Reklama

Reklama

"Nikt z nas nie narodził się do wojny". Nowy spot Sił Zbrojnych Ukrainy

"Jestem ojcem", "jestem kierowcą autobusu", "niedługo się żenię", "jestem programistą", "studiuję geologię" - mówią bohaterowie zyskującego popularność w mediach społecznościowych spotu Sił Zbrojnych Ukrainy. Łączy ich jedno: są żołnierzami. - Od ośmiu lat trwa wojna w Donbasie. Osiem lat temu Rosja anektowała Krym - przypominał w dorocznym orędziu ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski.

W krótkim, jednominutowym nagraniu pokazano żołnierzy w różnym wieku i podczas różnych zajęć i akcji - jedni są na patrolu, inni w nocy w lesie, jeszcze inni korzystają z przerwy na posiłek. Jedni ewakuują rannych kompanów, innych uchwycono podczas wymiany ognia. 

"Jestem ojcem", "jestem młodszym bratem", "niedługo się żenię", "jestem fanem Szachtar Donieck", "jestem majstrem", "jestem jedynym synem" - przedstawiają się kolejno. Film skwitowano podpisem: "Nikt z nas nie narodził się do wojny, ale wszyscy jesteśmy tu, by bronić naszej wolności".

Reklama

Czytaj też w Tygodniku Interii "Granica nie jest linią namalowaną na kartce. Przyrzekaliśmy, że będziemy jej bronić"

"Od ośmiu lat trwa wojna"

Sytuacja na Ukrainie staje się coraz bardziej napięta. 

W dorocznym orędziu, wygłoszonym 1 grudnia, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił: "Od ośmiu lat trwa wojna w Donbasie. Osiem lat temu Rosja anektowała Krym". I wskazywał na konieczność bezpośrednich rozmów z Rosją. 

- Powinniśmy rozmawiać, wiedząc, że mamy potężną armię. (...) Jeśli chcemy przywrócić Donbas - róbmy to. A jeśli nie chcemy - to nic nie róbmy. I postawmy kropkę w tej kwestii - mówił. Jak zapowiedział, państwo ukraińskie powinno walczyć o swoje terytoria, wykorzystując "wszelkie możliwości, wszyscy razem, ze wszystkimi politykami i biznesmenami". - Na razie nie jest na to za późno - wskazał Zełensky. 

Według ukraińskiego resortu obrony Ołeksija Reznikowa, przy granicach Ukrainy i na tymczasowo okupowanych ukraińskich terytoriach Rosja zgromadziła ponad 94 tys. żołnierzy, którzy mogą być wykorzystani w celu eskalacji.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken oświadczył, że USA mają dowody, że Rosja planuje znaczne agresywne działania militarne przeciwko Ukrainie i są tym "głęboko zaniepokojone". Jak zapowiedział, Stany Zjednoczone odpowiedzą w sposób, "który w poważnie uderzy w rosyjską gospodarkę".

Z kolei przywódca białoruskiego reżimu Alaksandr Łukaszenka w wywiadzie dla agencji Rossija Siegodnia zapowiedział, że Białoruś i Rosja przeprowadzą wspólne manewry na granicy białorusko-ukraińskiej, a ich pierwszy etap może się rozpocząć w ciągu najbliższych "paru miesięcy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje