyskać na czas do 120 dni odstępstwo od norm emisji spalin. Warunki zagrożenia przewidują np. brak węgla o niskiej zawartości siarki lub zakłócenia w dostawach substancji używanych w instalacjach redukcji emisji tlenków azotu.

Reklama

O przepis zawieszający normy emisji został zapytany na sobotniej konferencji szef PO. "Decyzja dramatyczna. Rozumiem jej powody, aby zawiesić standardy jeśli chodzi zanieczyszczenie, ale ona pokazuje, w jak dramatycznej sytuacji się znaleźliśmy" - ocenił były premier.

Tusk zwracał też uwagę na doniesienia, że w sprowadzanym do Polski węglu z Ameryki Południowej są odpady, piach, guma. - To się nie nadaje do palenia, to się nadaje do trucia. To się nie nadaje do ogrzewania - mówił.

- Jedno pytanie ciśnie się na usta: skoro wmawialiście wszystkim, sobie i wszystkim Polakom, że mamy węgla na dwieście lat, że jesteśmy zabezpieczeni przed brakiem węgla ze strony importu rosyjskiego. Co takiego się stało, że nagle wszystko leży na łopatkach i nagle się okazuje, że Polacy mają palić błotem i gumą w piecach? Co takiego się stało, że nagle ten dwustuletni zapas węgla wyparował, zniknął? Dlaczego polski węgiel ciągle wyjeżdża za granicę? I dlaczego sprowadzacie za duże pieniądze coś, co przypomina tylko z wyglądu węgiel? - pytał Tusk.

Polityk zwrócił uwagę, że do 50 tys. osób umiera rocznie w Polsce z powodu smogu i zanieczyszczonego powietrza. - Nie chciałbym zobaczyć tego bilansu po tym, co oni nam przygotowali, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne po tej zimie, która się zbliża - dodał.

Lider PO odniósł się także do projektu rozporządzenia MEiN, pozwalającego na przejście na naukę zdalną m.in. w razie nieodpowiedniej temperatury zewnętrznej lub w pomieszczeniach.

- Ja rozumiem, że oni już wiedzą, że chociaż nie będzie pandemii, to nasze dzieci - w moim przypadku wnuki - będą znowu musiały się uczyć z domu, bo nie będzie czym ogrzać szkół - powiedział Tusk.

Jarosław Kaczyński: Trzeba palić wszystkim, poza oponami, bo Polska musi być ogrzana

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy