Ostrzejszy kurs Niemiec ws. reparacji. Ekspert o "kroku wstecz"
W sprawie reparacji widać zaostrzenie kursu niemieckiego rządu - ocenia w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora. Analizuje komunikaty Berlina po spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim i wskazuje, że to "mniej niż mieliśmy".

W skrócie
- W relacjach polsko-niemieckich wyraźnie zarysowuje się zaostrzenie kursu rządu Niemiec w sprawie reparacji - wskazuje dr Janusz Sibora.
- Spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego w Berlinie przebiegło zgodnie z protokołem, jednak komunikaty strony niemieckiej nie były tak otwarte, jak w przeszłości.
- Niemcy podkreślają prawne uregulowanie sprawy reparacji i skupiają się na wspieraniu pojednania, a relacje osobiste Nawrocki-Steinmeier pozostają zdystansowane.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zgodnie z oświadczeniami polskiej strony wydanym jeszcze przed podróżą prezydenta do Berlina, wizyta Karola Nawrockiego dotyczyła trzech tematów: bezpieczeństwa, relacji w ramach Unii Europejskiej oraz reparacji. Ostatnia ze spraw przyciąga uwagę opinii publicznej szczególnie po oświadczeniu prezydenta z 1 września. W rocznicę wybuchu II wojny światowej ogłosił, że "domaga" się reparacji od Niemiec za straty wojenne.
Nie ulega wątpliwości, że strona niemiecka spodziewała się rozmowy na ten temat. - Niemiecka dyplomacja jest profesjonalnie przygotowana. Kurs jest zdecydowany. Frank-Walter Steinmeier dostał bardzo dokładną instrukcję z Auswärtiges Amt (Urząd Spraw Zagranicznych - red.) i się jej trzymał - podkreśla w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora, ekspert ds. protokołu dyplomatycznego i spraw międzynarodowych.
W tym kontekście nasz rozmówca wskazuje na ostrzejszy kurs niemieckiego rządu niż za czasów kanclerza Olafa Scholza.
Karol Nawrocki w Berlinie. Nowy komunikat o reparacjach
Sibora zaznacza, że pod względem protokołu dyplomatycznego wizyta w Berlinie przebiegła bez zastrzeżeń i spotkanie z prezydentem Niemiec odbyło się według "typowego ceremoniału", który przysługuje każdej głowie państwa.
Nawrocki najpierw pojawił się w siedzibie niemieckiego prezydenta w pałacu Bellevue. Prezydenci mieli chwilę, by porozmawiać w "cztery oczy", później spotkały się delegacje obu państw. Kolejny punkt to wizyta w Urzędzie Kanclerskim, gdzie Nawrocki ponownie w "cztery oczy" rozmawiał z Fredriechem Merzem.
Niemiecki rząd wydał oświadczenie, w którym podkreślono, że Niemcy "mocno i niezachwianie" stoją po stronie Polski w obliczu rosyjskiego zagrożenia. W sprawie reparacji wskazano, że odpowiedzialnością rządu federalnego jest "wspieranie pojednania z Polską po okrucieństwach II wojny światowej i niemieckiej okupacji".
Wcześniej komunikat w tej sprawie wydała rzeczniczka Steinmeiera. "Prezydent Federalny podkreślił, że z perspektywy Niemiec kwestia ta została prawnie uregulowana. Jednak promowanie upamiętnienia i pamięci pozostaje wspólną troską" - przekazała Cerstin Gammelin.
"Krok wstecz". Ekspert o kursie rządu Niemiec
- To jest mniej, niż mieliśmy. Kiedy Donald Tusk przyjechał do Berlina na spotkanie jeszcze z poprzednim kanclerzem, linia niemieckiej polityki była taka, że sprawa reparacji jest prawnie uregulowana, ale była jednak kwestia moralnego wywiązania się wobec narodu polskiego za wyrządzone szkody. Szukano jakiejś formuły, Tusk proponował zwiększenie wsparcia wojskowego dla Polski - wskazuje Sibora.
Pojawiła się też kwestia pomocy dla ofiar niemieckiej okupacji. - Ale była tak mała, że jak kanclerz rewizytował Tuska, to wizyta zakończyła się fiaskiem. Kwoty były tak niskie, że Tusk to odrzucił - komentuje nasz rozmówca. Szczególnie w obliczu wyliczeń strat wojennych przygotowanych za rządów PiS, w których wskazano kwotę 1,3 bln euro.
Poprzedni kanclerz był otwarty nasz szerszą formułę, więc my tu mamy krok wstecz, a krok wstecz w dyplomacji to jest źle
Sibora podkreśla, że obecne stanowisko Steinmeiera bez wątpienia jest dostosowane do zaleceń przygotowanych przez niemiecki rząd. Kwestia moralnego wywiązania się z wyrządzonych szkód zniknęła, zastąpiło ją "wspieranie pojednania". Ekspert dodaje, że można to interpretować jako ostrzejszy kurs nowego kanclerza ws. reparacji.
- Poprzedni kanclerz był otwarty nasz szerszą formułę, więc my tu mamy krok wstecz, a krok wstecz w dyplomacji to jest źle - podsumowuje dr Sibora.
Relacje Nawrocki-Steinmeier. "Chemii nie będzie"
Rozmówca Interii wskazuje również, że sprawy reparacji nie poprawiają relacje Nawrockiego i Steinmeiera. Dr Sibora miał okazję poznać prezydenta Niemiec osobiście.
- Steinmeier jest zupełnie inny niż Nawrocki. Jest bardzo spokojny, pojednawczy, ma inny ton mówienia. Nawet jak go denerwują, to wycofa się i odpowie po trzech dniach. Myślę, że bardzo przeżywał wizytę Nawrockiego, przygotowywał się do niej merytorycznie i psychologicznie, bo dla niego to było duże wyzwanie. Tutaj spotkały się dwa światy - wskazuje ekspert.
- Między nimi nie będzie zupełnie chemii, bo wizja świata stosunków międzynarodowych, cała filozofia polityczna Steinmeiera, całkowicie rozchodzi się z linią polityczną naszego prezydenta - komentuje dr Janusz Sibora.
- Ale myślę, że prezydent Nawrocki pojechał do Berlina realizować politykę krajową. Mówienie o reparacjach jest mu potrzebne, musi wywiązać się wobec wyborców, elektoratu, któremu chce pokazać, że w tej sprawie nie ustępuje - komentuje dr Janusz Sibora.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl










