Zrezygnował w proteście przeciwko wojnie. Znalazł się na celowniku FBI
FBI prowadzi śledztwo w sprawie Joe Kenta, byłego dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu, w związku z domniemanymi wyciekami tajnych informacji. Urzędnik, który wcześniej zrezygnował ze stanowiska w proteście przeciwko wojnie USA z Iranem, twierdzi, że konflikt nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla kraju i został rozpoczęty pod presją Izraela.

W skrócie
- FBI prowadzi śledztwo wobec Joe Kenta w związku z domniemanymi wyciekami tajnych informacji.
- Joe Kent zrezygnował ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu, tłumacząc to sprzeciwem wobec wojny USA z Iranem.
- Biały Dom stanowczo odrzucił zarzuty Kenta dotyczące wojny i nazwał jego twierdzenia fałszywymi.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Joe Kent, były dyrektor Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu, znalazł się w centrum śledztwa FBI. Jak podają źródła zaznajomione ze sprawą, wydział kryminalny FBI prowadzi dochodzenie w związku z domniemanymi wyciekami tajnych informacji. Śledztwo rozpoczęło się jeszcze przed rezygnacją Kenta i trwa od pewnego czasu.
Jak podane CBS News, FBI odmówiło komentarza, a sam Kent nie odpowiedział na prośby o wypowiedź. Informację jako pierwszy podał serwis Semafor. Były zastępca szefa personelu Białego Domu, Taylor Budowich, stwierdził w mediach społecznościowych, że Kent "często był w centrum przecieków dotyczących bezpieczeństwa narodowego" i "poświęcał czas na podważanie struktury dowodzenia oraz osłabianie prezydenta".
Rezygnacja w proteście przeciw wojnie z Iranem. W tle FBI
Medialne doniesienia o śledztwie FBI pojawiły się po ogłoszeniu we wtorek rezygnacji Kenta ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu. Amerykanin tłumaczył swoją decyzję sprzeciwem wobec wojny z Iranem.
W liście do prezydenta Donalda Trumpa napisał, że nie może w dobrej wierze popierać trwającego konfliktu z krajem, który "nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla naszego kraju". Kent podkreślił, że decyzja o wojnie została podjęta pod presją Izraela i jego wpływowego lobby w USA.
"Jako weteran, który 11 razy był wysyłany na misje bojowe, i mąż, który stracił żonę w wojnie wywołanej przez Izrael, nie mogę popierać wysyłania kolejnego pokolenia Amerykanów na śmierć w konflikcie, który nie przynosi korzyści naszemu krajowi" - napisał Kent.
Joe Kent rezygnuje ze stanowiska. Reakcja Białego Domu
Kent rozwinął swoje argumenty w wywiadzie dla byłego prezentera Fox News, Tuckera Carlsona. Twierdził, że nie istnieją żadne informacje wywiadowcze wskazujące, że Iran zamierza zaatakować USA lub że posiada broń jądrową gotową do użycia. Podkreślił też brak "ożywionej debaty" w administracji przed rozpoczęciem wojny.
Biały Dom stanowczo odrzucił zarzuty Kenta. Rzeczniczka Karoline Leavitt oceniła list jako pełen "fałszywych twierdzeń" i nazwała sugestie, że prezydent Trump został przekonany wojny przez inny kraj, "absurdalnymi i śmiesznymi". Według niej Kent nie uczestniczył w kluczowych dyskusjach wywiadowczych ani w przygotowywaniu raportów dla prezydenta.
Joe Kent - człowiek z przeszłością pełną kontrowersji
Joe Kent, były Zielony Beret i kandydat do Kongresu, nie jest postacią bez kontrowersji. W przeszłości współpracował z członkiem skrajnie prawicowej organizacji Proud Boys, kwestionował wyniki wyborów w 2020 roku i oskarżał Anthony'ego Fauciego o "oszustwo" związane z COVID-19.
Prezydent Trump, komentując rezygnację Kenta, stwierdził, że "zawsze uważał go za słabego w kwestii bezpieczeństwa" i przyznał, że jego odejście jest "dobre dla kraju".
W liście do prezydenta Kent zaapelował o zakończenie wojny i podjęcie odważnych decyzji dla dobra narodu. Ostrzegał, że powtarzanie błędów z przeszłości, takich jak wojna w Iraku, może kosztować życie kolejnych pokoleń Amerykanów.
















